Ministra: żadnego podwyższania wieku emerytalnego. Ekonomista: potrzebna elastyczność, nie przymus
Pixabay.com / Pexels
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stanowczo odrzuciła propozycję uzależnienia wieku emerytalnego od liczby dzieci. Pomysł, który przedstawiła minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050, zakładał, że kobiety bezdzietne przechodziłyby na emeryturę w wieku 65 lat, tak jak mężczyźni. Polityczka argumentowała to pogłębiającym się kryzysem demograficznym.
W TVN24 szefowa resortu pracy zapewniła, że nie ma mowy o jakimkolwiek podwyższaniu wieku emerytalnego. „Nie będzie żadnego podwyższania wieku emerytalnego ani kobietom, ani mężczyznom. Nie będzie żadnego liczenia dzieci i karania kobiet czy mężczyzn za to, że ich nie mają” – powiedziała. Dodała, że dopóki za politykę społeczną odpowiada Lewica, nie będzie zgody na takie rozwiązanie.
Ministra zaznaczyła jednak, że jest gotowa rozmawiać o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, ale wyłącznie przez obniżenie wieku dla mężczyzn, a nie wydłużenie aktywności zawodowej kobiet. Przypomniała też, że Lewica od lat postuluje wprowadzenie emerytur stażowych, które pozwalałyby kończyć pracę po osiągnięciu odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego, niezależnie od wieku.
Dziemianowicz-Bąk skrytykowała również sposób przedstawienia propozycji przez Pełczyńską-Nałęcz. Jak stwierdziła, pomysł wywołał niepotrzebny niepokój wśród kobiet. „Podczas spotkań słyszę pytania od przerażonych kobiet, które obawiają się, że rząd zamierza podnieść im wiek emerytalny. Tak się nie stanie” – zapewniła.
Debata o przyszłości systemu
Propozycja ta wpisuje się w szerszą dyskusję o przyszłości polskiego systemu emerytalnego. Głos w tej sprawie zabrał Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. Jego zdaniem argumenty za podwyższeniem wieku emerytalnego są znane ekspertom, ale problemem jest społeczny opór i doświadczenie poprzedniej reformy, która została cofnięta po zmianie władzy.
Sobolewski zwraca uwagę, że Polska ma różny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn i nie przyjęła rozwiązania przewidującego stopniowe zrównanie tych granic. Ekonomista uważa, że gdyby zmiany miały nastąpić, powinny objąć przede wszystkim osoby młode, przed 35. rokiem życia, które mają czas na dostosowanie się do nowych zasad.
„Gdybym miał zmieniać ten system, objąłbym reformą osoby przed 35. rokiem życia. Ich tolerancja na taką zmianę byłaby prawdopodobnie znacznie większa, ponieważ emerytura jest dla nich jeszcze odległa” – mówi.
Zamiast przymusu – elastyczność
Zdaniem ekonomisty samo podniesienie wieku emerytalnego nie rozwiąże problemów systemu. Kluczowe jest stworzenie warunków, w których dłuższa praca będzie możliwa i opłacalna. Wskazuje m.in. na konieczność umożliwienia płynnego łączenia pobierania emerytury z dalszą pracą, bez wymogu rozwiązywania umowy. Dziś, żeby rozpocząć pobieranie świadczenia, trzeba najpierw przestać pracować, co dla wielu osób stanowi realną barierę.
Sobolewski proponuje też większą elastyczność – pracę na część etatu dla seniorów, możliwość zmiany zawodu czy przejścia do lżejszych zadań. „Człowiek, który zakończył zasadniczą część kariery i ma 67 lat, często nadal pozostaje sprawny, ma potrzeby finansowe i chce czuć się potrzebny. Mógłby więc pracować dwa razy w tygodniu po sześć godzin” – argumentuje.
Wśród propozycji ekonomisty pojawia się też zmiana podejścia do osób wykonujących ciężką pracę fizyczną. Jego zdaniem murarz po 60. roku życia nie musi dźwigać na budowie, może zostać nauczycielem zawodu i przekazywać wiedzę kolejnym pracownikom, zwłaszcza że brakuje szkół kształcących nowych murarzy.
Zaufanie do systemu
Ekonomista podkreśla także, że konieczne jest odbudowanie zaufania do systemu, czyli wyraźny związek między składkami a przyszłym świadczeniem. Jego zdaniem kolejne wyjątki, takie jak renta wdowia, osłabiają tę zależność. „Podatki i składka zdrowotna są postrzegane jako pieniądze trafiające do wspólnego systemu. Składka emerytalna powinna być natomiast rozumiana jako kapitał, od którego zależy indywidualna emerytura” – mówi.
Sondaże mówią co innego
Przy okazji dyskusji przypomniano wyniki sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Wynika z niego, że ponad połowa Polaków opowiada się za zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, ale najczęściej wskazywanym rozwiązaniem jest ustalenie wspólnego wieku na poziomie 60 lat, a nie jego podwyższenie do 65.
Na razie jednak ministerstwo pracy nie planuje żadnych zmian. Dziemianowicz-Bąk zapewniła, że dopóki Lewica odpowiada za politykę społeczną, nie będzie zgody na podniesienie wieku emerytalnego. Zapowiedziała natomiast kontynuację prac nad emeryturami stażowymi, które mają umożliwić przechodzenie na świadczenie po osiągnięciu odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego, niezależnie od wieku.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.