Przedsiębiorca, który zaczyna działalność na rynku paliw, będzie musiał od razu tworzyć zapasy obowiązkowe i płacić opłatę zapasową. Taką zmianę przygotowało Ministerstwo Energii w nowelizacji, która ma uszczelnić system magazynowania ropy i paliw.

Projekt trafił na posiedzenie Stałego Komitetu Rady Ministrów. Po zaopiniowaniu ma go przejąć rząd; Parkiet informuje, że rząd może zająć się dokumentem jeszcze we wrześniu. Resort prowadzi zakulisowe rozmowy z Pałacem Prezydenckim, aby prezydent podpisał ustawę ze względu na bezpieczeństwo energetyczne. Dokument był przygotowywany w wakacyjnych tygodniach, choć wcześniej zapowiadano szybkie tempo prac.

Dlaczego zmiany?

Ministerstwo tłumaczy, że nowe przepisy wynikają z postulatów branży paliwowej i wniosków z monitoringu rynku. Chodzi między innymi o doprecyzowanie zasad powstawania obowiązku tworzenia zapasów, a także o większą kontrolę nad tym, kto i kiedy może z systemu wyjść.

Z ustaleń resortu wynika, że część firm obchodziła obowiązki dzięki równoległemu działaniu kilku podmiotów z jednym właścicielem. Każda kolejna spółka rozpoczynała działalność, po czym kończyła ją przed terminem, w którym musiałaby utworzyć zapasy na stałe i ponieść ich koszty. W efekcie grupa korzystała z rynku, nie płacąc za magazynowanie, co – zdaniem ministerstwa – utrudniało uczciwą konkurencję.

Nowe zasady mają to uniemożliwić. Obowiązek będzie narastał od pierwszego produktu, więc nie będzie można przesuwać wolumenów w czasie, by zmniejszać zobowiązania. Projekt odbiera też firmom finansową korzyść z okresów, w których zapasów nie tworzyły. Przedsiębiorcy zawieszający lub trwale kończący działalność będą musieli dłużej utrzymywać zapasy i będą mogli zwrócić się do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) o odkupienie paliw.

Większa rola RARS

Agencja ma zyskać mocniejszą pozycję w systemie. Projekt przewiduje, że RARS będzie wykreślać firmy z Rejestru Systemu Zapasów Interwencyjnych, a przed taką decyzją przeprowadzi obowiązkową kontrolę. Będzie też oceniać wnioski o wykreślenie. Projekt przewiduje ponadto, że koncesji nie dostanie przedsiębiorca, którego w ciągu ostatnich pięciu lat przed złożeniem wniosku co najmniej dwukrotnie skreślono z systemu zapasów interwencyjnych.

Orlen ocenia, że proponowane mechanizmy sprawią, iż wyjście z systemu nie będzie możliwe z dnia na dzień. Po zakończeniu lub zawieszeniu działalności firma będzie musiała zapewnić dostępność paliw przez co najmniej 12 miesięcy oraz rozliczyć się z RARS z kosztów tworzenia i utrzymywania zapasów w okresie działalności. Koncern podkreśla, że system zapasów interwencyjnych to element zapewniający ciągłość rynku paliw w Polsce, a jego omijanie to zagrożenie dla bezpieczeństwa paliwowego kraju.

Adam Sikorski, prezes Unimotu: „Nie może być tak, że jedni importerzy ponoszą realny koszt utrzymywania zapasów obowiązkowych, a inni budują przewagę na obchodzeniu tego obowiązku”. Jego zdaniem uszczelnienie systemu zakończy praktykę tzw. trójpolówki i wyrówna szanse importerów, a także stworzy stabilniejsze warunki dla inwestycji w krajową infrastrukturę magazynową.

Szara strefa wciąż na 4 proc.

Problem szarej strefy opisuje też Urząd Regulacji Energetyki. W raporcie za 2025 r. regulator podał, że szara strefa odpowiadała za 4 proc. rynku paliw ciekłych, tyle samo co rok wcześniej. Dla porównania – na początku wieku sięgała od 20 do 30 proc.

URE szacuje, że sam nielegalny obrót olejem napędowym kosztował budżet około 2,5 mld zł w 2025 r., głównie przez niezapłacony VAT, akcyzę i opłatę paliwową. Za najbardziej ryzykowne regulator uznaje morski import oleju napędowego, import i produkcję olejów smarowych oraz sprowadzanie LPG. W tych obszarach proponuje koncesjonowanie produkcji olejów smarowych i popirolitycznych, ściślejszą kontrolę tranzytu paliw oraz mocniejszy nadzór nad składami podatkowymi. Wśród pomysłów jest też system rejestracji plastikowych pojemników na paliwo używanych przez konsumentów. Według URE to właśnie w tych kategoriach paliwo najłatwiej wyprowadzić poza oficjalny obieg.