Gdy późnym wieczorem w środę na Wall Street pojawiły się wyniki Microna, wielu inwestorów odetchnęło z ulgą. Producent pamięci komputerowych nie tylko przebił oczekiwania analityków, ale też ogłosił fundamentalną zmianę w swoim modelu biznesowym. Dla przeciętnego konsumenta oznacza to jednak jedno: wysokie ceny elektroniki zostaną z nami na dłużej.

Rekordowe liczby, które zmieniły nastroje

Micron za III kwartał roku fiskalnego 2026 osiągnął przychody w wysokości 41,46 mld dolarów, podczas gdy rynek spodziewał się około 35,5 mld dolarów. Zysk netto według GAAP sięgnął 28,24 mld dolarów, a marża brutto GAAP wyniosła aż 84,6% – rok wcześniej było to zaledwie 37,7%. To pokazuje, jak bardzo rentowność produkcji pamięci wystrzeliła w górę.

Co więcej, prognoza na IV kwartał zakłada przychody w okolicach 50 mld dolarów i marżę brutto bliską 86%. Zysk na akcję non-GAAP ma wynieść około 31 dolarów.

Nie chodzi tylko o liczby – Micron zmienia model

Najważniejszą informacją nie są jednak same wyniki finansowe, lecz zapowiedź nowej strategii. CEO Sanjay Mehrotra ogłosił, że spółka podpisała już 16 długoterminowych strategicznych umów z klientami, obejmujących okres 3–5 lat. W kontraktach zawarto zarówno minimalne, jak i maksymalne ceny zakupu pamięci. Minimalna cena gwarantuje Micronowi utrzymanie obecnych marż, a maksymalna chroni kupujących przed dalszymi wzrostami.

Umowy te dotyczą obecnie 20% produkcji pamięci DRAM i około jednej trzeciej produkcji NAND flash. Łączna wartość przychodów z tych kontraktów ma wynieść co najmniej 100 mld dolarów. Często są one powiązane z przedpłatami.

Jeśli chodzi o podaż, nasi klienci dostrzegają, że niedobory podaży w obszarze pamięci i pamięci masowej będą wymagały znacznego czasu, aby ulec poprawie – powiedział Sanjay Mehrotra. – Nawet jeśli spodziewamy się, że podaż w branży będzie stopniowo poprawiać się w 2028 r., obecnie nie widzimy jeszcze momentu, w którym podaż pamięci będzie w stanie dogonić rosnący popyt.

SK Hynix idzie w ślady Microna

Tego samego dnia południowokoreański SK Hynix złożył do amerykańskiej SEC dokument F-1, przygotowując się do debiutu na giełdzie w USA. Choć jego narracja jest nieco ostrożniejsza – wspomina o cykliczności rynku i ryzyku spowolnienia – to w głównych punktach uderza w ten sam ton: popyt przewyższa podaż, ceny rosną, a zwiększenie mocy wymaga lat.

Reakcja rynku – euforia na Wall Street

Po publikacji wyników akcje Microna w handlu przedsesyjnym skoczyły o ponad 17%. Kontrakty na indeks Nasdaq 100 wzrosły o 2,23%, co pokazuje, że pozytywny sentyment objął cały sektor technologiczny. Inwestorzy uznali, że boom na sztuczną inteligencję jest silniejszy niż ktokolwiek zakładał.

Druga strona medalu: wyższe ceny dla konsumentów

Spektakularne wyniki Microna mają jednak swoją ciemną stronę. Wzrost marż i cen pamięci oznacza, że droga elektronika nie stanieje szybko. Nawet Tim Cook z Apple niedawno przyznał w wywiadzie dla „WSJ”, że rosnące koszty pamięci stanowią wyzwanie dla jego firmy. Jeśli Apple, mając ogromną siłę przetargową, musi płacić więcej, to mniejsi producenci będą w jeszcze gorszej sytuacji. Ostatecznie te koszty trafią do portfeli klientów.

W praktyce oznacza to, że wysokie ceny pamięci konsumenckiej – a co za tym idzie, wyższe ceny smartfonów, komputerów i innych urządzeń – utrzymają się jeszcze przez dłuższy czas. Dopóki podaż nie dogoni popytu, co według szefa Microna może nastąpić najwcześniej w 2028 roku, producenci elektroniki będą zmuszeni do płacenia więcej lub ryzykowania niedoborów.