Paradoks polskiej logistyki: Firmy toną, ale rąk do pracy brakuje
Pixabay.com / emkanicepic
Czy można jednocześnie tonąć i płonąć? Polski sektor logistyczny udowadnia, że tak. Z jednej strony fala upadłości, z drugiej — dramatyczny niedobór pracowników, który paraliżuje działanie firm. Jak wynika z najnowszego badania, aż 68% przedsiębiorstw z branży w ciągu ostatnich sześciu miesięcy miało problem ze znalezieniem nowych pracowników. To nie jest zwykły kryzys kadrowy — to prawdziwy armagedon na rynku pracy.
Najbardziej deficytowe zawody? Kluczowi operatorzy
Gdzie jest największa dziura? W miejscach, od których zależy fizyczny przepływ towarów. Operatorów wózków widłowych i maszyn nie może znaleźć aż 88% firm. To prawdziwy „towar luksusowy” na dzisiejszym rynku. Niewiele lepiej jest z kierowcami (deficyt zgłasza 72% przedsiębiorstw) i spedytorami (51%).
Lista problemów jest długa: brakuje też pracowników niewykwalifikowanych (48% firm), specjalistów od obsługi klienta (44%) oraz ekspertów IT (42%).
Główne bariery: Pieniądze i… brak umiejętności
Co stoi na przeszkodzie? Przede wszystkim twarda ekonomia. Rosnące koszty zatrudnienia to bariera dla 60% badanych organizacji. Ponad połowa (53%) wskazuje też na zbyt wygórowane oczekiwania finansowe kandydatów.
Ale tu pojawia się druga strona medalu — jakość kapitału ludzkiego. Pracodawcy narzekają na głęboki kryzys kompetencyjny. Brak odpowiednich umiejętności miękkich zniechęca 45% rekruterów, a niedostatek wiedzy specjalistycznej odnotowuje 43% firm. Do tego dochodzi silna konkurencja o pracownika i niechęć do pracy zmianowej.
Co trzecia firma wskazuje wprost na całkowity brak dostępnych kandydatów na rynku.
Logistyczny paradoks: Upadłości przy pustkach kadrowych
Tu sytuacja robi się naprawdę kuriozalna. W pierwszym kwartale 2026 roku z rynku zniknęło 1234 firm transportowych — niemal tyle, ile w całym poprzednim roku. Branża zmaga się ze spadkiem zleceń i presją cenową.
Jak to możliwe, że firmy upadają, a te, które zostają, nie mogą znaleźć pracowników? Mechanizm jest prosty, choć brutalny. Rosnące koszty pracy, których nie da się przerzucić na ceny usług, wypychają najsłabszych graczy. Jednocześnie pula doświadczonych kierowców i operatorów kurczy się szybciej, niż branża jest w stanie wykształcić nowych.
Ratunek w wewnętrznym rozwoju, nie w rekrutacji
Wobec pustek na rynku pracy logistyka radykalnie zmienia strategię. Zamiast szukać na zewnątrz, inwestuje we własne zasoby. Najpopularniejszym kierunkiem stały się wewnętrzne programy rozwojowe.
Na klasyczne szkolenia stawia obecnie 44% organizacji. Kolejne 39% firm wdrożyło reskilling, czyli przekwalifikowywanie obecnych pracowników do nowych ról. To rewolucyjna zmiana myślenia.
Część firm szuka ratunku w technologii — 28% stawia na automatyzację i cyfryzację procesów. Tradycyjne metody, jak podnoszenie pensji (25%) czy rozbudowa benefitów (24%), schodzą na dalszy plan. Branża uczy się, że w czasach kryzysu taniej i skuteczniej jest budować kompetencje wewnątrz, niż toczyć kosztowną wojnę o pracownika na zewnątrz.
Badanie ManpowerGroup, na którym opierają się te dane, przeprowadzono w marcu i kwietniu 2026 roku na grupie 239 przedsiębiorstw. Pokazuje ono wyraźnie: polska logistyka nie walczy już z konkurencją biznesową, ale z fundamentalnym brakiem ludzi gotowych do pracy. I to jest walka, która zdecyduje o przyszłości całego sektora.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.