Mieszkania na doby podbijają Polskę. Jesteśmy wiceliderem wzrostu w UE
Pixabay.com / InstagramFOTOGRAFIN
Krótkoterminowy najem w Polsce wyrósł w kilka lat z niszowej formy zakwaterowania do jednego z najszybciej rosnących segmentów turystyki w Unii Europejskiej. W latach 2018–2025 liczba pobytów rezerwowanych przez Airbnb, Booking i Expedia w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców wzrosła nad Wisłą o 203 proc. To drugi wynik w całej wspólnocie – szybciej rozwijał się tylko rynek rumuński, gdzie dynamika sięgnęła 285 proc.
Skok, który widać w danych
Tak wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, opartej na danych Eurostatu, którą opisał dziennik.pl. Za Polską znalazły się m.in. Słowacja ze wzrostem o 192 proc. i Szwecja z 176 proc., podczas gdy średnia unijna wyniosła 113 proc. Polski rynek rósł więc niemal dwukrotnie szybciej niż przeciętnie w UE – choć startował z wyraźnie niższej bazy.
Skala biznesu jest już jednak duża. Według danych Eurostatu w 2025 r. krótkoterminowy najem wygenerował w Polsce 44,4 mln osobonoclegów, czyli o 13,8 proc. więcej niż rok wcześniej. To około 6 mln rezerwacji i siódmy wynik w Unii. Przed Polską znalazły się Francja z 213 mln, Hiszpania ze 189 mln, Włochy ze 139 mln i Niemcy z 68 mln osobonoclegów. Pozostałe kraje w pierwszej szóstce to Grecja i Portugalia.
Dla porównania polskie hotele udzieliły w tym samym roku 53,8 mln noclegów.
Uwagę zwraca struktura gości. Rynek napędzają przede wszystkim Polacy: odpowiadali oni za 27,2 mln osobonoclegów, czyli 61 proc. całości. Turyści z zagranicy wygenerowali 17,2 mln osobonoclegów.
Wciąż poniżej średniej UE
Mimo imponującej dynamiki Polska pozostaje rynkiem na dorobku. W 2025 r. na tysiąc mieszkańców przypadało 163 pobyty zarezerwowane przez platformy. To 14. miejsce w UE i wynik poniżej średniej wspólnoty, która wyniosła 190. Turystyczne potęgi są daleko z przodu: Chorwacja notuje 730 pobytów na tysiąc mieszkańców, Malta 665, a Grecja 423.
Na niską bazę wskazuje też inna miara Eurostatu – tzw. intensywność turystyczna, czyli liczba noclegów w obiektach zakwaterowania przypadająca na jednego stałego mieszkańca. Średnia dla UE to 7 noclegów na mieszkańca; w Polsce tylko 2,9. Największą intensywność ma Chorwacja (24,5 noclegu na mieszkańca), a na końcu stawki znalazła się Rumunia z wynikiem 1,6. Za Chorwacją w zestawieniu znalazły się Malta, Cypr, Grecja i Austria; wysoko plasuje się też Hiszpania, gdzie wskaźnik przekracza 10 noclegów na mieszkańca. Gdyby uwzględnić Islandię, to właśnie ona miałaby najwyższy wynik, ale kraj ten nie należy do UE i nie został ujęty w głównym rankingu.
Dane Eurostatu pokazują przy tym, że cała europejska turystyka przyspiesza. W 2025 r. w UE odnotowano 3,1 mld noclegów w obiektach zakwaterowania turystycznego, czyli o ponad 4 proc. więcej niż w 2024 r. i o 26,5 proc. więcej niż w 2015 r.
Regulacyjny cień nad rynkiem
Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę, że w miastach, w których krótkoterminowy najem obejmuje już dużą część zasobu mieszkaniowego, zjawisko negatywnie odbija się na sytuacji mieszkaniowej. Przywoływane są badania z Barcelony: w latach 2012–2016, gdy platformy się rozrastały, stawki najmu długoterminowego poszły w górę o 7 proc., a ceny mieszkań na sprzedaż o 17 proc.
W Senacie znajduje się projekt ustawy tworzącej Centralny Wykaz Turystycznych Obiektów Noclegowych. Rejestr ma wymusić rejestrację mieszkań wynajmowanych na doby i pozwolić gminom oraz wspólnotom mieszkaniowym na wyznaczanie stref wyłączonych z takiej działalności.
Przywoływane badania pokazują, że 52,9 proc. ankietowanych popiera przyznanie wspólnotom mieszkaniowym prawa do zakazywania krótkoterminowego najmu. Równolegle w życie wchodzi unijne rozporządzenie o wymianie danych z platformami, które ma ujawnić pełną skalę rynku przed fiskusem i statystykami publicznymi.
Na razie boom nie wyhamowuje: w pierwszym kwartale 2026 r. liczba osobonoclegów w Polsce wzrosła o 11,9 proc. rok do roku, podczas gdy unijna średnia wyniosła 9,7 proc.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.