Czy niemiecki gigant lotniczy znalazł się w punkcie krytycznym? Właśnie mija zaledwie kilka dni od strajku personelu pokładowego, a na horyzoncie widać już kolejną falę protestów. Tym razem do głosu dochodzą piloci, a termin jest już ustalony – poniedziałek i wtorek, 13-14 kwietnia.

Czwarty protest w tym roku

To nie jest odosobniony incydent. To już czwarta duża akcja protestacyjna w Lufthansie w ciągu zaledwie kilku miesięcy. W marcu przez dwa dni strajkowali piloci, a wcześniej, 12 lutego, ich protest doprowadził do odwołania ponad 800 lotów, co dotknęło około 100 tysięcy pasażerów. Teraz spirala się nakręca.

Kogo dotknie nowy strajk?

Tym razem akcja ma objąć nie tylko główne linie. Protest pilotów zaplanowany jest w Lufthansa Cargo, regionalnej linii Lufthansa CityLine oraz w tanich liniach lotniczych Eurowings. To szeroka ofensywa, która może sparaliżować znaczną część operacji grupy.

A co z poprzednim strajkiem? Jak poinformował związek zawodowy Ufo, strajkiem objęte były wszystkie odloty Lufthansy z lotnisk we Frankfurcie nad Menem i Monachium – głównych hubów przewoźnika. Ponadto protest obejmował wszystkie odloty Lufthansa CityLine z lotnisk we Frankfurcie, Monachium, Hamburgu, Bremie, Stuttgarcie, Kolonii, Duesseldorfie, Berlinie i Hanowerze.

„Święta Wielkanocne celowo wyłączyliśmy ze strajku, by ograniczyć skutki dla podróżnych do minimum. Jesteśmy jednak świadomi, że mimo to mogą wystąpić utrudnienia przy powrotach ze świąt i bardzo tego żałujemy” – czytamy w oświadczeniu przewodniczącego związku Ufo, Joachima Vazqueza Buergera.

O co walczą piloci?

Związek zawodowy Cockpit nie pozostawia wątpliwości. W komunikacie podkreślono, że kierownictwo może dalej zapobiec strajkowi, jeśli poprawi ofertę dla pilotów, którzy domagają się m.in. wyższych składek emerytalnych.

„Czuje się zmuszony do podjęcia takiego kroku po tym, jak pracodawcy nie wykazali żadnej gotowości dojścia do porozumienia w kilku sporach zbiorowych” – podał związek. Rzecznik Lufthansy cytowany przez agencję dpa określił sytuację jako „zupełnie nowy poziom eskalacji”.

Polska na celowniku zakłóceń

I tu dochodzimy do sedna sprawy dla polskich pasażerów. W efekcie piątkowego strajku odwołano 90 lotów Lufthansy i Cityline, a odwołania dotknęły także Polski – konkretnie odlotów z lotniska Kraków-Balice, głównie w kierunku Frankfurtu nad Menem i Monachium.

A co z nadchodzącym strajkiem pilotów? Jak wskazuje Polska Agencja Prasowa, możliwe, że będą odwołane również loty z i do Polski. Chodzi o poniedziałkowe połączenia Eurowings: lot EW9732, który o 12:20 przylatuje z Düsseldorfu do Krakowa, oraz EW9733, który o 13:00 wylatuje z Krakowa do Düsseldorfu.

Na razie jednak nie ma oficjalnych informacji o odwołaniach. Jak wynika z komunikatu związku Cockpit, władze linii wciąż mogą zapobiec strajkowi. Gra toczy się do ostatniej chwili.

Podsumowanie: odpowiedzialność po stronie Lufthansy?

Przewodniczący Ufo, Joachim Vazquez Buerger, jest w swojej ocenie bezlitosny. Jego zdaniem strajku można było uniknąć, a „odpowiedzialność spoczywa na Lufthansie, która do tej pory nie przedstawiła nawet oferty nadającej się do negocjacji”. Przyczyną protestu personelu pokładowego jest niezadowolenie z rozmów dotyczących umowy zbiorowej, której stawką jest ok. 800 miejsc pracy.

Czy gigant z Frankfurta zdoła opanować kryzys, zanim tysiące pasażerów na całym świecie, w tym w Polsce, zostanie na ziemi? Czasu jest coraz mniej.