Planujesz zakup używanego smartfona, mebli czy roweru od osoby prywatnej? Jeśli cena przekracza 1000 zł, obecnie musisz zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). Ministerstwo Finansów chce jednak podnieść ten limit do 3 tys. zł, co miałoby odciążyć zarówno podatników, jak i administrację skarbową.

Obecne zasady – kto płaci PCC?

Dziś każda umowa kupna-sprzedaży używanego przedmiotu o wartości powyżej 1000 zł podlega opodatkowaniu stawką 2%. Dotyczy to nie tylko samochodów, ale też telefonów, laptopów, sprzętu RTV, mebli, a nawet zwierząt – jak wynika z orzecznictwa sądów administracyjnych. Nabywca ma 14 dni na złożenie deklaracji PCC-3 i wpłatę podatku do urzędu skarbowego. Problem w tym, że wiele osób po prostu nie wie o tym obowiązku.

Co proponuje Ministerstwo Finansów?

Resort przygotował projekt (nr UD 372), który zakłada podniesienie zwolnienia z PCC dla używanych rzeczy do 3 tys. zł. Oznacza to, że przy zakupie przedmiotu o wartości do 3 tys. zł nie trzeba będzie ani płacić podatku, ani składać deklaracji. Zmiana ma wejść w życie po zakończeniu prac legislacyjnych – konkretny termin nie został jeszcze podany.

Dlaczego limit ma wzrosnąć aż trzykrotnie?

Ministerstwo argumentuje, że ściąganie podatku od niskich kwót jest po prostu nieopłacalne. Przykładowo: od 1000 zł podatek wynosi zaledwie 20 zł. Koszty postępowań podatkowych, egzekucji, przesyłek i pracy urzędników często przewyższają tę kwotę. Jak czytamy w uzasadnieniu, „koszty postępowań podatkowych w przypadku nieuiszczenia podatku, koszt przesyłki oraz koszty osobowe, zbliżają się bądź przewyższają kwotę należnego podatku”.

Wybór akurat 3 tys. zł nie jest przypadkowy. Od czasu ustalenia pierwotnego limitu w 2001 r. przeciętne wynagrodzenie w Polsce wzrosło o 297%, a siła nabywcza obywateli potroiła się. Nowy limit ma odzwierciedlać te zmiany makroekonomiczne.

Czy zmiana dotyczy wszystkich rzeczy?

Warto pamiętać, że PCC nie obowiązuje przy zakupie nowych przedmiotów objętych VAT – nawet jeśli sprzedawca zastosował zwolnienie z tego podatku. Nowa regulacja obejmie wyłącznie rzeczy używane, czyli zasadniczo nieopodatkowane VAT. Resort zastrzega przy tym, że umowa sprzedaży nie podlega PCC, jeśli przynajmniej jedna ze stron jest zwolniona z VAT z tytułu dokonania tej czynności (z wyjątkami określonymi w przepisach ustawy o PCC).

Skąd urząd wie, że kupiłeś używaną rzecz?

Ministerstwo Finansów już wcześniej wyjaśniało, w jaki sposób skarbówka namierza transakcje. Podstawą jest analiza ryzyka, która uwzględnia zarówno wewnętrzne bazy Krajowej Administracji Skarbowej, jak i dane zewnętrzne – w tym informacje z portali ogłoszeniowych oraz raporty przekazywane do KAS. Innymi słowy, jeśli ogłosisz sprzedaż używanego laptopa na popularnym serwisie, urząd może to wychwycić. Do tego dochodzą donosy i kontrole krzyżowe.

Kary za niezgłoszenie – nawet do 96 tys. zł

Pomimo niskiej świadomości podatkowej, konsekwencje braku zgłoszenia są poważne. Jeśli podatnik nie zapłaci PCC, grozi mu kara w wysokości od 1/10 minimalnego wynagrodzenia (od stycznia 2026 r. to 480 zł) aż do 20-krotności pensji minimalnej, czyli nawet 96 tys. zł. Wysokość sankcji zależy od skali naruszenia i decyzji urzędu.

Przykładowo: zakup kota rasy maine coon za 12 tys. zł wymaga dziś zapłaty 240 zł PCC. Jeśli nabywca tego nie zrobi, minimalna kara wyniesie już 480 zł – czyli dwukrotność podatku. Po podniesieniu limitu do 3 tys. zł transakcje do tej kwoty przestałyby być opodatkowane.

Projekt z wykazu UD 372 został już opublikowany i czeka na dalsze etapy legislacyjne.