PKN Orlen przekroczył kluczowy próg w swojej wieloletniej batalii o pełną kontrolę nad Energą. Po rejestracji podwyższenia kapitału w gdańskiej spółce, płocki koncern posiada teraz 95,24% kapitału zakładowego i 96,06% głosów na walnym zgromadzeniu. To otwiera formalną drogę do przymusowego wykupu pozostałych akcji i – potencjalnie – wycofania Energi z warszawskiej giełdy. Ale czy tak się stanie? Na stole leżą dwa scenariusze, a ostateczna decyzja będzie mieć zarówno ekonomiczne, jak i polityczne podłoże.

Rejestracja emisji serii CC

Kluczowym momentem był 1 lipca 2026 roku, kiedy Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ zarejestrował zmiany statutu Energi, przyjęte uchwałą nadzwyczajnego walnego zgromadzenia z 2 kwietnia 2026 roku. Uchwała dotyczyła podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję akcji serii CC w trybie subskrypcji zamkniętej z zachowaniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy.

Energa liczyła, że pozyskane w ten sposób środki – ponad 5,1 mld zł – pozwolą sfinansować program inwestycyjny oparty na budowie nowych elektrowni gazowych i rozwoju sieci dystrybucyjnej. Emisja przebiegała w kilku etapach: prawo poboru ustalono na 4 maja, notowano je na GPW do 27 maja, a zapisy przyjmowano do 1 czerwca. Nie wszyscy akcjonariusze skorzystali z prawa poboru, co ostatecznie umożliwiło Orlenowi zwiększenie udziału.

Przypomnijmy, że Orlen przejął pakiet kontrolny w Energi już 30 kwietnia 2020 roku, nabywając wówczas 80% akcji (ok. 85% głosów). Od tego czasu trwała batalia z mniejszościowymi akcjonariuszami o wycenę akcji oraz o warunki dokapitalizowania spółki. Część akcjonariuszy kwestionowała warunki emisji serii CC i próbowała zablokować proces w sądzie. Sąd ostatecznie oddalił wniosek o zabezpieczenie, odblokowując tym samym drogę do oferty.

Przymusowy wykup – ale niekoniecznie koniec notowań

Posiadanie ponad 95% akcji uprawnia Orlen do przymusowego wykupu (squeeze-out) pozostałych walorów. To oznacza, że płocki koncern może przejąć 100% Energi. Jednak przejęcie pełnej własności nie musi automatycznie oznaczać wycofania spółki z warszawskiego parkietu. Jak wynika z doniesień „Parkietu”, rozważane są dwa scenariusze.

Scenariusz pierwszy to złożenie wniosku do Komisji Nadzoru Finansowego o zdjęcie Energi z giełdy. To naturalna opcja po uzyskaniu pełnej kontroli. Scenariusz drugi – jak na razie zyskujący na popularności w rozmowach – to zawieszenie notowań i pozostawienie spółki na GPW jako opcji na przyszłość. Dlaczego? Taka konstrukcja pozwoliłaby Energi w razie potrzeby pozyskać dodatkowy kapitał z rynku poprzez sprzedaż części akcji. Dodatkowo – jak nieoficjalnie się wskazuje – nawet niewielka oferta publiczna akcji Energi mogłaby pomóc rządowi w „rozruszaniu” krajowego rynku kapitałowego.

Polityczny wymiar decyzji

Decyzja o losach Energi nie będzie czysto ekonomiczna. W grę wchodzą także czynniki polityczne. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie na poziomie Ministerstwa Aktywów Państwowych, które – poprzez delegowanych przez siebie członków rady nadzorczej – ma realny wpływ na kierunek działań Orlenu. Lokalni politycy Koalicji Obywatelskiej mogą sprzeciwiać się wycofaniu gdańskiego koncernu z giełdy, co mogłoby być odbierane jako osłabienie pozycji spółki w regionie.

Jak podaje „Parkiet”, żadne wiążące decyzje jeszcze nie zapadły. Wszystko wskazuje na to, że zapadną one bliżej końca 2026 roku lub na początku 2027 roku. Cały proces – od podjęcia uchwał przez walne zgromadzenie po ewentualne procedury wykupu i zmiany statusu notowań – może zająć jeszcze kilka miesięcy.

Na razie Energa pozostaje spółką notowaną na GPW, ale inwestorzy mniejszościowi muszą liczyć się z tym, że ich akcje wkrótce zostaną wykupione. Pytanie tylko, czy giełda w Warszawie straci jednego ze swoich energetycznych gigantów.