Niemieckie zamówienia w przemyśle: +2,5% w lipcu, ale bez dużych kontraktów byłby spadek
Pixabay.com / Tama66
Lipiec przyniósł kolejną niespodziankę z Niemiec. Zamówienia w przemyśle wzrosły o 2,5% w porównaniu z czerwcem, podczas gdy rynek spodziewał się zaledwie 0,3%. To już trzeci miesiąc z rzędu z dodatnim odczytem – coś, czego w tym roku jeszcze nie widzieliśmy. Jednak za optymistyczną liczbą kryje się obraz znacznie bardziej złożony.
Destatis: rok do roku aż 13,1% w górę
Niemiecki urząd statystyczny Destatis poinformował w piątek, że po uwzględnieniu czynników sezonowych i kalendarzowych nowe zamówienia wzrosły o 2,5% miesiąc do miesiąca. Dla porównania w czerwcu dynamika wyniosła 3,7% (również po korekcie). W ujęciu rok do roku zamówienia urosły aż o 13,1% (dane skorygowane o liczbę dni roboczych), wobec 7,2% w czerwcu. To kolejny pozytywny sygnał z największej gospodarki Europy, ale warto pamiętać, że w poprzednich miesiącach odczyty przeplatały się z dodatnimi i ujemnymi, a wyniki często poddawane są rewizjom lub zależą od dużych zamówień.
Motorem duże zamówienia transportowe – w tym zbrojeniowe
Głównym źródłem wzrostu był sektor „produkcji pozostałego sprzętu transportowego”, obejmujący statki, tabor kolejowy, samoloty i pojazdy wojskowe. Według Destatis zamówienia w tej kategorii wzrosły aż o 126,4% w ujęciu miesięcznym dzięki wyjątkowo wysokiemu wolumenowi zamówień wielkoskalowych. Równocześnie przemysł motoryzacyjny zanotował spadek o 12,5%, co pociągnęło cały wynik w dół.
Ekonomiści ING Banku Śląskiego wskazali, że wzrost w lipcu napędzała głównie produkcja metali, korzystająca z wyższych wydatków zbrojeniowych. W przemyśle chemicznym zamówienia pozostały bez zmian, a w trzech pozostałych szerokich kategoriach – komputery i elektronika, sprzęt inżynieryjny oraz samochody i części – odnotowano spadki, największy w ostatniej kategorii.
Popyt krajowy w górę, zagranica w dół
Nowe zamówienia na dobra inwestycyjne wzrosły w lipcu o 2,4% mdm, a na dobra pośrednie o 4,3%. Dobra konsumpcyjne odnotowały spadek o 4,8%. Popyt krajowy gwałtownie wzrósł – o 9,1% w ujęciu miesięcznym. Zamówienia zagraniczne natomiast spadły o 2,1%, przy czym zamówienia ze strefy euro wzrosły o 12,1%, a z krajów spoza strefy euro spadły o 10,1%.
Bez wielkoskalowych kontraktów obraz jest gorszy
Jeśli spojrzeć na dane z wyłączeniem największych kontraktów, ogólna liczba nowych zamówień w lipcu spadła o 1,4% w porównaniu z poprzednim miesiącem. W mniej zmiennym ujęciu trzymiesięcznym (maj–lipiec) popyt wzrósł o 2,9% względem poprzednich trzech miesięcy, ale po odrzuceniu dużych zamówień spadł o 2,2%. To potwierdza, że głównym motorem są jednorazowe, duże kontrakty.
Ekonomiści: ostrożnie z entuzjazmem
Analitycy mBanku skomentowali na platformie X:
„W pierwszej chwili sądziliśmy, że lipcowe zamówienia w przemyśle Niemiec to kolejny pozytywny sygnał z tamtejszej gospodarki. Niemniej bardziej wnikliwy rzut oka obnaża pewną słabość: zryw w lipcu był efektem (jednorazowych) dużych zamówień. Bez nich zanotowaliśmy spadek.”
Oliver Rakau z Oxford Economics ocenił, że blisko 20-procentowy skok zamówień w ostatnich miesiącach zdecydowanie wyolbrzymia krótkoterminowy bodziec wzrostowy dla gospodarki. Wciąż oczekuje silniejszego przyspieszenia wzrostu w Niemczech w drugiej połowie roku, co ma być podstawą dla prognozy PKB na 2027 r. powyżej rynkowego konsensusu. Rakau dodał jednak, że wzrosty zamówień są mocno skoncentrowane w sektorach takich jak zbrojeniowy, które są już maksymalnie obciążone, przez co zwiększenie produkcji na miarę popytu będzie trudne.
„Wskaźniki aktywności o wysokiej częstotliwości oraz ankiety również przemawiają przeciwko rychłemu skokowi produkcji. Co więcej, słaby handel na świecie, cła, trwała utrata konkurencyjności oraz słabnący popyt na europejskie samochody pozostają potężnymi obciążeniami dla aktywności gospodarczej w Niemczech” – podsumował Rakau.
Źródłem ożywienia – wydatki państwa
Piątkowe dane Destatis potwierdzają, że odbicie w niemieckim przemyśle napędzane jest głównie przez zamówienia rządowe – w tym wydatki militarne, inwestycje infrastrukturalne oraz rozwój centrów danych. Impuls nie pochodzi natomiast od konsumentów. Liczby wyraźnie pokazują, że niemiecki przemysł faktycznie ożywa, ale przede wszystkim dzięki dużym kontraktom – bez nich obraz wciąż pozostaje mieszany, a długoterminowe wyzwania, od ceł po spadek konkurencyjności, nie znikają.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.