Choć do rozpoczęcia roku akademickiego pozostało jeszcze kilka tygodni, studenci już rozpoczęli intensywne poszukiwania mieszkań. W Warszawie za kawalerkę trzeba zapłacić nawet 2,8 tys. zł, ale eksperci są zgodni – rynek najmu jest dziś znacznie bardziej stabilny niż w latach 2020-2022.

Sezon studencki przyspiesza

Liczba kandydatów na studia w tym roku wyraźnie wzrosła, co zwiększyło konkurencję nie tylko o indeks, ale i o dach nad głową. – Studenckie poszukiwania mieszkań rozpoczęły się już w lipcu, wraz z ogłoszeniem pierwszych wyników rekrutacji na uczelnie – mówi Ewa Palus, główny analityk Tabelaofert. Jak dodaje, miejsc na uczelniach nie przybyło proporcjonalnie, więc należy spodziewać się większego niż przed rokiem popytu na wynajem.

Największym zainteresowaniem cieszą się kawalerki, niewielkie mieszkania dwupokojowe oraz pokoje w lokalach z dobrym dojazdem do uczelni – niekoniecznie w ścisłym centrum. – Dla studentów, obok ceny, kluczowe znaczenie ma lokalizacja – bezpośrednie sąsiedztwo uczelni albo możliwość szybkiego i wygodnego dojazdu – podkreśla Palus.

Ceny: delikatne spadki i wzrosty

Dane serwisu Nieruchomosci-online.pl pokazują, że stawki za wynajem kawalerek w wielu miastach są niższe niż rok temu. W Warszawie spadły o 5,2 proc., w Krakowie o 4,1 proc., a w Lublinie o 3,4 proc.. Z kolei największe wzrosty odnotowano w Łodzi (5,7 proc.) i Poznaniu (4 proc.).

– Na przestrzeni ostatniego roku nie zaobserwowaliśmy gwałtownych zmian. Widzimy czasami lekkie wzrosty, czasami lekkie spadki lub stabilizację – komentuje Rafał Bieńkowski, PR manager Nieruchomosci-online.pl. – Poza Warszawą we wszystkich analizowanych miastach roczne wahanie średniej stawki ofertowej wynosiło mniej niż 100 zł.

Z kolei dane Rentier.io wskazują, że przeciętna stawka w 17 miastach ukształtowała się na poziomie 55,7 zł za mkw. mieszkania – to o 0,3 proc. mniej niż w czerwcu i o 1,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Najdroższa tradycyjnie pozostaje Warszawa ze średnim czynszem ofertowym w wysokości 78,57 zł za mkw.. W Gdańsku jest to 69,66 zł za mkw., a w Krakowie i we Wrocławiu – po 66,67 zł za mkw..

Więcej ofert, większy ruch

W serwisie Nieruchomosci-online.pl dostępnych jest obecnie 14,6 tys. aktywnych ogłoszeń mieszkań na wynajem – o 19 proc. więcej niż w sierpniu 2025 r. Spośród nich około 3 tys. to kawalerki, a ponad 7 tys. mieszkania dwupokojowe.

W lipcu liczba kontaktów nawiązanych przez osoby poszukujące z ogłoszeniodawcami była o 40 proc. wyższa niż rok wcześniej. Bieńkowski zaznacza jednak, że nie należy tego odczytywać jako wzrostu liczby zawieranych umów – część wzrostu wynika z większej rotacji i częstszego porównywania ofert przez osoby już wynajmujące.

Z analiz Grupy Morizon-Gratka wynika, że pula ofert najmu mieszkań była w lipcu o ponad 10 proc. większa niż przed rokiem. Marcin Drogomirecki, ekspert Grupy Morizon-Gratka, podaje, że w dużych miastach wzrost ten był szczególnie widoczny: w Krakowie o 13,4 proc., we Wrocławiu o 14,1 proc., a w Warszawie o prawie 15 proc..

Zakup zamiast najmu?

Dla części rodzin alternatywą pozostaje zakup niewielkiego lokalu. Ewa Palus przeanalizowała taki wariant dla mieszkań jednopokojowych przy założeniu kredytu z 20-procentowym wkładem własnym na 25 lat ze stałym oprocentowaniem. Rata w Warszawie wyniesie wówczas ponad 3 tys. zł, w Krakowie – 2,7 tys. zł, a w Łodzi, Szczecinie i Rzeszowie – poniżej 2 tys. zł. Choć wysokość raty jest zbliżona do stawek czynszów, rodzina musi uwzględnić także wkład własny, koszty transakcyjne i utrzymanie mieszkania.

Co dalej z czynszami?

Z badania nastrojów pośredników (tzw. nastrojometru) prowadzonego przez Nieruchomosci-online.pl wynika, że 56 proc. agentów spodziewa się stabilizacji stawek za kawalerki w III kwartale. Wzrostu czynszów oczekuje 28 proc., a spadku – 16 proc.

Anton Bubiel, prezes Rentier.io, przewiduje sezonowy wzrost popytu, ale przy jednocześnie większej niż przed rokiem podaży ofert. – Dlatego nawet przy większym zainteresowaniu najmem w sierpniu i we wrześniu bazowym scenariuszem jest stabilizacja stawek z lokalnymi, umiarkowanymi podwyżkami, a nie szeroka fala wzrostów – mówi.

Marcin Drogomirecki z Grupy Morizon-Gratka zwraca uwagę na głębsze zmiany. – Rynek mierzy się ze znacznym spadkiem popytu będącym wynikiem wyhamowania napływu uchodźców, ograniczenia napływu migrantów i studentów zagranicznych oraz zachodzących zmian demograficznych – wyjaśnia. Jego zdaniem, poza okresowym wzrostem popytu studenckiego, na trwałe ożywienie w najbliższym czasie się nie zanosi.