Czy wiecie, że za metr kwadratowy mieszkania w Sopocie trzeba zapłacić prawie pięć razy więcej niż w Bytomiu? To nie żart ani porównanie Warszawy z prowincją, ale realia polskiego rynku nieruchomości, które pokazuje nowy raport GetHome.pl. Tymczasem najświeższe dane z kwietnia od Otodom tylko potwierdzają, że przepaść cenowa między polskimi miastami się pogłębia.

Polska mieszkaniowa mapa skarbów i pułapek

Nowy raport oparty na danych Głównego Urzędu Statystycznego odsłania szokujące dysproporcje. Chodzi o średnie ceny transakcyjne mieszkań, a nie tylko ofertowe, co daje nam realny obraz tego, ile naprawdę płacą Polacy. Analiza obejmuje niemal wszystkie powiaty i miasta na prawach powiatu, z wyjątkiem powiatu łańcuckiego.

A tu czeka na nas pierwsza bomba. W Sopocie za metr kwadratowy trzeba zapłacić średnio 19 849 zł, podczas gdy w Bytomiu tylko 4 032 zł. To niemal pięciokrotna różnica! Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

Królestwo drogich apartamentów

Które miasta królują w rankingu najdroższych? Oto pierwsza dziesiątka miast na prawach powiatu z najwyższymi średnimi cenami transakcyjnymi (uwzględniającymi rynek pierwotny i wtórny):

  1. Sopot — 19 849 zł/m²
  2. Warszawa — 15 850 zł/m²
  3. Kraków — 13 738 zł/m²
  4. Gdańsk — 12 301 zł/m²
  5. Wrocław — 11 913 zł/m²
  6. Świnoujście — 11 842 zł/m²
  7. Gdynia — 11 770 zł/m²
  8. Poznań — 10 325 zł/m²
  9. Lublin — 9 607 zł/m²
  10. Katowice — 9 326 zł/m²

Autorzy raportu zwracają uwagę, że wysokie ceny dotyczą również miast o dużym potencjale turystycznym, które nie są osobnymi powiatami, jak na przykład Zakopane.

A gdzie można znaleźć mieszkaniowe okazje?

Jeśli szukacie najtańszych lokali w miastach na prawach powiatu, powinniście skierować wzrok na Śląsk. Oto ranking najniższych średnich cen:

  • Bytom — 4 032 zł/m²
  • Jastrzębie-Zdrój — 4 435 zł/m²
  • Wałbrzych — 4 671 zł/m²
  • Piekary Śląskie — 4 832 zł/m²
  • Grudziądz — 5 070 zł/m²

Ale to jeszcze nie koniec! Raport wskazuje, że poza miastami na prawach powiatu można znaleźć jeszcze tańsze mieszkania. Przykładowo, w powiecie głubczyckim średnia cena wynosi 3 246 zł/m², w prudnickim — 3 208 zł/m², a w górowskim — zaledwie 3 044 zł/m²!

Eksperci zwracają jednak uwagę na pewien haczyk. Wiele z tych najtańszych powiatów jest słabo zurbanizowanych. W ich zasobie mieszkaniowym dominują domy wolno stojące, które w niektórych regionach stanowią nawet 90 proc. wszystkich mieszkań.

„W przypadku rynku pierwotnego dane GUS nie obejmują umów deweloperskich. Średnia cena za metr kwadratowy jest liczona na podstawie gotowych mieszkań, których własność została przeniesiona po zakończeniu budowy” — wyjaśniają eksperci GetHome.pl.

Oznacza to, że podawane ceny mogą odzwierciedlać umowy sprzed kilku lat.

Kwiecień tylko potwierdza trend rozwarstwienia

Tymczasem najnowszy, kwietniowy raport Otodom pokazuje, że rynek pierwotny także dramatycznie się rozjeżdża. Warszawa nie zwalnia tempa: średnia cena ofertowa nowych mieszkań to już 19,7 tys. zł/m², a wzrost cen przyspieszył z 8,8 proc. r/r w marcu do 11,5 proc. w kwietniu!

  • Trójmiasto wyprzedza Kraków z ceną 17,6 tys. zł/m², choć odnotowało miesięczny spadek (o 0,9 proc.).
  • Kraków utrzymuje się na poziomie 16,8 tys. zł/m².
  • Poznań to stabilny środek stawki z 13,7 tys. zł/m².
  • Wrocław spadł poniżej 15 tys. zł/m².
  • Najtańsze wśród dużych miast pozostają Katowice (12,5 tys. zł/m²) i Łódź (11,4 tys. zł/m²).

Przepaść, która kosztuje

Eksperci Otodom nie mają wątpliwości: rynek staje się coraz bardziej spolaryzowany. Różnice między miastami nie są już subtelne — są gigantyczne. Dla przykładu: 50-metrowe mieszkanie w Trójmieście jest dziś o 135 tys. zł droższe niż we Wrocławiu.

Dane GUS i Otodom mówią jednym głosem. Polska mieszkaniowa to kraj skrajności. Z jednej strony Sopot i Warszawa testujące wytrzymałość portfeli, z drugiej — miasta i powiaty, gdzie ceny wciąż są relatywne. Wybór miejsca do życia nigdy nie miał tak dużego finansowego znaczenia. To nie tylko kwestia gustu, ale i setek tysięcy złotych różnicy w kredycie.