Koniec pewnej ery. Mleczarnia z Prudnika, która dostarczała do Biedronki i Kauflandu, znika z mapy
Pixabay.com / Couleur
Po 77 latach działalności Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Prudniku przechodzi do historii. Zakład, który od 1946 roku odbierał mleko od setek okolicznych gospodarstw i dostarczał swoje produkty do największych sieci handlowych w Polsce, został postawiony w stan upadłości. Syndyk wystawił już na sprzedaż majątek spółdzielni, wyceniony łącznie na około 12,5 mln złotych. To definitywny koniec produkcji w dotychczasowej formule.
Majątek na sprzedaż – co dokładnie trafiło na rynek?
Na sprzedaż wystawiono dwie odrębne nieruchomości. Pierwsza z nich to zabudowania przy ul. Prążyńskiej w Prudniku – teren w centrum miasta z obiektami przemysłowymi. Syndyk oczekuje za tę część majątku, wraz z wyposażeniem i ruchomościami, co najmniej 6,7 mln zł. Druga oferta to kompleks poprodukcyjny w Łambinowicach – ponad hektar terenu wraz z budynkami dawnego zakładu produkcyjnego, wyceniony na prawie 6 mln zł. O wyborze nabywcy ma przesądzić przede wszystkim zaoferowana cena. Wcześniej syndyk próbował znaleźć inwestora, który przejąłby mleczarnię i wznowił w niej działalność, ale te starania nie przyniosły efektu. Dla miasta i regionu to koniec zakładu z długą tradycją.
Gigantyczne długi i pęknięty model biznesowy
Historia upadku OSM Prudnik pokazuje, jak kruchy potrafi być model oparty na dostawach do wielkiego handlu. Szacuje się, że około 80 proc. produkcji spółdzielni trafiało na półki takich sklepów jak Biedronka, Kaufland, Aldi czy Carrefour. Mimo ogromnej skali i obecności w największych sieciach, spółdzielnia straciła płynność finansową, a jej długi przekroczyły 15 mln złotych. Mechanizm jest prosty: sprzedaż do dużych sklepów daje skalę, ale przy niskich marżach i silnej presji cenowej nawet duży wolumen nie gwarantuje rentowności. Wzrost kosztów energii, opóźnienia płatności lub spadek stawek potrafi pozbawić płynności producenta działającego na cienkim marginesie. Utrata jednego dużego kontraktu może zachwiać całą firmą.
Skutki upadku odczuli pracownicy i dostawcy
Upadek zakładu odbił się szerokim echem na lokalnym rynku. Po ogłoszeniu upadłości w 2023 roku pracę straciło około 50 osób, a blisko 200 hodowców zostało bez stałego odbiorcy mleka. Dla rolników oznaczało to nie tylko problem finansowy, ale i logistyczny – świeży surowiec musi być odbierany regularnie. Mleczarnia była kluczowym ogniwem łączącym setki gospodarstw z sieciami handlowymi. Jej zniknięcie zrywa łańcuch dostaw i zmusza hodowców do poszukiwania nowych odbiorców w pośpiechu.
Branża mleczarska pod presją
Trudna sytuacja OSM Prudnik nie jest odosobnionym przypadkiem. Jak wynika z wypowiedzi Marka Kapicy, prezesa zarządu Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, szczególnie wymagająca sytuacja dotyczy małych i średnich spółdzielni. Wynika ona m.in. ze spadku cen skupu mleka, wysokich kosztów energii, silnej konkurencji cenowej oraz rosnących wymogów regulacyjnych.
„Duże podmioty łatwiej rozkładają koszty energii, logistyki, pracy, opakowań, inwestycji środowiskowych czy dostosowania do nowych przepisów. Mała spółdzielnia działa często lokalnie, skupuje mleko od rolników z najbliższego otoczenia, utrzymuje miejsca pracy i produkuje wyroby o regionalnym charakterze. To jest jej ogromna wartość, ale jednocześnie taki model jest bardziej wrażliwy na każdy wzrost kosztów i każdy spadek marży” – tłumaczy Kapica.
Prezes KZSM ostrzega, że jeśli liczba gospodarstw mlecznych będzie spadać, szczególnie w regionach obsługiwanych przez mniejsze spółdzielnie, wpłynie to również na stabilność lokalnego przetwórstwa. Przed polskim sektorem mleczarskim rysują się kolejne wyzwania: rosnące wymogi środowiskowe dotyczące opakowań, recyklingu i śladu węglowego, presja sieci handlowych rozwijających marki własne, a także proces akcesyjny Ukrainy do UE i ekspansja producentów zza wschodniej granicy. Dodatkowym ryzykiem są choroby bydła i związane z nimi ograniczenia sanitarne, które mogą zakłócać produkcję i wpływać na ciągłość dostaw surowca.
Sprzedaż majątku mleczarni z Prudnika to konkretny sygnał, że lokalne ogniwo w łańcuchu produkcji żywności nie zostało utrzymane. O tym, kto przejmie nieruchomości i wyposażenie po upadłej spółdzielni, zdecyduje cena oferowana przez potencjalnych nabywców.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.