Unia Europejska szykuje się do przyjęcia budżetu na lata 2028–2034 o wartości blisko 2 bilionów euro – to niemal 10% więcej niż w obecnej perspektywie. Jednak prawdziwa rewolucja tkwi nie w kwocie, ale w tym, jak pieniądze będą dzielone. Bruksela proponuje odejście od sztywnych krajowych kopert na rzecz centralnie zarządzanych funduszy. Dla Polski, która świetnie radziła sobie z funduszami spójności, to nowa, wymagająca rzeczywistość.

Koniec z „narodową kopertą”?

Nowy budżet to już nie tylko polityka spójności i wspólna polityka rolna. Unia stawia na elastyczność, by móc szybko reagować na kryzysy – od geopolitycznych po energetyczne. Aż 90% środków w obecnym budżecie było zablokowanych w sztywnych alokacjach, co – jak podkreślał Grzegorz Radziejewski z gabinetu komisarza Piotra Serafina – niemal uniemożliwiło reakcję na wojnę w Ukrainie czy pandemię. W nowym rozdaniu większość funduszy ma być dzielona centralnie, a nie przydzielana z góry poszczególnym państwom.

Obronność priorytetem numer jeden

Absolutną nowością są gigantyczne nakłady na bezpieczeństwo i obronę. Europoseł Michał Szczerba wskazał na niemal dziewięciokrotny wzrost – z niespełna 15 mld euro do 131 mld euro w ramach tzw. okna obrony i przestrzeni kosmicznej. Dla Polski szczególnie ważna jest mobilność wojskowa: budżet na ten cel rośnie z 2 mld do 18 mld euro, a trzy z czterech strategicznych korytarzy w Europie będą przebiegać przez nasz kraj. Oznacza to ogromne inwestycje w drogi, mosty i linie kolejowe o podwójnym zastosowaniu.

Innowacje i konkurencyjność – nawet 450 mld euro

Europejski Fundusz Konkurencyjności (EFK) to nowy instrument, który ma zastąpić aż czternaście dotychczasowych programów. Jego budżet to ok. 234,3 mld euro. Wraz z odnowionym Horyzontem Europa (175 mld) i Funduszem Innowacji (41,2 mld) na innowacyjność trafi ponad 450 mld euro – około jednej piątej wszystkich wydatków. Problem w tym, że Polska w programach centralnych (jak Horyzont Europa) była dotąd płatnikiem netto – z każdego euro składki odzyskiwała tylko ok. 28 eurocentów.

Polski rząd wynegocjował preferencje

Warszawa walczyła o zmiany w EFK, które poprawią pozycję polskich firm. I częściowo się udało. W rozporządzeniu zapisano preferencje dla MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw) – osobne konkursy, uproszczony udział w konsorcjach i specjalne instrumenty wsparcia. Do celów funduszu wpisano rozwój łańcuchów wartości obejmujących całą UE, co ma zachęcić do tworzenia międzynarodowych konsorcjów i angażowania podmiotów z krajów słabiej reprezentowanych w unijnych programach.

Minister finansów Andrzej Domański komentuje:

Geopolityczna rzeczywistość wymaga od nas zdecydowanych działań. Dzięki polskim postulatom zgłaszanym do rozporządzenia EFK stanie się on instrumentem, który nie tylko zwiększy bezpieczeństwo Europy, ale też da polskim firmom realną szansę na udział w strategicznych, innowacyjnych projektach UE.

Rząd przeforsował też uwzględnienie specyfiki państw granicy wschodniej – w rozporządzeniu znalazły się odniesienia do zagrożeń wynikających z agresji Rosji przeciwko Ukrainie. Część pieniędzy może być kierowana na obronność, infrastrukturę krytyczną i ochronę granic.

Co się nie udało? Brak twardych gwarancji geograficznych

Polska wraz z kilkoma krajami domagała się mechanizmów zapewniających równowagę geograficzną – chodziło o to, by pieniądze nie trafiały głównie do Francji i Niemiec. Udało się jedynie wprowadzić monitoring i obowiązek interwencji KE w przypadku nadmiernej koncentracji, ale bez konkretnych sankcji. Resort Rozwoju i Technologii przyznaje, że brak twardych gwarancji oznacza ryzyko, ale samo uznanie problemu to krok w stronę większej przejrzystości.

Biznes studzi optymizm

Podczas debaty w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Warszawie przedstawiciele przemysłu wskazywali na potężną lukę inwestycyjną. Aleksandra Karpińska z ORLEN S.A. zwróciła uwagę, że potrzeby sektora w zakresie dekarbonizacji sięgają 38–48 mld euro rocznie, a środki w EFK na ten cel są wielokrotnie niższe. Przedsiębiorcy apelują o neutralność technologiczną i wsparcie dla technologii przejściowych, takich jak gaz ziemny czy CCS, by nie wypchnąć produkcji poza Europę.

Co z polityką spójności?

Mimo centralizacji, Polska nie rezygnuje z walki o fundusz spójności. Monika Sikora z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej zapewnia, że 44% środków trafi do regionów – to kwota ok. 35 mld euro. Zmienia się logika wydatkowania: system będzie oparty na rezultatach, na wzór KPO, co budzi obawy samorządów o większą biurokrację i ryzyko centralizacji decyzji.

Co dalej?

Negocjacje nad ostatecznym kształtem budżetu powinny zakończyć się w grudniu 2026 roku. Kluczowe rozmowy będą toczyć się w ramach tzw. Negoboxu. Dla Polski stawką jest nie tylko wielkość transferów, ale też utrzymanie tempa nadrabiania zaległości rozwojowych w nowej, bardziej konkurencyjnej architekturze unijnych finansów.