Kwota wolna od podatku w górę. Schetyna: nie musi to być od razu 60 tys. zł
Pixabay.com / stevepb
Koalicja rządząca wraca do jednej z najbardziej spektakularnych obietnic wyborczych. Po miesiącach ciszy politycy potwierdzają, że podniesienie kwoty wolnej od podatku jest realne, choć prawdopodobnie nie nastąpi z dnia na dzień.
Jest zielone światło od premiera
Senator Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna potwierdził w Radiu Zet, że istnieje zgoda premiera Donalda Tuska na rozpoczęcie prac nad tym rozwiązaniem. — Tak, wejdziemy w ten korytarz podejmowania decyzji i rzeczywiście przed końcem tej kadencji zrealizujemy to zobowiązanie — powiedział Schetyna.
Polityk podkreślił, że KO nie wygra kolejnych wyborów, jeśli nie zrealizuje tak ważnych zobowiązań. Dodał jednak, że skala podwyżki będzie zależeć od kondycji budżetu.
Podwyżka w kilku krokach
Choć przedwyborcza zapowiedź mówiła o skoku z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł, Schetyna studzi oczekiwania. — Nie musi to być od razu 60 tys. zł. Wydaje mi się, że w związku z sytuacją budżetową będzie to rozpisane na kilka kroków — zaznaczył.
Podobne stanowisko prezentuje koalicyjny partner. Szef PSL, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że podniesienie kwoty wolnej to fundamentalny cel całej koalicji. — Będzie realizacja obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Uważam, że to jest fundamentalne dla całej koalicji i nad tym pracuje minister Andrzej Domański — powiedział w TVN24.
Kosiniak-Kamysz dodał, że jako „rzetelny koalicjant” czeka na przemyślaną ofertę Ministerstwa Finansów. Zaznaczył też, że niezrealizowanie tej obietnicy oznaczałoby duży koszt polityczny dla koalicji, ponieważ konsumuje ona kilka punktów programowych, w tym emeryturę bez podatku.
Co z drugim progiem podatkowym?
Polityk PSL został zapytany, czy możliwe jest jednoczesne podwyższenie drugiego progu podatkowego (obecnie 120 tys. zł). Odpowiedział, że przyjąłby rozwiązanie całościowe i nie dzieliłby jednego od drugiego.
Wiceminister finansów Jarosław Neneman informował pod koniec maja w Sejmie, że podniesienie drugiego progu do 140 tys. zł kosztowałoby budżet niecałe 12 mld zł. Zastrzegł przy tym, że na takiej podwyżce skorzystaliby przede wszystkim najbogatsi podatnicy. Dla porównania w 2025 r. drugi próg podatkowy przekroczyło ponad 2,4 mln osób, które musiały zapłacić wyższą 32-proc. stawkę PIT (przy stawce 12 proc. dla dochodów poniżej progu).
Koszt gigant, budżet pod presją
Minister finansów Andrzej Domański informował w ubiegłym roku, że w 2026 r. podwyżki kwoty wolnej nie będzie, a w 2027 r. może być bardzo trudna. Przypomniał, że koszt podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł z obecnych 30 tys. zł to aż 54 mld zł.
Resort finansów nie składa jednak broni. — Aktualnie w Ministerstwie Finansów prowadzone są prace analityczne dotyczące różnych wariantów zmian parametrów skali podatkowej — przekazało PAP biuro prasowe ministerstwa.
Co dalej?
Kluczowe decyzje zapadną w najbliższych miesiącach. Minister Domański ma przedstawić konkretną propozycję, która – jak sugerują politycy – raczej nie spełni od razu wszystkich wyborczych marzeń. Zmiany będą raczej rozłożone w czasie, ale sam fakt, że rząd wraca do tego tematu, jest wyraźnym sygnałem, że koalicja chce wywiązać się z tej obietnicy przed końcem kadencji.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.