Czy kontrakt podpisany w 2020 roku może być dziś niewykonalny finansowo? Mostostal Warszawa i jego partner, hiszpańska Acciona, uważają, że tak – i właśnie złożyli pozew o 487 milionów złotych brutto przeciwko Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To nie jest zwykły spór, to potężne roszczenie, które może zaważyć na finansach jednej z największych polskich firm budowlanych.

Sprawa dotyczy kluczowego odcinka S19

Pozew, złożony 30 marca 2026 roku, dotyczy umowy z 10 lipca 2020 roku. Chodzi o zaprojektowanie i budowę około 10,3 km drogi ekspresowej S19 między węzłami Rzeszów Południe i Babica na Podkarpaciu. Konsorcjum Mostostal Acciona S19 Tunel domaga się zmiany warunków tego kontraktu.

Konkretnie? Wykonawca chce podwyższenia wynagrodzenia o pełne 487 mln zł. Ta kwota miałaby zostać odzwierciedlona zarówno w cenie kontraktowej, jak i w tzw. maksymalnej wartości zobowiązania. Ale to nie wszystko!

Konsorcjum wnosi również o zasądzenie tej kwoty wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, liczonymi od dnia wydania wyroku do momentu zapłaty, a także o pokrycie kosztów całego postępowania sądowego.

Dlaczego aż tyle? „Nadzwyczajna zmiana stosunków”

Co jest podstawą tak ogromnego roszczenia? Mostostal Warszawa wskazuje na nadzwyczajną zmianę stosunków gospodarczych, która drastycznie wpłynęła na koszty realizacji inwestycji.

Mówiąc wprost: chodzi o gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych, usług i kosztów pracy po podpisaniu umowy. W ocenie wykonawcy, umowny mechanizm waloryzacji wynagrodzenia nie zrekompensował tych skoków w wystarczającym stopniu.

Właśnie ta sytuacja ma, zdaniem Mostostalu, uzasadniać zastosowanie przepisów kodeksu cywilnego – w tym słynnej klauzuli rebus sic stantibus – i pozwalać na sądowe dochodzenie podwyższenia wynagrodzenia.

Kwota już ujęta w księgach. Co dalej?

Tu sprawa robi się naprawdę ciekawa z punktu widzenia inwestora. Mostostal Warszawa poinformował, że część dochodzonej kwoty została już ujęta jako aktywa w sprawozdaniu finansowym za 2025 rok.

To znaczący ruch księgowy, który pokazuje, jak poważnie spółka traktuje swoje roszczenie. Jednak finał tej historii jest jeszcze otwarty.

Dokumenty za 2025 rok są nadal badane przez biegłego rewidenta i muszą jeszcze zostać zatwierdzone przez właściwe organy spółki. Droga sądowa też dopiero się zaczyna.

Spór na kwotę blisko pół miliarda złotych między potentatem budowlanym a państwową agencją drogową to wydarzenie, które będzie się długo ciągnąć. Jego wynik może mieć wpływ nie tylko na budżet tej konkretnej inwestycji, ale także na zasady rozliczania przyszłych, wieloletnich kontraktów infrastrukturalnych w Polsce. Będziemy to bacznie obserwować.