Nawet 3500 zł dopłaty do ogrzewania. Został ostatni tydzień na złożenie wniosku
Pixabay.com / PublicDomainPictures
Mieszkańcy bloków ogrzewanych z miejskiej sieci ciepłowniczej mają ostatnią szansę na finansowe wsparcie. Wnioski o bon ciepłowniczy przyjmowane są tylko do 31 sierpnia. Po tym terminie urzędy gmin nie będą już przyjmować dokumentów – spóźnialscy stracą pieniądze.
Program wystartował 1 lipca i obejmuje gospodarstwa domowe o niższych dochodach, które korzystają z tzw. ciepła systemowego, czyli ogrzewania dostarczanego przez przedsiębiorstwa energetyczne do budynków wielorodzinnych. Bon wprowadzono jesienią ubiegłego roku z myślą o osobach, które za ogrzewanie z sieci płacą najwięcej. Wsparcie może otrzymać około 402 tys. gospodarstw, a całkowity koszt programu oszacowano na około 900 mln zł.
Od 1000 do 3500 zł – zależnie od ceny ciepła
Wysokość bonu nie jest stała. Kluczowe znaczenie ma cena gigadżula (GJ) netto, jaką płaci dana sieć ciepłownicza. Świadczenie przysługuje dopiero wtedy, gdy cena ciepła przekracza 170 zł za GJ netto. Im wyższy koszt, tym wyższa dopłata:
- 1000 zł – przy cenie od 170 do 200 zł za GJ,
- 2000 zł – w przedziale od około 200 do 230 zł za GJ,
- 3500 zł – gdy cena przekracza 230 zł za GJ.
(Źródła różnią się co do dolnej granicy drugiego progu – jeden podaje 201 zł, inny 200 zł, dlatego podajemy wartość przybliżoną.)
Według szacunków około 335 tys. gospodarstw otrzyma najniższą kwotę, czyli 1000 zł. To oznacza, że większość uprawnionych mieszka w rejonach, gdzie cena ciepła mieści się w pierwszym przedziale.
Dochód też ma znaczenie – ale nie wszystko stracone po przekroczeniu progu
Bon trafi tylko do gospodarstw, których dochody mieszczą się w określonych widełkach. W przypadku gospodarstwa jednoosobowego miesięczny dochód nie może przekraczać 3272,69 zł. W gospodarstwach wieloosobowych limit wynosi 2454,52 zł na osobę.
Co ważne, nawet jeśli dochód jest nieco wyższy, wniosek nie zostaje automatycznie odrzucony. Obowiązuje tu zasada „złotówka za złotówkę” – świadczenie jest pomniejszane o kwotę, o którą dochód przekracza próg. Jest jednak jeden warunek: jeśli po obniżce kwota wsparcia spadnie poniżej 20 zł, pieniądze nie zostaną wypłacone.
Gdzie i jak złożyć wniosek?
Dokumenty można składać na trzy sposoby: osobiście w urzędzie gminy, przez aplikację mObywatel lub za pośrednictwem platformy ePUAP. Do wniosku trzeba dołączyć:
- rachunek z ciepłowni lub zaświadczenie od spółdzielni, wspólnoty mieszkaniowej albo zarządcy potwierdzające korzystanie z ciepła systemowego i jego cenę,
- dokumenty potwierdzające dochody,
- numer konta bankowego, na które ma trafić przelew.
Bez zaświadczenia o korzystaniu z ciepła sieciowego urząd nie przyzna bonu. To kluczowy dokument – potwierdza, że gospodarstwo domowe faktycznie jest podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej i zna cenę, jaką płaci za gigadżul.
Kto nie może liczyć na dopłatę?
Bon ciepłowniczy jest skierowany wyłącznie do odbiorców ciepła z miejskiej sieci. Dopłata nie przysługuje osobom, które ogrzewają dom własnym kotłem gazowym, pompą ciepła, pelletem czy drewnem. Program nie obejmuje indywidualnych źródeł ciepła – wsparcie dotyczy tylko gospodarstw korzystających z ciepła systemowego, typowego dla budynków wielorodzinnych.
Czas ucieka – ostatni tydzień na złożenie dokumentów
Nabór wniosków trwa od 1 lipca, ale termin składania upływa 31 sierpnia. Po tej dacie urzędy gmin nie będą już przyjmować dokumentów. Warto pamiętać, że wnioski można składać elektronicznie przez całą dobę, a w przypadku wizyty w urzędzie lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.
Według szacunków z programu może skorzystać około 402 tys. gospodarstw, a jego budżet to około 900 mln zł. Z tego około 335 tys. gospodarstw otrzyma najniższą kwotę 1000 zł.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.