1 lipca kierowcy w całej Polsce przecierali oczy ze zdumienia. Na jednej ze szczecińskich stacji Orlenu litr benzyny 95 skoczył z 5,99 zł do 6,82 zł w ciągu jednej nocy. Diesel podrożał z 6,16 zł do prawie 7 zł, a benzyna 98 z 6,68 zł do 7,61 zł. To efekt wygaśnięcia rządowego pakietu CPN (Ceny Paliw Niżej).

Dlaczego ceny poszły w górę?

Pakiet CPN obowiązywał od 31 marca. Rząd obniżył wtedy akcyzę do minimum dozwolonego w UE, ściął VAT z 23% na 8% i wprowadził urzędowe ceny maksymalne. Dzięki temu paliwo w Polsce było przez kilka miesięcy najtańsze w Europie. Program od początku miał jednak charakter tymczasowy. W połowie czerwca wróciła normalna akcyza – obyło się wtedy bez szoku, bo nadal działał obniżony VAT i limity cen. 1 lipca zniknęły ostatnie elementy osłony: VAT wrócił do 23%, a mechanizm maksymalnych cen został zniesiony.

Skala podwyżek w liczbach

Analitycy z e-petrol.pl zebrali dane z całego kraju. Średnia cena litra benzyny Pb95 wynosi 6,79 zł – to o 89 groszy więcej niż przed tygodniem. Pb98 kosztuje przeciętnie 7,59 zł (wzrost o 98 gr), a olej napędowy6,98 zł (o 93 gr więcej). Jedynie autogaz LPG, którego obniżki nie objęły, jest tańszy – średnio 3,29 zł za litr.

Koniec regulacji przywrócił też wyraźne dysproporcje regionalne. Pb95 najtaniej zatankujemy w województwie śląskim (6,66 zł), najdrożej w zachodniopomorskim (6,78 zł). Diesel jest najtańszy na Górnym Śląsku (6,84 zł), a najdroższy w Kujawsko-Pomorskim (6,95 zł). W przypadku LPG różnice są jeszcze większe – od 3,03 zł w świętokrzyskim do 3,50 zł w zachodniopomorskim.

Głosy ze stacji i tłumaczenia rządu

Kierowcy nie kryją zdenerwowania. – Po prostu nie rozumiem, jak można tak ceny podnieść na start wakacji – mówił jeden z nich na szczecińskiej stacji. Pracownicy dystrybutorów też są zaskoczeni. – To po prostu jest źle odbierane przez kierowców. Nie można było przywrócić dawnych stawek jesienią? – pytała jedna z ekspedientek.

Minister finansów Andrzej Domański tłumaczy decyzję sytuacją na światowych rynkach:

Pakiet CPN – od samego początku było to bardzo jasno komunikowane – był pakietem tymczasowym, związanym z sytuacją na Bliskim Wschodzie, z wojną na Bliskim Wschodzie, z tym, że ceny ropy wystrzeliły do poziomu nawet 115-116 dolarów za baryłkę. Dzisiaj to jest 70 dolarów.

Co dalej z cenami?

Rząd zostawił sobie furtkę do ewentualnych ponownych obniżek VAT lub akcyzy, gdyby napięcia na Bliskim Wschodzie znów podbiły ceny ropy. Na razie jednak trudno liczyć na szybką ulgę. Urszula Cieślak, ekspertka rynku paliw z Reflex, zwraca uwagę, że tym razem wzrost podatku nie zostanie skompensowany spadkami hurtowymi. – Na rynek hurtowy wpływają przede wszystkim warunki makroekonomiczne, takie jak osłabienie złotego i zatrzymanie spadków cen ropy – mówi. Jej zdaniem zniknięcie cen maksymalnych sprawi, że różnice między poszczególnymi stacjami staną się znów wyraźniejsze.

Koszt CPN dla budżetu

Program ochronny nie był darmowy. Ministerstwo Finansów wyliczyło, że od końca marca do końca czerwca pakiet CPN pochłonął 4,7 mld zł z budżetu państwa. Miesięcznie było to około 1,6 mld zł. Premier Donald Tusk zapowiadał w połowie czerwca, że dopłaty do paliw zakończą się latem – i tak się stało.

Analitycy e-petrol.pl podsumowali sytuację krótko:

Wszystkie paliwa, z wyjątkiem LPG, drastycznie podrożały. Ci, którzy nie zatankowali wczoraj, dziś mogą tego żałować.

Kierowcy wyruszający na wakacyjne trasy muszą pogodzić się z realiami – era paliw po 6 zł za litr na popularnych stacjach bezpowrotnie się skończyła, przynajmniej na razie.