Czy polskie firmy w końcu dostaną swój czas na wielkich inwestycjach? Premier Donald Tusk i minister Wojciech Balczun właśnie postawili kropkę nad „i”, przedstawiając długo wyczekiwaną definicję local content. To nie tylko papier, to sygnał do zmiany zasad gry.

Historyczny moment dla polskiej gospodarki

W czwartek, 9 kwietnia, w siedzibie Apatora w Ostaszewie, oficjalnie zainaugurowano projekt „Local content. Z korzyścią dla Polski”. Miejsce nie było przypadkowe – Apator to polska grupa przemysłowa notowana na GPW, produkująca m.in. liczniki energii i rozwiązania dla inteligentnych sieci.

„To jest moment dosyć historyczny” – powiedział minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, cytowany przez Interię.

Szef MAP podkreślił, że repolonizacja ma wielki sens i wykracza poza doraźne działania. „W pewnym sensie kończy się etap transformacji polskiej gospodarki. Jesteśmy jedną z największych gospodarek świata” – dodał.

Czym jest local content? Oto oficjalna definicja

Po miesiącach prac i konsultacji rząd przedstawił kluczowe narzędzie. Jak tłumaczy Wojciech Balczun, local content to „wartość towarów i usług wyprodukowanych lub świadczonych przez podmiot krajowy”.

„Funkcjonujemy w ekosystemie UE, szanujemy zasady, regulacje, natomiast chcemy żeby to wszystko co będzie identyfikowane z 'local content’ powstawało tutaj” – wyjaśnił minister.

To dopiero początek. Jak wcześniej ujawniał Business Insider Polska, cały pakiet na rzecz local content ma składać się z pięciu elementów. Oprócz definicji będą to wskaźniki KPI dla spółek Skarbu Państwa, metodologia liczenia, kodeks dobrych praktyk oraz Polityka zakupowa państwa.

Suwerenność i bezpieczeństwo w centrum

Podczas prezentacji premier Tusk nie owijał w bawełnę. Mówił wprost o suwerenności gospodarczej.

„W świecie tak niepewnym słowo 'suwerenność’ bezpośrednio przekłada się na kwestie bezpieczeństwa” – podkreślił szef rządu.

Kluczowe jest, aby decyzje o tym, co, gdzie i dla kogo produkujemy zapadały w Polsce. „Wybieramy przede wszystkim Polskie, Polska to musi być pierwszy wybór” – zaznaczył Tusk.

I dodał stanowczo: „Tak będziemy egoistami, będziemy dbali przede wszystkim o swój interes. Po polskiej stronie nie ma już frajerów”.

Gigantyczne koło zamachowe dla gospodarki

Dlaczego to takie ważne? Minister Balczun wylicza: tylko sektor energetyczny ma zainwestować w najbliższej dekadzie bilion złotych. A jeśli zsumować wszystkie inwestycje sektora publicznego i spółek Skarbu Państwa, mówimy o kilku bilionach złotych.

„To jest gigantyczne koło zamachowe dla polskiej gospodarki” – zauważył szef MAP.

Chodzi o to, by pieniądze w jak największym stopniu zostawały w Polsce i napędzały nasz wzrost gospodarczy. Resort wskazuje kluczowe sektory: morską energetykę wiatrową, energetykę jądrową i przemysł obronny.

Zmiana mentalności już trwa

To nie jest tylko o nowych przepisach. Jak wcześniej mówił Balczun w rozmowie z Business Insider Polska, chodzi o impuls do zmiany myślenia, zmiany mentalności.

„W krajach tzw. starej Europy oczywiste jest, że w pierwszej kolejności stawia się na rodzimych dostawców” – wyjaśniał minister.

Już teraz widać efekty. Niektóre spółki Skarbu Państwa powołały pełnomocników ds. local content. A na horyzoncie są ogromne projekty, w których udział polskich firm ma być znacznie większy niż dotychczasowe kilkuprocentowe wartości.

Ruszamy w nowy etap. Polska gospodarka dostaje narzędzia, by więcej czerpać z własnego potencjału. Czas na lokalną wartość dodaną!