Koniec z darmowym cłem z Chin. Od lipca zapłacisz nawet 12 euro więcej za paczkę
Pixabay.com / 1644199
Już od 1 lipca wchodzą w życie nowe unijne przepisy, które kończą epokę beztroskich zakupów na chińskich platformach. Znika bowiem zwolnienie celne dla paczek o wartości poniżej 150 euro spoza Unii Europejskiej. To oznacza, że każda paczka z Temu, Shein czy AliExpress będzie teraz obciążona dodatkowymi opłatami.
Jak dokładnie będą naliczane opłaty?
Nowy system zakłada stałą opłatę w wysokości 3 euro (około 13 zł) od każdej kategorii produktu znajdującej się w przesyłce. Co to oznacza w praktyce? Jeśli zamówisz jedną paczkę, w której znajduje się koszula i dwa swetry, zapłacisz cło w wysokości 6 euro (prawie 26 zł), ponieważ są to dwie różne pozycje w deklaracji celnej. Wszystko przyjedzie w jednym kartonie, ale kategorie są liczone osobno.
I to jeszcze nie koniec. W listopadzie 2026 roku ma wejść w życie unijna opłata manipulacyjna, która ma pokryć koszty kontroli celnych. Jej dokładna wysokość nie została jeszcze ustalona, ale rynek spodziewa się, że wyniesie kolejne 3 euro od każdej kategorii produktu. W efekcie finalna wartość dodatkowych opłat dla paczki z koszulą i dwoma swetrami może sięgnąć aż 12 euro (czyli ponad 51 zł). Biorąc pod uwagę, że wiele produktów z Chin kosztowało dotychczas dosłownie kilka euro, wzrost cen będzie bardzo odczuwalny.
Kogo uderzą zmiany?
Szacuje się, że aż 91% takich małych paczek spoza UE pochodzi właśnie z Chin. Nowe regulacje to więc bezpośredni cios dla gigantów e-commerce takich jak Shein, Temu i AliExpress, które szturmem podbiły europejski rynek, w tym także polski. Platformy te przyzwyczaiły klientów do niskich cen i darmowej wysyłki, a teraz będą musiały zmierzyć się z wyższymi kosztami i dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi.
Powrót do równych zasad gry?
Europejskie platformy e-commerce od dawna domagały się tych zmian. Kamil Mirowski, kierownik jednej z firm branżowych, w rozmowie z Business Insider Polska skomentował:
„Ta decyzja to wyczekiwany krok w kierunku przywrócenia równych zasad konkurencji na jednolitym rynku. Dotychczasowe przepisy stawiały europejskich przedsiębiorców w trudniejszej sytuacji względem platform spoza UE, które mogły realizować dostawy bez obciążeń celnych. To kluczowy moment dla stabilizacji europejskiego sektora e-commerce, na którym zyskają zarówno rodzime marki, jak i konsumenci, otrzymujący produkty zgodne z unijnymi standardami bezpieczeństwa.”
Co to oznacza dla kupujących?
Dla przeciętnego konsumenta nowe przepisy oznaczają przede wszystkim wzrost kosztów zakupów w azjatyckich sklepach internetowych. Nawet tanie drobiazgi zostaną obciążone stałą opłatą celną. Jeśli dołożymy do tego planowaną opłatę manipulacyjną, całkowity dodatkowy koszt może szybko przekroczyć wartość samego produktu. W praktyce zakupy z Azji staną się znacznie mniej opłacalne, szczególnie przy małych zamówieniach.
Nowe obowiązki czekają również same platformy. Od teraz każda pozycja towarowa w przesyłce musi być zgłoszona i opodatkowana, co zwiększa biurokrację i koszty operacyjne. Dla sprzedawców droższe staną się też zwroty.
Zmiany wchodzą w życie z dniem 1 lipca, a dodatkowa opłata manipulacyjna dołączy do nich w listopadzie 2026 roku. Unia Europejska stawia w ten sposób tamę zalewowi tanich towarów z Azji, przywracając równe szanse europejskim sprzedawcom. Dla klientów oznacza to jedno – od teraz każda paczka z Chin będzie kosztować więcej.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.