NBP z gigantyczną stratą 35,7 mld zł. Ale to nie koniec złych wiadomości?
Pixabay.com / PiotrZakrzewski
Czy Narodowy Bank Polski właśnie przeżywa najgorszy okres w swojej historii finansowej? Po konferencji prezesa Adama Glapińskiego wiemy już, że rok 2025 przyniósł bankowi centralnemu kolosalny deficyt. Ale to tylko część szerszej, złożonej układanki gospodarczej.
Gigantyczna strata, która ma swoje źródła
Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Adam Glapiński poinformował, że wynik finansowy NBP za 2025 rok wyniósł minus 35,7 mld zł. To ogromna kwota, która wymaga wyjaśnienia. Skąd się wzięła?
Otóż bank centralny wypracował dodatni wynik z zarządzania rezerwami dewizowymi w kwocie 24,7 mld zł. To jasny punkt w całej historii. Niestety, zostało to całkowicie zniwelowane przez dwie inne, ogromne pozycje.
„Pomimo że NBP za 2025 rok wypracował dodatni wynik z zarządzania rezerwami dewizowymi (…) to umocnienie złotego, skutkujące ujemnym wynikiem z różnic kursowych w łącznej kwocie minus 36,7 miliarda złotych oraz ujemny wynik prowadzenia polityki pieniężnej (…) w kwocie 21 miliardów złotych, spowodowały, że wynik finansowy NBP za 2025 rok był ujemny” – wyliczył prezes Glapiński.
Warto dodać, że roczne sprawozdanie finansowe NBP zostało zbadane przez niezależnego biegłego rewidenta i uzyskało pozytywną opinię. To nie jest historia o błędach w księgowości, ale o realnych kosztach polityki gospodarczej.
Czarny scenariusz od lat
Tu dochodzimy do smutnej konstatacji. Od 2022 roku NBP osiąga ujemny wynik finansowy. Wówczas strata przekroczyła 16,9 mld zł, w roku 2023 wyniosła -20,8 mld zł, zaś w roku 2024 – ponad 13,3 mld zł. Rok 2025 z kwotą 35,7 mld zł jest więc kulminacją tej niekorzystnej tendencji.
Ale prezes Glapiński nie skupiał się tylko na przeszłości. Wskazał też na obecne wyzwania, zwłaszcza w kontekście inflacji.
Inflacja pod kontrolą? Prezes uspokaja
Adam Glapiński podkreślił, że wzrost cen paliw wywołany jest przez zewnętrzne czynniki podażowe. – Choć konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynął na sytuację na rynku paliw, to ryzyko tak silnego wzrostu inflacji jak w kryzysie energetycznym sprzed lat jest bardzo ograniczone. Sytuacja gospodarcza jest zupełnie inna, skala wzrostu cen surowców energetycznych jest nieporównywalnie mniejsza – powiedział prezes.
Wskazał na pozytywne sygnały: ceny węgla nie wzrosły tak silnie, a ceny energii elektrycznej są stabilne. Ponadto teraz ceny surowców rolnych są niższe niż rok temu. Dodał, że sytuacja na polskim rynku pracy jest inna – dynamika płac wyraźnie wyhamowała – a stopy procentowe są istotnie wyższe.
NBP na zakupach: cel 700 ton złota
A teraz coś, co może zaskoczyć. Pomimo gigantycznych strat, NBP konsekwentnie realizuje swoją strategię dywersyfikacji rezerw. Prezes poinformował, że w rezerwach NBP znajduje się już 580 ton złota.
„Naszym celem, zgodnie z uchwałą zarządu NBP, jest osiągnięcie 700 ton. Kupujemy złoto, nic się tu nie zmienia, postanowiliśmy skorzystać ze spadku cen złota” – zaznaczył Glapiński.
Szef NBP wyjaśnił, że bank wykorzystał spadek cen złota na rynkach po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i dokupił kruszec. – Nie mogliśmy przegapić takiej okazji – dodał, zauważając, że złoto już drożeje.
Co ciekawe, Glapiński ocenił, że sprowadzanie całego złota do Polski jest złym pomysłem. Jego zdaniem złoto powinno być gromadzone w kilku lokalizacjach, a dwie najważniejsze i najbezpieczniejsze to Nowy Jork i Londyn.
– Jesteśmy w trakcie budowy naszego budynku. On niedługo będzie ukończony i będzie tam ogromny skarbiec i musi być bezpieczny. Nie dlatego, żeby jakaś katastrofa nam groziła, ale żeby pokazywać światu, jak jesteśmy bezpieczni – powiedział prezes NBP.
Podsumowanie: kosztowna walka o stabilność
Rok 2025 zapisze się w historii NBP jako okres gigantycznej straty finansowej, sięgającej 35,7 miliarda złotych. Jej źródłem były przede wszystkim koszty prowadzenia polityki pieniężnej i niekorzystne różnice kursowe, pomimo dobrego zarządzania rezerwami dewizowymi.
Jednocześnie bank centralny kontynuuje długofalową strategię zwiększania rezerw złota, dążąc do posiadania 700 ton tego kruszcu. Prezes Glapiński uspokaja też, że obecna sytuacja inflacyjna, napędzana zewnętrznymi szokami podażowymi, różni się od poprzednich kryzysów i ryzyko jej wymknięcia się spod kontroli jest ograniczone.
Czy zatem gigantyczna strata NBP to cena, jaką płacimy za stabilność? Odpowiedź na to pytanie z pewnością będzie tematem gorących debat ekonomicznych w nadchodzących tygodniach.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.