Panama zarabia miliony na chaosie w Ormuz. Ostatecznie zapłacimy za to w sklepach
Pixabay.com / MonicaVolpin
Jak długo jeszcze będziemy płacić za zakłócenia na Bliskim Wschodzie? Globalny kryzys transportowy, który rozpoczął się w lutym, właśnie znalazł kolejną, bardzo drogą ofiarę – nasze portfele. Tutaj nie ma wątpliwości: ceny produktów w sklepach będą musiały wzrosnąć.
Desperacja przewoźników = rekordowe zarobki Panamy
Blokada strategicznej cieśniny Ormuz trwa już od blisko dwóch miesięcy. To bezpośredni efekt wydarzeń z 28 lutego, kiedy siły USA i Izraela zaatakowały Iran. Teheran w odwecie uderzył w państwa Zatoki Perskiej i praktycznie zamknął ten kluczowy szlak.
Sytuację pogorszyła decyzja Waszyngtonu o zablokowaniu irańskich portów. Mimo że obecnie obowiązuje zawieszenie broni, powrót do normalności wydaje się odległą perspektywą.
Kraje azjatyckie, najbardziej dotknięte kryzysem, desperacko szukają nowych źródeł zaopatrzenia w ropę i gaz oraz alternatywnych szlaków morskich. Firmy transportowe, chcąc ominąć zablokowane trasy, masowo kierują swoje jednostki w stronę Ameryki Środkowej.
Efekt? Administracja Kanału Panamskiego drastycznie podniosła opłaty.
Dziesięciokrotny wzrost kosztów, który uderzy w każdego
Here’s the kicker: obecnie za przepłynięcie jednego statku przedsiębiorstwa muszą zapłacić nawet 4 miliony dol.. To nie jest przesada.
Jeszcze niedawno ta sama usługa kosztowała średnio od 300 do 400 tys. dolarów. Oznacza to dziesięciokrotny wzrost kosztów, który ostatecznie zostanie przerzucony na barki konsumentów na całym świecie. Potwierdziła to sama Administracja Kanału Panamskiego, informację podało radio France Info.
Skutki są już druzgoczące dla gospodarki
Ormuz nie był tylko szlakiem dla surowców. Przez tę cieśninę przechodziła około jedna piąta światowej ropy i LNG. Szlak ten służył też do transportu od 20 do nawet 45 proc. kluczowych środków produkcji rolno-spożywczej.
Utrudnienia w tranzycie przez cieśninę Ormuz spowodowały już znaczący wzrost cen paliw i nawozów na rynkach światowych. To przekłada się na koszty produkcji, a finalnie – na ceny w sklepach.
W standardowych warunkach przez Kanał Panamski przepływa około 6 procent towarów w handlu światowym. Teraz ten procent kosztuje wielokrotnie więcej.
But wait, there’s more…
Paraliż handlu to bezpośredni efekt wydarzeń z 28 lutego.
Każdy dzień trwania tego kryzysu oznacza kolejne miliony dolarów dodatkowych kosztów dla logistyki globalnej i kolejne punkty procentowe na naszych rachunkach. Panama zarabia krocie na chaosie, ale ostatecznym beneficjentem tej sytuacji nie będzie żaden kraj – tylko inflacja.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.