Czy wieloletnia hossa na giełdach zbliża się do końca? Chance Finucane, dyrektor ds. inwestycji w Oxbow Advisors, przewiduje, że w 2027 roku na Wall Street i GPW może dojść do głębokiego załamania. Kluczowymi przyczynami mają być spowolnienie wzrostu gospodarczego oraz ochłodzenie inflacji po okresie intensywnej ekspansji.

Dlaczego akurat 2027?

Zdaniem Finucane’a obecne warunki rynkowe wciąż sprzyjają aktywom o podwyższonym ryzyku, jednak ta tendencja wkrótce może się odwrócić. Inwestorzy zaczną porównywać dane makroekonomiczne z silnymi odczytami z pierwszej połowy tego roku, a niekorzystne porównania rok do roku zwiększą presję na wyceny akcji.

Nie zdziwiłoby nas, gdyby entuzjazm i chciwość wokół tego trendu utrzymały się i poszły wyżej w dalszej części roku, ale my patrzymy w przyszłość na rok 2027. Uważamy, że w przyszłym roku istnieje ogromny potencjał głębszego spadku, głównie dlatego, że nastąpi przejście przez pewne cykle.

Ekspert nie wyklucza, że jeszcze w tym roku może wystąpić głębsza korekta – na niektórych spółkach AI już się rozpoczęła i może się pogłębić. Akcje związane ze sztuczną inteligencją wciąż przyciągają kapitał, ale ich wyceny stają się coraz bardziej podatne na spadki.

Strategia na nadchodzącą zmienność

Oxbow Advisors rekomenduje ostrożne podejście do obligacji długoterminowych. Firma preferuje krótkoterminowe inwestycje o stałym dochodzie, w tym:

  • amerykańskie obligacje skarbowe (Treasuries),
  • obligacje korporacyjne o ratingu inwestycyjnym,
  • obligacje komunalne o zapadalności około trzech lat lub krócej.

Taka strategia ma umożliwić reinwestowanie przy potencjalnie wyższych rentownościach, jeśli inflacja i stopy ponownie wzrosną. Według Finucane’a obligacje długoterminowe mogą pozostawać nieatrakcyjne przez dłuższy czas, jeśli utrzyma się obecny cykliczny trend stóp procentowych.

GPW pod presją

Mimo świetnych wyników w pierwszej połowie roku, na warszawskim parkiecie pojawiły się sygnały ostrzegawcze. Od czwartku 16 lipca indeks WIG20 stracił blisko 2 procent. Indeks wciąż porusza się w kanale wzrostowym obowiązującym od kwietnia, ale coraz częściej odbija się od górnego ograniczenia, co – zdaniem analityka Marcina Podlackiego – zwiększa prawdopodobieństwo głębszej korekty.

Polska giełda wciąż wygląda relatywnie dobrze, jednak historia pokazuje, że podczas większych korekt w Stanach Zjednoczonych warszawski parkiet praktycznie nigdy nie pozostawał całkowicie odporny na pogorszenie globalnych nastrojów.

Podlacki przeprowadził badanie wśród 233 inwestorów indywidualnych. Wyniki wskazują na wyraźną zmianę nastrojów. Aż 28 procent badanych spodziewa się, że WIG20 zakończy tydzień poniżej 3700 punktów. Z kolei 22 procent liczy na powrót powyżej 3800 punktów. Po długim okresie optymizmu widać pierwsze oznaki ostrożności, co historycznie oznacza wzrost zmienności.

Odmienne spojrzenie JPMorgan

Zupełnie inne stanowisko zajmują stratedzy JPMorgan z zespołem kierowanym przez Mislava Matejkę. Ich zdaniem przeceny wywołane napięciami geopolitycznymi mogą tworzyć atrakcyjne punkty wejścia dla inwestorów o długim horyzoncie. Bank wskazuje, że prognozy zysków na 2026 rok wciąż są rewidowane w górę – nie tylko w przypadku gigantów technologicznych, ale w praktycznie wszystkich sektorach i regionach. Analitycy JPMorgan uważają, że średni wzrost zysku na akcję rzędu 8 procent zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w strefie euro jest realny do osiągnięcia. Stawiają na spółki cykliczne, szczególnie sektor bankowy i producentów półprzewodników.

Złoto tanieje, ale banki centralne kupują

Na rynku surowców uwagę zwraca zachowanie złota. Po osiągnięciu szczytu na poziomie 5589 dolarów za uncję w styczniu, cena spadła do około 4000 dolarów, czyli o blisko 28 procent. Drugi kwartał był dla kruszcu najgorszy od 2013 roku. Mimo to banki centralne w pierwszym kwartale tego roku kupiły 244 tony złota, więcej niż w poprzednim kwartale i powyżej pięcioletniej średniej. Sam Ludowy Bank Chin dodał około 40 ton w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku, a czerwiec był dwudziestym z rzędu miesiącem zakupów.

Choć obecne otoczenie wciąż sprzyja ryzykownym aktywom, Finucane z Oxbow Advisors pozostaje przy swojej prognozie. Jak sam podkreśla: „Nie zdziwiłoby nas, gdyby entuzjazm i chciwość wokół tego trendu utrzymały się i poszły wyżej w dalszej części roku, ale my patrzymy w przyszłość na rok 2027.”