Polska energetyka dostała zaproszenia do rozmów o wyższych cenach węgla. Polskie kopalnie, w tym Polska Grupa Górnicza (PGG) i LW Bogdanka, zaczęły wysyłać do kontrahentów sygnały o chęci renegocjacji cen i warunków dostaw na bieżący sezon grzewczy. Dołączył do nich Południowy Koncern Węglowy (PKW), dawniej Tauron Wydobycie. Enea i PGE potwierdzają, że takie pisma do nich trafiły.

Sprawa ujrzała światło dzienne w połowie września, gdy na XXX Forum Ciepłowników Polskich mówił o niej były prezes Orlen Termiki Andrzej Gajewski. Wskazywał wtedy na ryzyko niedoborów węgla tej zimy i porównywał zachowanie kopalń do zimy 2022/2023, gdy grożono wypowiadaniem umów lub niepełną realizacją kontraktów. Obawiał się powtórki podobnych scenariuszy.

Co mówią elektrownie?

Potwierdzenie przychodzi też od Enea Power&Gas Trading.

Potwierdzamy pojawienie się takich pism, zaproszeń do rozmów. Aktualnie jesteśmy w fazie przygotowań do negocjacji i zobaczymy, jaki będzie ich efekt – mówił Rafał Soja, prezes Enea Power&Gas Trading, podczas konferencji wynikowej.

Soja dodał, że Enea zakłada realizację zakontraktowanych cen węgla i przychodów ze sprzedaży energii w tym roku, a rozmowy o kontraktacji na przyszły rok mają być finalizowane pod koniec października lub w listopadzie.

Potwierdzenie płynie też z PGE, największej spółki energetycznej w kraju. Dariusz Lubera, prezes PGE, przyznaje, że spółka dostała pismo od PGG i nie odmawia rozmów, ale na obecnym etapie nie oznacza to zmian w kontraktach. PGE pozostaje największym odbiorcą węgla kamiennego od PGG.

Kopalnie tłumaczą się rynkiem

Branża tłumaczy to zmianami otoczenia rynkowego i rosnącymi cenami węgla na świecie. Żadna z górniczych firm nie potwierdziła wprost wysłania listów. PGG podaje jedynie, że pozostaje w stałym kontakcie z klientami i prowadzi rozmowy o cenach dla dostaw bieżących i przyszłych. Dodaje, że na dzień zawarcia umowy ceny odzwierciedlają warunki rynkowe, a kwestie zmian kontraktów rozpatruje indywidualnie.

LW Bogdanka nie ujawnia szczegółów korespondencji, ale zapewnia, że analizuje rynek i dostosowuje warunki handlowe do sytuacji. PKW przyznaje, że negocjacje prowadzi cały czas, a obecne odchylenia cen kontraktowych od rynku wiąże z konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Analitycy: podwyżki tak, ale umiarkowane

Michał Sztabler z Noble Securities ocenia, że zrywanie długoterminowych umów przez kopalnie jest mało prawdopodobne. Powód? Wspólny państwowy właściciel i długoterminowy charakter relacji. W przeszłości wieloletnie umowy łagodziły wahania rynku: gdy światowe ceny były niskie, polski surowiec bywał relatywnie droższy, a gdy wysokie – relatywnie tańszy. Uważa, że presja cenowa to element negocjacji, które prawdopodobnie zakończą się umiarkowanym wzrostem cen – mniejszym, niż chciałyby kopalnie.

Analityk zwraca też uwagę, że relacja ma drugą stronę: jeśli światowe ceny węgla spadną, energetyka może być skłonna kupować mniejsze wolumeny.

Czy droższy węgiel przełoży się na wyższe ceny prądu w przyszłym roku? Według Sztablera to mało prawdopodobne, bo spółki sprzedażowe w znacznym stopniu zakontraktowały już wolumen energii na przyszły rok. Efekt podwyżek mógłby być widoczny dopiero w kontraktach z dostawą za 2-3 lata.

Dla gospodarstw domowych: opał już droższy

Równolegle na rynku detalicznym widać sezonowe podwyżki. W kraju ponad 3,5 mln gospodarstw domowych ogrzewa się kotłami na paliwa stałe, w tym na węgiel. Według rządowej porównywarki ciepło.gov.pl na początku października 2026 r. najtańszy węgiel luzem kosztuje od około 1300 zł za tonę, wobec 1150-1200 zł w sierpniu. Węgiel workowany i big bag to wydatek 1550-1700 zł za tonę, a ekogroszki i produkty premium w składach opałowych potrafią kosztować 2000-2260 zł za tonę. W marketach budowlanych za workowany opał trzeba zapłacić od około 1750 do ponad 2100 zł za tonę.

Na cenę wpływają rodzaj i jakość paliwa, kaloryczność, zawartość popiołu i siarki, sposób sprzedaży oraz odległość od kopalni – transport potrafi podnieść koszt nawet o kilkaset złotych na tonie. Popyt jest największy od września do listopada, a jeśli utrzyma się na wysokim poziomie, dalsze podwyżki są możliwe, zwłaszcza w przypadku opału workowanego i węgla premium. Import z Kazachstanu i Kolumbii pomaga uzupełniać polskie zasoby, choć najtańsze produkty są coraz trudniej dostępne.

Zapasy samych kopalń są przy tym skromne: we wrześniu PGG miało w magazynach ok. 0,8 mln ton, Bogdanka 0,4 mln ton, a PKW mniej niż 0,1 mln ton.