Obligacje korporacyjne: Rynek w głębokim śnie zimowym. Najsłabszy start od 5 lat
Pixabay.com / 3844328
Czy to już koniec złotej ery dla inwestorów detalicznych na rynku obligacji korporacyjnych? Wszystko na to wskazuje, patrząc na twarde dane z pierwszego kwartału 2026 roku. Start roku jest najsłabszy od pięciu lat, a liczba emisji spada w zastraszającym tempie.
Zimny prysznic danych
Od początku roku emitenci przeprowadzili tylko dwie publiczne emisje obligacji na podstawie prospektów emisyjnych. To nie tylko najsłabsze otwarcie roku od pięciu lat, ale też utrwalenie tendencji widocznej już w 2025 roku, kiedy liczba ofert spadła o niemal połowę w porównaniu do 2024 roku.
Ale to nie wszystko. Wartość emisji papierów dłużnych przedsiębiorstw na krajowym rynku spadła o 30 proc. r/r do niecałych 2,8 mld zł w I kwartale. W stosunku do rekordowego poprzedniego kwartału, w którym wartość transakcji sięgnęła 6,97 mld zł, spadek sięgnął aż 60 proc.
Wszystko to przy najmniejszej na rynku liczbie emisji od co najmniej pięciu lat.
Trzy kluczowe różnice
Obecna sytuacja różni się jednak od tej sprzed kilku lat na trzy fundamentalne sposoby.
Po pierwsze, zniknęły tzw. małe emisje publiczne. W latach 2020-21 przeprowadzono ich ponad 50, podczas gdy w I kwartale 2026 roku na rynek nie trafiła ani jedna tego rodzaju emisja.
Po drugie, zmieniła się skala. Dwie tegoroczne emisje o wartości prawie 235 mln zł wystarczyły, by zbliżyć się do całorocznych wyników z lat 2020-21. To plus dla inwestorów poszukujących możliwości ulokowania jednorazowo większych kwot.
Po trzecie, zupełnie inne jest otoczenie rynkowe. W maju 2021 roku stopa referencyjna została obniżona z 0,5 do 0,1 proc., obecnie zaś, mimo cięć, nadal wynosi 3,75 proc.
I tu dochodzimy do sedna problemu. O ile w latach 2020-22 emitenci nie mogli być pewni popytu, tak obecnie zapisy są redukowane praktycznie w każdej emisji. Obecne zmrożenie rynku jest efektem niedostatecznej podaży, a nie braku popytu.
Gdzie się podziali emitenci?
Lista firm, które opuściły rynek lub zmieniły strategię finansowania, robi wrażenie. Kredyt Inkaso zostało wchłonięte przez Best. W PCC Rokita i PCC Exol zmienił się dyrektor finansowy, a obecny nie widzi potrzeby w korzystaniu ze wsparcia indywidualnych inwestorów.
Echo Investment zapowiedziało ogólne oddłużenie, a Ghelamco Invest raczej nie będzie podchodzić do szeroko dostępnych emisji z powodu dyskonta, z jakim notowane są jego obligacje na rynku wtórnym.
Ale prawdziwym rywalem inwestorów detalicznych stały się banki i private debt. Vehis, który realizował dwa programy emisji obligacji, pozyskał finansowanie od UniCredit i BlackRock. Kruk w ostatniej emisji postawił na inwestorów instytucjonalnych (pozyskał 600 mln zł), bo jest to po prostu tańsze.
Również PragmaGo informowała pod koniec 2025 roku o zwiększeniu finansowania bankowego i od pół roku nie przeprowadziła emisji (w 2024 roku wychodziła do inwestorów łącznie siedmiokrotnie). Marvipol zapowiedział, że o kolejnej emisji pomyśli za kilka miesięcy. Dekpol w lutym pozyskał 250 mln zł od inwestorów instytucjonalnych.
Kompresja marż w pełnym toku
Mimo mniejszej liczby emisji, kompresja marż postępuje. W przypadku Kruka to spadek o 0,5 pkt proc., w Dekpolu o 1,4-1,5 pkt proc. Dom Development ściął marżę o 0,2 pkt proc., Develia o 0,4 pkt proc., a Unibep o 0,8 pkt proc.
Podobne przypadki można mnożyć: Best, Marvipol, Grupa NDI, 7R, czy Vindexus – wszędzie widzimy ten sam trend.
Podsumowując – emisji jest mniej, a kompresja obligacyjnych marż nadal postępuje, co podpowiada, że problemem rynku bynajmniej nie jest strona popytowa.
Czy sytuacja się zmieni? Na razie nie ma na to żadnych sygnałów. Inwestorzy detaliczni muszą się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości, w której dostęp do atrakcyjnych emisji korporacyjnych będzie znacznie bardziej ograniczony niż jeszcze kilka lat temu.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.