Miliardy dolarów dziennie! Szokujący rachunek za wojnę Trumpa z Iranem
Pixabay.com / Military_Material
Czy Waszyngtonowi po prostu skończyły się pieniądze? Nagła zmiana retoryki Donalda Trumpa, który z groźby unicestwienia przeszedł do ogłoszenia 14-dniowego zawieszenia broni, może mieć bardzo prozaiczne wytłumaczenie. Rachunek za konflikt z Iranem jest po prostu astronomiczny.
Od wojny do „wielkiego dnia dla pokoju”
Jeszcze niedawno świat wstrzymywał oddech, słuchając eskalacji ze strony USA. Jednak w ciągu jednej nocy sytuacja uległa gwałtownej zmianie. Donald Trump, za pośrednictwem Truth Social, ogłosił rozejm, nazywając go „wielkim dniem dla pokoju na świecie”. Prezydent USA, który wcześniej nie szczędził Iranowi ciężkich gróźb, teraz deklaruje, że Teheran „ma już dość” i chce stabilizacji.
W ramach nowej strategii USA zamierzają nie tylko przerwać ogień, ale aktywnie włączyć się w proces „odbudowy”. Amerykańskie siły mają pozostać w regionie i nadzorować dostawy zapasów. Kluczowym elementem porozumienia jest również rozwiązanie problemu zablokowanego ruchu w strategicznej Cieśninie Ormuz, w czym US Navy ma odegrać decydującą rolę.
Szokujące liczby: 570–795 milionów dolarów… dziennie!
Nagła zmiana kursu nie wynika z pobudek humanitarnych, lecz twardej, ekonomicznej matematyki. Według ustaleń Financial Times, koszt 39 dni operacji przeciwko Iranowi szacuje się w przedziale 22,3–31 miliardów dolarów. Daje to zawrotną średnią od 570 do 795 milionów dolarów dziennie.
Koszt kampanii przeciwko Iranowi, jaki Stany Zjednoczone poniosły przez ostatnie pięć tygodni, to 22,3–31 mld dol. — szacuje cytowana przez „Financial Times” Elaine McCusker, była wysoka urzędniczka budżetowa Pentagonu.
Koszty te obejmują nie tylko bezpośrednie działania bojowe, ale także ogromne wydatki na rozmieszczenie dodatkowych sił na Bliskim Wschodzie, które trwają od końca grudnia. Pentagon już teraz widzi ogromną dziurę w budżecie, starając się o dodatkowe 200 miliardów dolarów od Kongresu na pokrycie kosztów i odtworzenie zużytych zasobów.
Gdzie płyną te miliardy? Straty w ludziach i drogim sprzęcie
Od 28 lutego w atakach na bazy amerykańskie zginęło 13 Amerykanów. Ponad 300 amerykańskich żołnierzy zostało rannych.
Jednym z powodów tak wysokich kosztów są dotkliwe straty w zaawansowanym i drogim sprzęcie wojskowym. Według szacunków, około jedna dziesiąta dziennych kosztów wojny to wartość zniszczonego uzbrojenia. Do najbardziej bolesnych strat dla USA należą:
- Boeing E-3 Sentry (AWACS) – zniszczony podczas ataku na bazę Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej. Jego wartość szacuje się na 550 mln dol.
- Drony MQ-9 Reaper – utracono 16 tych maszyn, co przekłada się na stratę rzędu 500 mln dol.
- Myśliwce F-15 – zestrzelono cztery takie maszyny, co kosztowało około 260 mln dol.
- Sprzęt transportowy: utracono m.in. dwa samoloty C-130 i dwa śmigłowce Black Hawk.
Dodatkowo, poważne koszty generują uszkodzenia bojowe, takie jak naprawa systemu wczesnego ostrzegania w Katarze czy konserwacja lotniskowca USS Gerald R. Ford, który musiał zostać wycofany po pożarze w pralni.
Iran vs. Ukraina: Niewygodne porównanie dla budżetu
Zestawienie kosztów wojny z Iranem z pomocą dla Ukrainy pokazuje, z jak potężnym obciążeniem mierzy się Waszyngton. Ukraina „kosztowała” USA średnio około 0,1 mld dol. dziennie przez 3 lata.
Wojna z Iranem to tempo rzędu 1–2 mld dol. dziennie, co oznacza 10-20-krotnie szybsze spalanie budżetu. W ciągu trzech lat rosyjskiej inwazji na Ukrainę USA wydały realnie ok. 100–110 mld dol. Tymczasem najbardziej agresywne szacunki dotyczące konfliktu z Iranem mówią o wydaniu podobnej kwoty nawet 100 mld dol. w zaledwie dwa tygodnie, jeśli wliczyć w to zużycie i odtworzenie nowoczesnego uzbrojenia.
Donald Trump, znany ze swojego biznesowego podejścia, zdaje się widzieć w zawieszeniu broni szansę na zmianę paradygmatu – z kosztownej wojny na zyskowną odbudowę. Zapowiedź dostarczania „wszelkiego rodzaju zapasów” sugeruje, że amerykańskie firmy mogą odegrać kluczową rolę w przywracaniu Iranu do funkcjonowania.
Dla administracji Trumpa 14-dniowe zawieszenie broni to czas na oddech i przeliczenie kosztów. Jeśli Pentagon rzeczywiście potrzebuje kolejnych 200 miliardów dolarów na kontynuowanie działań, to chłodna kalkulacja może na stałe zastąpić wojenne szaleństwo. Waszyngton musi teraz zdecydować, czy stać go na konflikt, który w miesiąc pochłania zasoby planowane na lata.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.