Kosmiczny pościg nad Ziemią. Rosjan od satelity ICEYE dzieliło 26 metrów
Pixabay.com / WikiImages
Rosyjski satelita wojskowy Kosmos-2612 znalazł się w poniedziałek rano zaledwie 26 metrów od satelity radarowego ICEYE-X36, którego dane rozpoznawcze trafiają do Ukrainy. Zgodnie z doniesieniami Business Insidera dystans między obiektami malał z każdym okrążeniem Ziemi. Gdyby Rosjanie wykonali manewr, mogłoby to zagrozić innym obiektom znajdującym się na orbicie.
Satelita, który widzi przez chmury
ICEYE-X36 to satelita fińskiej firmy ICEYE wyposażony w radar z syntetyczną aperturą (SAR). Dzięki temu jego sygnały przenikają przez zwartą pokrywę chmur, a obrazy są przydatne także w nocy. Obserwacje z orbity pozwalają śledzić ruchy wojsk na froncie, większe przemieszczenia oddziałów oraz trasy logistyczne. Dla Rosji techniczne wsparcie Ukrainy w postaci danych rozpoznawczych od zachodnich firm satelitarnych to poważny problem militarny. Business Insider ocenia, że Moskwa przenosi konflikt w przestrzeń kosmiczną i próbuje zakłócić działania satelitów rozpoznawczych.
Zbliżenia i oddalanie
Interia Biznes podaje, że Kosmos-2612 przez kilka dni manewrował wokół ICEYE-X36, zmieniając pozycję w taki sposób, że raz wyprzedzał śledzoną maszynę, a raz pozostawał za nią. W trakcie tych operacji zbliżał się na około 500 metrów. Firma LeoLabs, monitorująca przestrzeń kosmiczną, oceniła, że sposób poruszania się rosyjskiego aparatu wskazuje na celowe operacje zbliżeniowe, choć jego zamiary pozostają niejasne. Firma zastrzegła, że jej analiza nie wykazała, by Rosja próbowała uszkodzić lub unieszkodliwić ICEYE-X36. Analitycy nie znaleźli też dowodów kolizji, a producent potwierdził, że satelita nie został uszkodzony.
Najnowsze pomiary, na które powołuje się ICEYE, pokazują, że oba obiekty zaczęły się oddalać, a bliskie przejście dobiegło końca. Dokładna odległość podczas największego zbliżenia nie jest w pełni znana, ponieważ manewry się powtarzały, a śledzenie dwóch obiektów znajdujących się tak blisko siebie było utrudnione. Zanim w poniedziałek dystans spadł do 26 metrów, rosyjski aparat przez kilka dni pozostawał w pobliżu ICEYE-X36, a wcześniej gwałtownie zmniejszył dystans z około 350 kilometrów do mniej niż 5 kilometrów.
Od Plesiecka do orbity ICEYE
Kosmos-2612 należy do grupy sześciu wojskowych satelitów, które wystrzelono w kwietniu 2026 roku z kosmodromu w Plesiecku. Już w maju pięć z tych obiektów znalazło się niemal na tej samej płaszczyźnie orbity, po której porusza się ICEYE-X36. Kolejny etap zbliżania rozpoczął się na przełomie września i października, gdy Kosmos-2612 wykonał serię manewrów i zaczął podchodzić do maszyny ICEYE.
Do gwałtownego zbliżenia doszło 15 października: dystans zmniejszył się wtedy z około 350 kilometrów do mniej niż 5 kilometrów wczesnym rankiem 16 października. Eksperci podkreślają przy tym, że zmiana płaszczyzny orbity wymaga zużycia dużych ilości paliwa, dlatego taki ruch nie może być przypadkowy. Cytowany przez CNN astrofizyk Jonathan McDowell ocenił, że może to być pierwszy przypadek, w którym jeden statek kosmiczny znalazł się tak blisko drugiego bez zgody jego operatora.
Fińska technologia, polski prezes
Sam ICEYE-X36 został wystrzelony w marcu 2024 roku. Formalnie jest zarejestrowany jako maszyna amerykańskiego oddziału ICEYE US, czyli części polsko-fińskiego przedsiębiorstwa ICEYE. Na czele firmy stoi Polak Rafał Modrzewski. ICEYE od 2018 roku wyniosła na orbitę 76 satelitów SAR.
Modrzewski 9 października mówił agencji Reutera, że po wcześniejszych rosyjskich manewrach firma przesunęła satelitę, a następnie Rosjanie wykonali własne manewry. Ukraina korzysta z danych ICEYE od 2022 roku. Przedstawiciele Kremla wcześniej ostrzegali, że komercyjne satelity wspierające Ukrainę mogą zostać uznane za uprawnione cele wojskowe.
Poniedziałkowy pomiar, o którym informuje Business Insider, pokazał, że Kosmos-2612 znalazł się 26 metrów od ICEYE-X36. Wcześniejsze doniesienia, opisane przez Interię Biznes, mówiły o zbliżeniach na około 500 metrów. Producent potwierdził, że obiekty zaczęły się oddalać, a satelita nie został uszkodzony.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.