Niemcy pod ostrzałem surowcowym. Chińskie restrykcje mogą sparaliżować kluczowe przemysły
Pixabay.com / Hans
Czy ambitna modernizacja niemieckiej armii i przemysłu technologicznego może się załamać przez brak kilku metali? Na rynku dźwięczą alarmy, a dostawy z kluczowego źródła gwałtownie maleją. To problem, który wykracza daleko poza sektor zbrojeniowy.
Panika w niemieckim przemyśle
Sytuacja robi się napięta. — Na rynku panuje atmosfera paniki, by nie powiedzieć czystego przerażenia — mówił niemieckiemu tygodnikowi „Wirtschaftswoche” Christian Hell z firmy handlowej Tradium. Powód?
Niemcy są silnie uzależnione od Chin w zakresie importu rzadkich metali specjalnych, takich jak gal i german. Chiny od kilku lat mocno ograniczają i wahają eksport tych surowców, a w kwietniu Niemcy niemal w ogóle ich nie otrzymały.
Według danych z T-Online, eksport germanu z Chin spadł w kwietniu 2025 r. o 93 proc. w porównaniu z marcem. Z 998 kg wysłanych w marcu, w kwietniu nie wysłano prawie nic.
Jak powiedział Christian Hell: — Całe łańcuchy dostaw są zagrożone. Każdy, kto do tej pory polegał na chińskich dostawach, powinien teraz poszukać alternatyw.
A to właśnie w Chinach wydobywa się 80 proc. światowego galu i ponad 60 proc. germanu.
Rząd w Berlinie apeluje, przemysł szuka rozwiązań
Niemiecki rząd próbuje interweniować. Minister gospodarki Katherina Reiche podczas wizyty w Chinach zaapelowała o zapewnienie niemieckim firmom niezawodnego dostępu do niezbędnych metali. Podkreśliła, że „nowoczesne technologie są nie do pomyślenia bez tych surowców”.
Alternatywne źródła dostaw udało się znaleźć niektórym potężnym koncernom zbrojeniowym, takim jak Rheinmetall czy Hensoldt. W znacznie gorszej sytuacji są jednak mniejsze firmy i start-upy, np. te pracujące nad dronami.
Dlaczego te metale są tak ważne?
Gal i german to tzw. metale podwójnego zastosowania. German używany jest w urządzeniach noktowizyjnych, czujnikach termowizyjnych, detektorach i półprzewodnikach. Gal jest niezbędny do produkcji satelitów, systemów radarowych, sieci 5G oraz układów wysokoczęstotliwościowych w smartfonach i elektronice wojskowej.
Portal T-Online wskazuje, że „Niewykluczone, iż zatrzymanie dostaw przez Chiny jest reakcją na niemieckie wysiłki zbrojeniowe”.
Szerszy kontekst handlowy: UE zaostrza kurs, ale Berlin jest ostrożny
Presja rośnie także dlatego, że chińscy producenci silnie zaznaczają swoją obecność w Niemczech, oferując tańsze produkty w motoryzacji, budowie maszyn i chemii. Według Centre for European Reform, rozwój chińskiego eksportu mógł kosztować niemiecką gospodarkę nawet 400 tys. miejsc pracy.
W Unii Europejskiej trwają prace nad pakietem nowych, radykalniejszych narzędzi ochrony rynku, jak wyższe cła czy tzw. „narzędzie odporności”.
Jednak Berlin podchodzi do zmian ostrożnie. Niemcy domagają się, by nowe narzędzia były zgodne z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO) i nie wywołały spirali protekcjonizmu. Niemieckie ministerstwo gospodarki obawia się, że cła mogą być mało skuteczne i zaszkodzić eksporterom.
Komisarz UE do spraw przemysłu Stéphane Séjourné podkreśla potrzebę zdecydowanej reakcji, gdy strategiczne sektory są zagrożone. Ekonomiści, jak Gabriel Felbermayr z austriackiego Instytutu Badań Ekonomicznych, studzą nastroje, wskazując, że zbyt ostre restrykcje mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.
Na szali są miliardy euro
Stawka jest ogromna. W 2025 r. Chiny były największym partnerem handlowym Niemiec, na tamtejszym rynku działa około 5 tys. niemieckich firm. Niemcy, jako trzecia największa gospodarka świata, są szczególnie narażone na turbulencje w globalnym handlu.
Walka o gwarancje dostaw kluczowych surowców dla przemysłu i transformacji energetycznej staje się więc jednym z najważniejszych frontów europejskiej polityki gospodarczej.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.