Neapol jak dzielnica Warszawy. Włoski proceder podbija ceny OC w Polsce
Pixabay.com / NoName_13
Neapol nie bez powodu bywa nazywany żartobliwie dzielnicą Warszawy. Po włoskich drogach jeździ około 60 tys. samochodów i motocykli zarejestrowanych w Polsce, a zdaniem Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) większość z nich nigdy nie przekroczyła polskiej granicy. To nie tylko motoryzacyjna ciekawostka: rachunek za ten proceder w coraz większym stopniu trafia do polskich kierowców, bo koszty odbijają się na cenach obowiązkowego OC.
Skąd tyle polskich rejestracji?
Mechanizm opiera się na formalnej sprzedaży. Pojazd trafia na papierze do pośrednika, który rejestruje go w Polsce na firmę istniejącą często tylko w dokumentach, po czym wraca do faktycznego użytkownika. Dla włoskiego kierowcy zmiana jest korzystna: podatek drogowy i składki ubezpieczeniowe spadają nawet o 70 proc., a mandaty za parkowanie i inne wykroczenia trudniej wyegzekwować.
Proceder kwitnie szczególnie w Neapolu i okolicach, gdzie składki ubezpieczeniowe należą do najwyższych we Włoszech. Skalę oszczędności pokazuje choćby podatek drogowy od Fiata Pandy, jednego z najpopularniejszych aut we Włoszech, który wynosi 131–140 euro rocznie. Włoskie władze starają się ukrócić ten proceder, który pozwala unikać podatku, składek ubezpieczeniowych i mandatów.
Rosnące rachunki PBUK
PBUK to instytucja obsługująca roszczenia zagraniczne dotyczące nieubezpieczonych pojazdów z polskimi tablicami. Skala problemu widać w danych o wypłatach: w 2024 r. odszkodowania we Włoszech wyniosły 7 mln zł, w 2025 r. 18 mln zł, a w ciągu ośmiu miesięcy 2026 r. już 35 mln zł.
Te pieniądze nie znikają w próżni. Wypłaty PBUK są finansowane ze składek polskich zakładów ubezpieczeń, a koszty są przenoszone na klientów. W praktyce oznacza to, że za fikcyjne rejestracje we Włoszech pośrednio dopłacają polscy kierowcy w cenach OC.
Reakcja służb
Organy ścigania po obu stronach granicy już działają. W marcu warszawska policja zatrzymała siedem osób podejrzanych o wygenerowanie dokumentów rejestracyjnych dla ponad 1,5 tys. pojazdów, na podstawie fikcyjnych badań technicznych, przy udziale skorumpowanych lokalnych urzędników – podaje Financial Times. Włoska policja finansowa przechwyciła w rejonie Neapolu przesyłkę, w której znajdowało się kilkadziesiąt kompletów polskich tablic i dokumentów, a miejscowe patrole częściej zatrzymują do kontroli pojazdy z obcymi rejestracjami.
Wiceprezes PBUK Piotr Zadrożny nie ma wątpliwości co do charakteru procederu. „Jest to w dużej mierze powiązane z przestępczością zorganizowaną” – mówił. Dodaje, że większość pojazdów, których dotyczą te sprawy, „nigdy nie wyjechała na polskie drogi”.
Podatek w kampanii
Sprawa polskich tablic weszła też do włoskiej kampanii wyborczej. Prawicowa koalicja premier Giorgii Meloni zapowiedziała zniesienie rocznego podatku drogowego. Na razie rząd obiecuje tylko roczne zawieszenie opłaty dla jednego pojazdu na właściciela w 2027 r., czyli w roku wyborów. Meloni deklaruje prace nad trwałym usunięciem „jednego z podatków, których Włosi najbardziej nie cierpią”, ale krytycy określają tę obietnicę mianem wyborczego chwytu.
Ekonomista Marco Leonardi z Uniwersytetu w Mediolanie mówi, że obietnica odzwierciedla głęboki sprzeciw Włochów wobec podatków od majątku, co zmusza państwo do wysokiego opodatkowania osób utrzymujących się z pracy najemnej. Jego zdaniem podatek jest „powszechnie znienawidzony, ale ludzie muszą zdać sobie sprawę, że jego zniesienie nie jest darmowe, a koszty poniosą pracownicy etatowi i emeryci”.
Co dalej?
Rzym zapowiada nowe wymogi ubezpieczeniowe dla pojazdów użytkowanych na stałe we Włoszech; celem jest rozbicie mechanizmu opartego na zagranicznej rejestracji. Polskim urzędom trudno natomiast zweryfikować firmy zakładane wyłącznie po to, by figurowały w dokumentach rejestracyjnych. Dopóki tania i szybka rejestracja pozostaje możliwa, a wymiana informacji między krajami kuleje, polskie tablice w okolicach Neapolu raczej prędko nie znikną.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.