Napięcie między USA a Kanadą sięga zenitu. W piątek premier Mark Carney zawiesił rozmowy handlowe po tym, jak – jak twierdzi – Amerykanie w ostatniej chwili zmienili ustalone wcześniej warunki. Waszyngton oskarża z kolei Ottawę o wycofanie się z porozumienia. Efekt? Stany Zjednoczone nałożyły 50-procentowe cła na wybrane towary z Kanady, a Kanada zapowiada odwet „dolar za dolara”. Donald Trump poszedł dalej, ogłaszając od przyszłego roku podwojenie ceł na kanadyjskie samochody, ciężarówki i części.

Fiasko rozmów – winna ostatnia chwila

Negocjacje toczyły się wokół odnowienia umowy USMCA/CUSMA. Jeszcze w środę obie strony mówiły o przełomie, a Donald Trump przesunął wejście w życie nowych taryf o trzy dni, wierząc w kompromis. Jednak piątek przyniósł załamanie.

Premier Kanady Mark Carney w ostrym tonie oświadczył, że „zmiany wprowadzone przez USA w ostatnim momencie były niesprawiedliwe, nieuzasadnione ekonomicznie i całkowicie podważyły wiarygodność ewentualnego porozumienia”. Polecił negocjatorom natychmiastowy powrót do Ottawy i zawiesił rozmowy tuż przed upływem ultimatum. Waszyngton twierdził natomiast, że to Kanada w ostatniej chwili wycofała się z ustaleń.

Amerykańskie cła uderzają, Kanada odpowiada

Zaraz po fiasku rozmów USA nałożyły 50-procentowe taryfy na kanadyjskie towary o wartości około 20 miliardów dolarów. Podstawą prawną jest Tariff Act z 1930 roku – prawo z czasów Wielkiego Kryzysu. Nowe stawki objęły m.in. wino, nabiał, cement, odzież oraz sprzęt hokejowy. Dołączyły do już wcześniej obowiązujących restrykcji na stal, aluminium, samochody i drewno konstrukcyjne.

Carney zapowiedział, że Kanada odpowie cłami w relacji „dolar za dolara” na amerykańskie produkty. Rząd ma też przedstawić dodatkowy pakiet wsparcia dla krajowych firm i pracowników, uzupełniający program pomocy o wartości 25 mld dolarów kanadyjskich uruchomiony w ciągu ostatnich 18 miesięcy.

Trump podwaja stawkę – 50% na auta i stal

W poniedziałek Donald Trump ogłosił na swoim portalu Truth Social eskalację. Od 1 stycznia stawki celne na „wszystkie samochody osobowe i ciężarowe – zarówno duże, jak i małe – części samochodowe oraz stal” wzrosną do 50 procent. Obecnie cła na samochody wynoszą 25% (i dotyczą tylko wartości pochodzącej spoza USA), a na stal już obowiązuje stawka 50%.

Trump oskarżył Kanadę o „zdzieranie z Ameryki” i stosowanie „absurdalnie wysokich ceł” na produkty rolne z USA, które – według niego – tworzą 60-miliardowy deficyt handlowy. W napastliwym wpisie napisał: „Kanada nie będzie już traktowana jak państwo! (…) NIE POTRZEBUJEMY KANADY, ONI POTRZEBUJĄ NAS!”.

Kanadyjski premier odpowiedział zapowiedzią pakietu ceł odwetowych, które mają wejść w życie w przyszłym miesiącu.

Głęboko zintegrowany łańcuch dostaw

Przemysł motoryzacyjny USA i Kanady jest ze sobą głęboko powiązany – części i komponenty wielokrotnie przekraczają granicę podczas produkcji. Ewentualne wprowadzenie 50-procentowych ceł na auta mogłoby poważnie zakłócić ten łańcuch dostaw, który budowano przez dekady. Trump już wcześniej groził takimi krokami, ale dotąd nie zrealizował logistycznie skomplikowanej operacji.

Długofalowa strategia Ottawy

Carney podkreślił, że Kanada „nie pozwoli, by ktokolwiek decydował o naszej przyszłości”. Rząd od półtora roku konsekwentnie buduje niezależność gospodarczą, dywersyfikując rynki zbytu. Obecnie przygotowuje projekty infrastrukturalne o wartości niemal 500 mld dolarów kanadyjskich i ma bezcłowy dostęp do rynku liczącego 1,5 mld konsumentów. Plan zakłada podwojenie tej bazy do końca 2026 roku.

Carney zwrócił też uwagę na mocne fundamenty: tempo wzrostu Kanady jest drugie w G7, przyrost miejsc pracy czterokrotnie szybszy niż w USA, a napływ inwestycji zagranicznych – najwyższy od dwóch dekad.

Nowy kryzys celny stawia pod znakiem zapytania odnowienie umowy USMCA i oznacza gwałtowny wzrost napięcia między Waszyngtonem a Ottawą. Kolejne ruchy obu stron mogą określić kształt handlu na nadchodzące lata.