Czy prezydent może jednostronnie zablokować pracę Trybunału Konstytucyjnego? To pytanie, które wisi w powietrzu, gdy czworo nowo wybranych sędziów postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i złożyć ślubowanie… ale nie w Pałacu Prezydenckim.

Wybrani w marcu sędziowie TK: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska w czwartek o godz. 12.30 złożą ślubowanie w Sejmie. To bezpośrednia odpowiedź na milczenie ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, który nie odpowiedział na ich prośby o wyznaczenie terminu ceremonii.

Spór prawny zamienia się w operację policyjną

Ale to nie będzie zwykła uroczystość. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Tomasz Szymański, nie wyklucza działań prewencyjnych policji. Jego słowa nie pozostawiają wątpliwości co do napiętej atmosfery.

Policja jest zawsze i wszędzie tam, gdzie zadzieje się coś złego w ramach działania prewencyjnego. Nie wykluczamy takiego działania, ponieważ chyba już dosyć szopek związanych z odmową przyjęcia ślubowania przez pana prezydenta, do którego jest zobowiązany – powiedział Szymański w Polskim Radiu 24.

Scenariusz jest niepewny. Czy sędziowie po ceremonii w Sejmie udadzą się do siedziby TK? Czy na ich drodze stanie zamknięta furta? Na te pytania wiceszef MSWiA odpowiada enigmatycznie: „nie będzie spekulował, co się wydarzy”. Podkreśla jednak, że „na pewno są plany” operacyjne.

Sejm kontra Prezydent: Bitwa o interpretację konstytucji

Cały konflikt rozgorzał po tym, jak Sejm 13 marca skutecznie wybrał sześcioro sędziów TK na sześć wakujących stanowisk. Prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwojga z nich, argumentując, że za jego kadencji zwolniły się właśnie dwa mandaty.

Dla Kancelarii Sejmu to czyste nadużycie władzy. W piątkowym oświadczeniu stwierdzono stanowczo, że „wszystkie osoby, wybrane na sędziów TK 13 marca są sędziami Trybunału Konstytucyjnego i znajdują się w identycznej sytuacji prawnej”.

Głowa państwa nie posiada kompetencji do oceny prawidłowości dokonanego wyboru. Odmowa odebrania ślubowania od części wybranych sędziów nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację kompetencji przez Prezydenta RP – głosił komunikat Kancelarii Sejmu.

Kancelaria przypomniała precedensy, gdy Sejm wybierał kilku sędziów na jednym posiedzeniu (np. czterech w 2001 roku) lub gdy uzupełniał stanowiska długo po upływie kadencji poprzednika, jak w przypadku Bogdana Święczkowskiego w 2022 roku. Ich zdaniem, obecne działania prezydenta powodują „oczywistą obstrukcję działania Trybunału”.

Prezydent grozi: To równa się rezygnacji

Tymczasem Kancelaria Prezydenta RP (KPRP) podnosi betonowy mur prawny. Jej szef, Zbigniew Bogucki, ogłosił w czwartek, że „jedynym organem, wobec którego może zostać skutecznie złożone ślubowanie (…) jest Prezydent RP”.

Według niego, jakakolwiek inna forma – jak ta planowana w Sejmie – „nie znajduje podstawy prawnej” i jest „sprzeczna z ustawą”. Idzie nawet dalej, twierdząc, że powinno to być traktowane jako „odmowa złożenia ślubowania”.

A to, zgodnie z ustawą o statusie sędziów TK, ma drastyczny skutek: „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

Co dalej z Trybunałem?

Stawką jest funkcjonowanie kluczowej instytucji wymiaru sprawiedliwości. W momencie marcowego wyboru w TK było 9 sędziów na 15 stanowisk. Po ślubowaniu dwóch sędziów przez prezydenta, liczba ta wzrosła do 11, choć rządzący nie uznają za sędziów Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka.

Czwartkowa ceremonia w Sejmie, z udziałem marszałka Włodzimierza Czarzastego i byłych prezesów TK, ma być próbą przełamania impasu. Czy zakończy się jedynie notarialnym poświadczeniem dokumentów, czy też otwartym starciem o dostęp do gmachu Trybunału?

Jedno jest pewne: konflikt między najwyższymi organami państwa wszedł w nową, niebezpieczną fazę, a słowa o „kuchni pracy służb” brzmią jak złowieszcza zapowiedź kolejnych aktów tego polityczno-prawnego dramatu.

Na podstawie informacji z Business Insider Polska i Forsal.pl.