Czy nałożone na siebie fale inwestycji, unijnych pieniędzy i wydatków obronnych utrzymają polską gospodarkę na dobrej trajektorii? Najnowsze prognozy banków pokazują mieszany obraz z jednym wspólnym mianownikiem: potencjał drzemie w krajowych firmach.

Mniejszy optymizm nad Wisłą

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) zrewidował w dół swoje prognozy dla Polski. Co mówią liczby? Wzrost PKB na 2026 rok został obniżony o 0,2 pkt proc. do 3,5 proc. Analogiczna, choć większa korekta czeka 2027 rok – szacunki spadły o 0,2 pkt proc. do zaledwie 2,8 proc.

„Realny wzrost PKB jest prognozowany na poziomie 3,5 proc. w 2026 r. i 2,8 proc. w 2027 r.”

Co ma utrzymać koniunkturę? Bank wskazuje dwa kluczowe filary: maksymalne wykorzystanie środków z Funduszu Odbudowy i Odporności (RRF) przed końcem sierpnia 2026 r. oraz rosnące wydatki na obronność, które mają sięgnąć 4,8 proc. PKB.

Ale uwaga! Eksperci nie ukrywają ryzyk. Na horyzoncie majaczy potencjalna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz możliwe osłabienie popytu w strefie euro. To główne zagrożenia dla tej prognozy.

Siła tkwi w lokalności? Potężny impuls dla PKB

Teraz czas na dobrą wiadomość, a właściwie na potencjał, który może przewartościować te szacunki. Rząd stawia na promocję tzw. local content (komponentu krajowego). I nie są to puste slogany – analitycy PKO BP policzyli, co to oznacza w liczbach.

Oto bomba: wzrost udziału local content w całej gospodarce o zaledwie 10 proc. przełożyłby się na wzrost PKB aż o 3,6 proc. A gdyby udało się to zrobić tylko w sektorze publicznym? To wciąż imponujący skok PKB o 1,2 proc.

Dla budżetu państwa też są konkrety. Zdaniem analityków PKO BP realizacja tej strategii w całej gospodarce podniosłaby dochody państwa o około 30 miliardów złotych. To nie są pobożne życzenia, a wyliczenia oparte na nadchodzącej fali inwestycji.

Historyczna fala nakładów i specjalny „tlen” dla MŚP

Bo ta fala nadchodzi i to z impetem. Ekonomiści PKO BP prognozują, że w 2026 r. dynamika przyrostu inwestycji wzrośnie ponad dwuipółkrotnie – z ok. 4 proc. do prawie 11 proc. W tym samym roku po raz pierwszy w historii nominalne nakłady na środki trwałe przekroczą 700 mld zł.

Kluczem do sukcesu jest jednak włączenie w te wielkie projekty małych i średnich przedsiębiorstw. Jak to zrobić? Banki i instytucje już pracują nad konkretnymi rozwiązaniami.

PKO BP przygotowuje specjalny pakiet usług dla MŚP – od edukacji po finansowanie. Pracuje też nad rewolucyjnym produktem kredytowym z upustami zależnymi od udziału komponentu krajowego w realizowanej inwestycji lub łańcuchu dostaw.

„Walczymy o to, by pomóc polskim przedsiębiorcom się wyskalować i wesprzeć ich w ekspansji na rynku polskim i międzynarodowym” – podsumowuje dyrektorka Departamentu Relacji Strategicznych BGK Joanna Smolik.

Eksperci mówią wprost: polskim firmom trzeba dać dźwignię finansową (kredyty, gwarancje), którą określa się jako „tlen” dla biznesu. Ma to wyrównać im warunki konkurowania z międzynarodowymi gigantami.

Czy zatem mniej optymistyczne prognozy wzrostu to koniec dobrej passy? Bynajmniej. To raczej sygnał, że klucz do szybszego rozwoju może leżeć w lepszym wykorzystaniu potencjału, który mamy tuż pod nosem – w rodzimych firmach. Nadchodząca inwestycyjna fala może być dla nich historyczną szansą, ale tylko jeśli otrzymają odpowiednie wsparcie. Gramy o dodatkowe punkty procentowe PKB i miliardy w budżecie.