Nowy rząd Węgier wybrał datę pożegnania z forintem. Eksperci studzą nastroje
Pixabay.com / Alexey-Mikhailov
Premier Węgier Péter Magyar ogłosił plan zastąpienia forinta wspólną europejską walutą do 2030 roku. Nowy rząd zapowiedział równocześnie poprawę relacji z Unią Europejską – po latach napięć między Budapesztem a Brukselą to wyraźna zmiana kursu.
Najpierw deficyt do przepołowienia
Między deklaracją a wspólną walutą stoi jednak budżetowa arytmetyka. Deficyt węgierskich finansów publicznych sięga 7,5 proc. PKB i należy do najwyższych w całej Unii Europejskiej, podczas gdy kryterium z Maastricht wymaga zejścia poniżej 3 proc. PKB. Oznacza to, że w ciągu trzech lat trzeba byłoby załatać ponad połowę dziury budżetowej. Rząd zapowiedział publikację szczegółowego planu naprawy finansów w najbliższym tygodniu.
Wstępną ścieżkę cięć nakreślił Kevin Daly z Goldman Sachs: ok. 5 proc. PKB deficytu w 2027 r. i zejście do ok. 3 proc. w 2029 r. Cięcia mają objąć m.in. duże kontrakty publiczne; obecne władze twierdzą, że wcześniej trafiały one do ludzi związanych z partią Fidesz Viktora Orbána.
Nie wszystko jednak pójdzie pod nóż. Rząd utrzyma dopłaty do energii dla gospodarstw domowych, a zapowiada większe finansowanie ochrony zdrowia i edukacji. Nowymi źródłami dochodów mają być podatek majątkowy dla najbogatszych oraz podatek od wywozu kapitału; obie daniny mają zacząć obowiązywać od przyszłego roku.
Konkretne liczby w budżecie
Przy okazji pierwszego rocznego budżetu nowego rządu padły dokładniejsze cele fiskalne. Deficyt w kolejnych trzech latach ma wynieść odpowiednio 4,9 proc., 4 proc. i 3,4 proc. PKB, a do końca dekady ma spaść do 2,8 proc. PKB. Premier uzasadnia uporządkowanie finansów przede wszystkim kosztami obsługi długu.
„Zdobycie zaufania rynków nie jest aż tak ważne samo w sobie, ale ze względu na finansowanie długu kraju, cenę jaką płacimy, ma ogromne znaczenie, że mamy «zrównoważony budżet»” – powiedział Péter Magyar.
Budżet zakłada przyspieszenie wzrostu gospodarczego: 2,4 proc. w 2027 r. wobec prognozowanych 1,7–1,8 proc. w bieżącym roku, a do 2030 r. tempo ma wzrosnąć do ponad 3 proc. Nowy rząd chce też przesunąć część obciążeń finansowych na zamożniejsze gospodarstwa domowe. Wśród deklarowanych celów są ograniczenie korupcji, ożywienie gospodarki i przygotowanie Węgier do wejścia do strefy euro. Słabszy wzrost w poprzednich latach przyczyniał się wcześniej do wysokich kosztów finansowania kraju.
Analitycy: najwcześniej 2033
Rynek przyjmuje rządowy kalendarz z rezerwą. Dom maklerski Equilor za najwcześniejszy możliwy termin przyjęcia euro uznaje 2033 r., czyli trzy lata później niż chce Budapeszt. Poza naprawą finansów publicznych Węgry muszą bowiem odbyć co najmniej dwuletni staż w mechanizmie kursowym ERM II, którego jeszcze nie rozpoczęły. Kryterium inflacyjne Budapeszt już spełnia.
Analitycy Equilor zwracają uwagę, że perspektywa euro może ożywić węgierski rynek akcji: zniknięcie ryzyka kursowego przyciągnęłoby zagranicznych inwestorów. Warunkiem jest realna poprawa finansów publicznych – w przeciwnym razie proces się opóźni, a entuzjazm rynków wygaśnie.
Na razie reakcja na budżet była ostrożna. Forint nie wykazywał wyraźnego kierunku podczas poniedziałkowego parlamentarnego wystąpienia premiera. Dla inwestorów deklaracja euro to element szerszego zwrotu Budapesztu w stronę Brukseli: lepsze relacje z UE otwierają Węgrom drogę do zamrożonych wcześniej unijnych funduszy, a wiarygodna redukcja deficytu mogłaby obniżyć koszty obsługi długu.
Co z Polski?
Deklaracja Węgier przesuwa akcenty w Europie Środkowej. Poza strefą euro pozostają nadal Polska, Czechy i Rumunia. Jeśli Budapeszt faktycznie wejdzie na ścieżkę do wspólnej waluty, Polska stanie się największą gospodarką Unii bez euro i bez wyznaczonej daty jego przyjęcia. Dyskusja o kosztach i korzyściach własnej waluty może wrócić do polskiej polityki z nową siłą.
We wtorek bank centralny Węgier miał podjąć decyzję w sprawie stóp procentowych; rynek oczekiwał utrzymania głównej stopy na poziomie 5,5 proc. Na razie jednak Budapeszt musi udowodnić, że zapowiedzi premiera przetrwają zderzenie z budżetową arytmetyką.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.