Obligacyjny rollercoaster 2026: od rekordowych zysków do historycznych spadków w zaledwie miesiąc
Pixabay.com / adnovak
Czy można stracić 5% w funduszu dłużnym w ciągu jednego miesiąca? Okazuje się, że tak – a wszystko przez geopolitykę i ceny ropy. Rok 2026 zaczął się świetnie dla inwestorów obligacyjnych, ale na przełomie lutego i marca sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Co się stało i co to oznacza dla Twojego portfela?
Od euforii do paniki
Początek roku przyniósł kontynuację pozytywnych trendów. Spadające marże i kupony na obligacjach korporacyjnych oraz rosnące ceny obligacji skarbowych przełożyły się na bardzo dobre wyniki funduszy dłużnych – nierzadko przekraczające 10 proc. w skali 12 miesięcy. Rentowności polskich obligacji 2-letnich, 5-letnich i 10-letnich pod koniec lutego zeszły do minimów odpowiednio 3,5 proc., 4,2 proc. i 4,9 proc.
Ale wystarczył jeden geopolityczny iskier.
Bliski Wschód zmienia wszystko
Konflikt na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego wywołał wystrzał cen ropy i gazu. To obudziło obawy o powrót wyższej inflacji i radykalnie zmieniło oczekiwania rynku. Zamiast myśleć o dalszych obniżkach stóp procentowych, inwestorzy zaczęli liczyć się z ich podwyżkami.
Reakcja była natychmiastowa. Ceny obligacji skarbowych spadły, a ich rentowności poszybowały w górę. Indeks polskich obligacji skarbowych TBSP w trochę ponad miesiąc stracił 3,5 proc. – to jego największy spadek od 2022 roku.
Rynek bardzo szybko przeszedł z wyceny jeszcze jednej obniżki stóp procentowych przez RPP na jesieni, do potencjalnie dwóch podwyżek stóp do końca roku – zauważa Parkiet.
Krwawe żniwo w funduszach
Te rynkowe turbulencje odbiły się boleśnie na wynikach funduszy dłużnych. Co paradoksalne, najgorsze stopy zwrotu pokazały często te fundusze, które w poprzednich kwartałach radziły sobie najlepiej.
I tu mamy prawdziwy szok: istotna grupa funduszy najprawdopodobniej pokaże wyniki nawet –5 proc. za marzec. To wartość niewidziana na rynku od bardzo dawna. Skala umorzeń w funduszach może być istotna, choć na ten moment pozostaje nieznana.
Polskie obligacje: tanieją w oczach
Jak wyglądają konkretne liczby? Polskie rentowności wzrosły o około 1 punkt procentowy w ciągu kilku tygodni. Obecnie kształtują się na poziomie:
- 4,6 proc. dla obligacji 2-letnich
- 5,4 proc. dla obligacji 5-letnich
- 6,0 proc. dla obligacji 10-letnich
To znaczący skok w porównaniu z lutowymi minimami. Ale czy to już okazja do zakupu?
Co dalej? Dwa scenariusze
Według ekonomistów PKO Banku Polskiego wszystko zależy od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie i cen surowców.
W scenariuszu bazowym, zakładającym wygaśnięcie konfliktu w ciągu najbliższych miesięcy, inflacja w Polsce może wzrosnąć w II kwartale do okolic 3,2 proc., aby później obniżyć się do 2,8 proc. Rządowe działania ograniczające ceny paliw mogą obniżyć inflację konsumencką o około 0,5 p.p.
Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, za rok możemy znów widzieć inflację w okolicach 2,5 proc., czyli środka celu RPP. W takim kontekście obecne rentowności polskich obligacji przekraczające 5 proc. wyglądają interesująco.
Ale jest też scenariusz pesymistyczny. Jeśli konflikt się przedłuży i cena ropy wzrośnie mocniej, mogą powrócić dyskusje o podwyżkach stóp procentowych w Polsce. Wtedy rentowności pójdą jeszcze wyżej, a korekta na TBSP się pogłębi.
Obligacje korporacyjne: wyspa stabilności?
W tym całym zamieszaniu na plus wyróżniają się obligacje korporacyjne. Ponieważ ich emisje są na zmiennym kuponie, spadki cen nie dotyczą ich w tak dużym stopniu. Sytuacja gospodarcza w Polsce jest dobra, więc materializacja ryzyka kredytowego na szeroką skalę wydaje się mało prawdopodobna.
Jednak warto zauważyć, że odpływy z funduszy inwestycyjnych mogą spowodować mniejszy popyt na obligacje. Przy względnie podobnej podaży może to zaowocować stabilizacją albo nawet podniesieniem marż, które w ostatnich kwartałach uległy istotnym spadkom.
Podsumowanie: emocje vs. fundamenty
Dynamika zmian na rynku obligacji jest obecnie bardzo duża. Wpływa na to zarówno niepewność co do terminu zakończenia konfliktu, jak i komunikacja amerykańskiej administracji. Kiedy emocje opadną, na pierwszy plan wyjdą dane makro.
Dla inwestorów to trudny czas, ale też potencjalna okazja. Kluczowe będzie odróżnienie chwilowej paniki od trwałej zmiany trendów. Jedno jest pewne – rynek obligacji w 2026 roku nie pozwala się nudzić.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.