Muse, nowy agent AI Mety, w 12 dni podbił App Store
Pixabay.com / Erik_Lucatero
Meta ma nowy hit na koncie. Swój osobisty agent AI o nazwie Muse zaprezentowała w USA 8 września, a aplikacja błyskawicznie wspięła się na szczyty rankingów. W ciągu pierwszych dwunastu dni użytkownicy w USA i Kanadzie pobrali aplikację na iOS 1,8 mln razy. Dla porównania ChatGPT w analogicznym czasie osiągnął 1,3 mln pobrań. Jak podaje Business Insider Polska, po dziesięciu dniach Muse był liderem zarówno w App Store, jak i w rankingach pobrań Google – dotarł tam szybciej niż niegdyś ChatGPT.
Czym właściwie jest Muse?
Muse nie tylko rozmawia – potrafi działać w internecie. Może otworzyć stronę, porównać ceny, uzupełnić formularz, zarezerwować stolik w restauracji albo negocjować rachunek. Potrafi też wypowiadać umowy, na przykład przeanalizować oferty i pomóc w zmianie ubezpieczyciela. Meta zastrzega, że zanim agent dokona zakupu, użytkownik musi wyrazić zgodę. Twarzą i maskotką agenta jest pluszowy stworek Jolly.
Meta, właściciel Facebooka, stawia na agenta, który wykonuje zadania, a nie tylko generuje odpowiedzi. Jak wynika z tekstu na łamach Parkietu, Muse potrafi zarezerwować hotel, wybrać restaurację czy zrobić research przed zakupem walizki. Takie podejście odróżnia go od popularnych chatbotów.
Rynkowa narracja wokół Mety się zmienia
Jeszcze niedawno Meta pozostawała w tyle za resztą Mag7, a jej dyskonto w wycenie rosło. Część rynku znów zarzucała Zuckerbergowi odtwórcze podejście i „przepalanie” miliardów na technologiczne obsesje. Analityk DI Xelion Michał Poleszczuk od lat patrzy na niego inaczej – jako na szefa, który potrafi postawić ogromne pieniądze na własną wizję, nawet gdy rynek uważa ją za absurdalną.
Debiut Muse to istotny punkt zwrotny w opowieści o Meta. Przez ostatnie kwartały wycenę spółki ciążyły obawy o szybko rosnący CAPEX i zwrot z zainwestowanego kapitału. Poleszczuk zwraca uwagę, że to właśnie Muse ma być pierwszym konkretnym produktem pokazującym, po co Meta zabezpieczyła tak duże moce obliczeniowe. Firma przez miesiące odpierała propozycje odsprzedaży tych mocy na zewnątrz, tłumacząc, że potrzebuje ich na wewnętrzne potrzeby. Teraz widać, po co je trzymała.
Rynek dobrze zapamiętał też sesję z 1 lipca. Sama pogłoska o możliwej odsprzedaży mocy obliczeniowych podbiła wtedy notowania Mety o blisko 10 proc., a wyceny CoreWeave i Nebiusa poszły w górę odpowiednio o 14 i 17 proc. To jeden z powodów, dla których ogromny CAPEX Mety zaczyna być postrzegany jako strategiczne aktywo.
Meta nie musi dziś optymalizować Muse pod ARPU, czyli przychód na użytkownika, tylko pod adopcję i liczbę dziennych użytkowników. Hojny darmowy limit pozwala jej de facto rozdawać tokeny i traktować część własnych mocy obliczeniowych jak odpowiednik kosztu pozyskania użytkownika. Meta może w ten sposób sfinansować użytkownikowi pierwsze miesiące obcowania z agentem, wyrobić nawyk i dopiero na później zostawić kwestię zarabiania.
Od sierpniowego dołka kurs Mety wzrósł o ponad 40 proc. W ocenie analityka to jednak dopiero wczesny etap, a nie wielki finał.
Amazon ucina dostęp
W całej historii nie brakuje też konkurencyjnych spięć. Amazon powołał się na regulamin i zablokował Muse na swojej platformie. Zdaniem analityka to sygnał mówiący więcej niż niejedno porównanie. Taki agent – robiący research, porównujący oferty i wybierający produkt – przejmuje to, co dla marketplace’ów jest najcenniejsze, czyli relację z klientem. Muse zajmuje miejsce między użytkownikiem a przeglądarką.
Najważniejsza walka toczy się teraz o klientów enterprise i tak zwanych power users. W tym segmencie to Anthropic wyznacza rytm, a OpenAI coraz częściej kieruje swoją uwagę w to samo miejsce. Meta dostała krótki czas na umocnienie swojej pozycji. W ocenie analityka może to zrobić na własnych warunkach, wykorzystując zabezpieczoną moc obliczeniową i gigantyczną dystrybucję, zanim konkurencja w pełni zaatakuje segment konsumencki.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.