Związkowa Alternatywa rzuca na stół rewolucyjny pomysł: zamiast zakazu handlu w niedziele – znacznie wyższe wynagrodzenie dla pracowników. Według propozycji każda godzina pracy w niedzielę miałaby być płacona 2,5 razy więcej niż standardowa stawka. To odpowiedź na obowiązujące od 2018 r. przepisy, które – zdaniem związkowców – w praktyce stały się „kompletną fikcją”.

Obecne zasady nie działają?

Przewodniczący Związkowej Alternatywy Piotr Szumlewicz nie ma wątpliwości, że obecna ustawa nie spełnia swojej roli. Liczne wyjątki sprawiają, że zakaz handlu w niedziele nie działa tak, jak zakładano. Jak argumentuje, z regulacji korzystają przede wszystkim największe sieci, które znalazły sposoby na obchodzenie przepisów, podczas gdy mniejsze placówki pozostają w gorszej sytuacji.

Związkowcy wskazują też na nowelizację z 2021 r., która pozwoliła przedsiębiorcom na korzystanie z nieodpłatnej pomocy członków rodziny – m.in. małżonków, dzieci, rodziców, rodzeństwa, dziadków czy wnuków. W efekcie w niedziele zamknięte są głównie duże sklepy, a w części mniejszych placówek rodziny właścicieli mogą pracować bez wynagrodzenia.

Co proponuje Związkowa Alternatywa?

Organizacja chce całkowitego odejścia od administracyjnego zakazu. Zamiast tego proponuje wprowadzenie wysokich dodatków za pracę w niedzielę. Każda godzina miałaby być wynagradzana stawką 2,5 razy wyższą niż w dni powszednie. Przy obecnej minimalnej stawce godzinowej oznaczałoby to 78,50 zł za godzinę, a minimalna płaca za ośmiogodzinny dzień pracy wyniosłaby 628 zł.

Co ważne, rozwiązanie nie dotyczyłoby tylko handlu. Związkowcy chcą, aby wyższe wynagrodzenie za niedzielną pracę objęło wszystkie branże, w których praca tego dnia jest wykonywana – m.in. gastronomię, transport, ochronę zdrowia, policję, pomoc społeczną, energetykę czy sektor rozrywki.

Praca w niedzielę miałaby być dobrowolna i odpowiednio rekompensowana – nie tylko wyższym wynagrodzeniem, ale także dodatkowym dniem wolnym w tygodniu. Związkowcy przekonują, że otwarcie hipermarketów i galerii handlowych w niedziele mogłoby rozłożyć ruch klientów na cały weekend, odciążając sklepy w piątki i soboty.

„Ustawa nie sprzyja nikomu”

Piotr Szumlewicz wprost mówi, że obecne przepisy nie działają na korzyść żadnej ze stron. Jak podkreśla:

„Obecnie obowiązująca ustawa nie sprzyja nikomu – ani pracownikom, ani pracodawcom, ani klientom. W tej sytuacji uważamy, że ustawa o handlu w niedziele powinna być całkowicie odrzucona.”

Związkowcy zwracają też uwagę na zmiany za granicą. Niemcy złagodziły niedawno przepisy dotyczące handlu w miejscowościach turystycznych, a z badań ma wynikać, że blisko 60 proc. obywateli tego kraju opowiada się za całkowitą likwidacją zakazu handlu w niedziele.

Co dalej z zakazem?

Na razie propozycja Związkowej Alternatywy ma charakter postulatu. Obecna koalicja rządząca zapowiadała przegląd przepisów dotyczących handlu w niedziele, ale do tej pory nie przedstawiła żadnych konkretnych projektów. Prace legislacyjne w tym zakresie nie są prowadzone, a w 2026 r. nadal obowiązują dotychczasowe zasady – sklepy będą otwarte przez osiem niedziel handlowych.

To oznacza, że w najbliższym czasie zakaz pozostanie w mocy, a dyskusja o jego przyszłości – wraz z propozycją wyższych wynagrodzeń – z pewnością będzie wracać. Na razie jednak konkrety po stronie rządu nie padły.