Od początku lipca polscy kierowcy znów płacą więcej na stacjach. Po wygaśnięciu rządowego pakietu Ceny Paliwa Niżej (CPN) ceny poszybowały w górę – średnia cena litra benzyny 95 zbliżyła się już do symbolicznej granicy 7 zł. W piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański został zapytany w programie „Jeden na jeden” na antenie TVN24, czy rząd szykuje kolejną tarczę osłonową. Jego odpowiedź nie była optymistyczna.

Domański: analizujemy, ale decyzji nie ma

Minister potwierdził, że rząd na bieżąco monitoruje sytuację na Bliskim Wschodzie, ceny ropy oraz dostępność paliw. Domański zaznaczył, że rząd śledzi wydarzenia w Cieśninie Ormuz, kluczowym szlaku transportu ropy. W swoim wystąpieniu stwierdził:

Analizujemy marżę rafineryjną, dostępność produktów. Wiemy, że w niektórych regionach Europy występują problemy z dostępnością diesla, więc ta sytuacja będzie dalej analizowana.

Następnie dodał wyraźny hamulec:

Trzeba jasno powiedzieć, że Polska ma w tej chwili wysoki deficyt budżetowy, co jest związane z olbrzymimi wydatkami na obronność.

Na bezpośrednie pytanie, czy kraj stać na kolejny program CPN, odpowiedział wymijająco: „w tej chwili analizujemy sytuację”. Decyzja nie zapadła.

Deficyt bije rekordy, a ropa tańsza niż w czasie CPN

Domański zwrócił uwagę, że obecnie baryłka ropy kosztuje około 80 dolarów, podczas gdy w okresie obowiązywania pakietu CPN cena przekraczała 100 dolarów. Tymczasem stan finansów publicznych jest trudny. Po czerwcu 2026 roku deficyt budżetowy wyniósł ponad 123,7 mld zł. Rząd tłumaczy to przede wszystkim gigantycznymi nakładami na obronność.

Minister wspomniał również o ustawie o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, która może dostarczyć do budżetu w tym roku 5 mld zł – pod warunkiem, że prezydent jej nie zawetuje. Jak podkreślił:

Pamiętajmy, że na tym, co wydarzyło się na stacjach paliwowych, dodatkowe zyski odniosły koncerny paliwowe. My chcemy, aby te zyski trafiły z powrotem do budżetu Polaków.

Koniec CPN i jego koszt

Program CPN zakończył się z końcem czerwca. Wygasły wówczas przepisy obniżające stawkę VAT na benzynę i olej napędowy oraz ustalające maksymalne ceny na stacjach. W połowie czerwca wygasła również obniżka akcyzy na paliwa, co dodatkowo wpłynęło na wzrost cen. Program CPN został wprowadzony w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen ropy, wywołany konfliktem USA i Izraela z Iranem. Według resortu finansów koszt całego programu wyniósł około 4,7 mld zł.

Windfall tax – nowe źródło pieniędzy dla budżetu?

Ustawa o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, znana jako windfall tax, czeka na podpis prezydenta Karola Nawrockiego. Domański stwierdził, że może ona przynieść budżetowi w tym roku 5 mld zł, ale pod warunkiem, że prezydent nie skorzysta z prawa weta. Nowe przepisy mają opodatkować dodatkowe zyski koncernów paliwowych osiągnięte w wyniku wzrostu cen na stacjach.

Co dalej z cenami paliw? Rząd ma plan B… ale na razie czeka

Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział wcześniej w tym tygodniu, że w przypadku radykalnej eskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie rząd jest gotowy powrócić do działań osłonowych. Jednocześnie zaznaczył, że priorytetem powinno być dążenie do rynkowo najniższych cen paliw.

Na razie jednak kierowcy muszą liczyć się z dalszymi podwyżkami. Rząd analizuje sytuację, ale bez podjęcia decyzji – a wysoki deficyt budżetowy i niższa cena ropy niż w czasie CPN nie dają podstaw do szybkiego powrotu tarczy paliwowej. Ostateczny głos w sprawie windfall tax należy teraz do prezydenta.