Środowa aukcja niemieckich obligacji skarbowych zakończyła się wynikiem, który może mieć bezpośrednie przełożenie na polskie finanse publiczne i program zbrojeniowy. Rynek zażądał od rządu w Berlinie 3,26% odsetek od dziesięcioletnich papierów o wartości 3,8 mld euro – to najwyższy poziom od 15 lat i wyraźny sygnał, że era taniego pieniądza w Europie definitywnie się skończyła.

Dlaczego niemiecki dług drożeje?

Jeszcze do czerwca 2023 roku Niemcy sprzedawały obligacje z ujemną stopą procentową, co trwało łącznie ponad 13 lat. W tym czasie rząd naszego zachodniego sąsiada zadłużył się z ujemnymi odsetkami na aż 1,45 bln euro. Teraz sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Od początku roku Niemcy sprzedały już obligacje o oprocentowaniu powyżej 3% za 70 mld euro.

We wtorek doszło do aukcji 30-letnich obligacji zerokuponowych, które przyniosły rentowność 3,8% – najwyższą od kwietnia 2011 roku. Sprzedano papiery o wartości 4 mld euro z terminem wykupu w 2042 roku.

Przyczyn zmiany jest kilka. Po pierwsze, Berlin złamał własną regułę wydatkową. Lars Klingbeil, minister finansów i wicekanclerz Niemiec, planuje obciążyć budżet podstawowy w 2027 roku nowym długiem w wysokości 118,7 mld euro. Do tego dochodzą specjalne fundusze na Bundeswehrę i infrastrukturę, co razem może przekroczyć 200 mld euro w jednym roku. Trzon tych inwestycji stanowi fundusz infrastrukturalno-klimatyczny o wartości 500 mld euro, rozłożony na 12 lat, do 2037 roku.

Po drugie, kryzys na Bliskim Wschodzie podniósł oczekiwania inflacyjne, a co za tym idzie – oczekiwania na wyższe stopy procentowe. Po trzecie, niemiecka gospodarka wciąż kuleje – w drugim kwartale br. wzrosła zaledwie o 0,2% rdr, a ekonomiści prognozują na cały rok tylko +0,6%.

Warto przypomnieć, że od 2016 roku w Niemczech obowiązywała reguła strukturalnego deficytu na poziomie maksymalnie 0,35% PKB rocznie, która dawała inwestorom poczucie bezpieczeństwa. Teraz ta reguła została złamana, co winduje koszty pożyczek.

Bezpośredni wpływ na Polskę

Dla polskich finansów publicznych rosnące koszty niemieckiego długu mają bardzo konkretne znaczenie. Oprocentowanie pożyczek z unijnego programu SAFE – z którego finansujemy rozbudowę mocy zbrojeniowych – będzie ustalane, gdy Komisja Europejska sprzeda swoje obligacje na rynku. Punktem odniesienia będą tu obligacje niemieckie. Im więcej Berlin musi płacić, tym droższe będą pożyczki dla Warszawy.

Polskie obligacje też pod presją

Presja na rynku długu nie dotyczy wyłącznie Niemiec. Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych przekroczyła 6%, osiągając najwyższy poziom od maja. Jeśli utrzyma się powyżej 5,951% jeszcze w poniedziałek, będzie to oznaczać najwyższe zamknięcie miesiąca od lutego 2023 r., czyli od trzech i pół roku.

Analitycy portalu ceo.com.pl wskazują, że wzrostu rentowności nie należy sprowadzać wyłącznie do sytuacji fiskalnej Polski. Na nasze papiery skarbowe wpływa też sytuacja na rynkach bazowych w USA i Europie. W ostatnich tygodniach inwestorzy domagają się wyższej premii za trzymanie długoterminowego długu z powodu obaw o inflację, wysokich potrzeb pożyczkowych państw oraz rosnących kosztów obsługi zadłużenia. Dodatkową presję tworzą wysokie ceny energii i niepewność geopolityczna.

Problemy nie tylko w Europie

Sytuacja budżetowa Polski również nie pozostaje bez znaczenia. Rząd przedstawił w piątek projekt budżetu na 2027 r., który zakłada deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie 7,1% PKB, przy wydatkach sięgających 977,6 mld zł. Koszty obsługi długu mają wzrosnąć do 107 mld zł.

Problemy z wysoką rentownością obligacji dotykają wielu krajów. Rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji przekroczyła 5,3% i znalazła się na poziomie niewidzianym od 2007 roku, podczas gdy amerykański dług publiczny przekroczył już 40 bln dolarów.

Dla porównania obsługa długu państwowego pochłaniała ostatnio w Niemczech około 8-10% wpływów budżetu federalnego, podczas gdy w Polsce w tym roku jest to już niemal 14%.