Kto tak naprawdę wygrywa na wojnie z Iranem? Okazuje się, że nie tylko strony bezpośredniego konfliktu, ale także… rosyjska gospodarka, która właśnie dostała potężny zastrzyk gotówki.

Konflikt w regionie Zatoki Perskiej doprowadził do gwałtownego wzrostu cen ropy na światowych rynkach. Obawy o bezpieczeństwo dostaw oraz ryzyko dalszych zakłóceń błyskawicznie odbiły się na notowaniach surowca. A to była muzyka dla uszu Kremla.

Rosyjski skok przychodów

Dla Rosji, jednego z największych eksporterów ropy na świecie, oznaczało to natychmiastowy wzrost przychodów. I to nie byle jaki! Z wyliczeń Reutersa wynika, że dochody Rosji z eksportu ropy w kwietniu sięgnęły około 9 mld dol., co oznacza ponad dwukrotny wzrost miesiąc do miesiąca. Dla porównania, jeszcze w marcu wpływy szacowano na 4–4,5 mld dol.

— Największym wygranym konfliktu (z Iranem) jest Rosja — powiedział w rozmowie z CNN Ben Cahill z Center for Strategic and International Studies (CSIS).

Jak zauważył ekspert, Kreml może teraz sprzedawać wcześniej przecenioną rosyjską ropę „po pełnych cenach rynkowych”, co oznacza „dość duży zwrot” dla gospodarki. Wyższe notowania surowca z nawiązką zrekompensowały Rosji rabaty oferowane części odbiorców.

Wojna, która „kupiła czas”

CNN zwraca uwagę, że nagły przypływ pieniędzy do rosyjskich finansów publicznych pojawia się w kluczowym momencie. — Przed wojną z Iranem Rosja zmierzała w stronę prawdziwego kryzysu budżetowego — powiedziała Alexandra Prokopenko z Carnegie Russia Eurasia Center.

Chociaż najnowszy konflikt na Bliskim Wschodzie nie zmienił zasadniczo perspektyw gospodarki strukturalnie osłabionej przez przedłużającą się wojnę, to jednak „kupił czas” — dodała. I to czas, który ma konkretną datę!

Ministerstwo finansów Rosji sygnalizowało, że cięcia wydatków, które wcześniej przewidywano na ten rok, zostaną teraz przesunięte na 2027 r. Ile dokładnie czasu to da, zależy od tego, jak długo potrwa wojna w Iranie.

Paradoks globalnej polityki

Eksperci cytowani przez Reuters zwracają uwagę, że obecna sytuacja unaocznia paradoks globalnej polityki energetycznej: konflikty zbrojne, które destabilizują rynki, jednocześnie wzmacniają finansowo państwa posiadające znaczące zasoby surowców.

Choć Rosja od lat funkcjonuje w warunkach sankcji energetycznych, realia globalnego rynku ponownie pokazały ich ograniczoną skuteczność w sytuacji gwałtownych kryzysów geopolitycznych. W efekcie, mimo formalnych ograniczeń handlowych, rosyjski sektor naftowy zdołał zwiększyć realne wpływy gotówkowe.

Więcej niż ropa

Ale tu nie chodzi tylko o ropę! Globalny wyścig o dostawy gazu ziemnego i nawozów — również ograniczone przez konflikt z Iranem — może dodatkowo zwiększyć finansowe zyski Rosji. To podwójny cios dla Zachodu, który stara się izolować rosyjską gospodarkę.

Dla Rosji oznacza to większą przestrzeń fiskalną do finansowania wydatków publicznych – w tym także kosztów związanych z własnymi działaniami militarnymi oraz wsparciem dla strategicznych sektorów gospodarki.

Ryzyko dla Zachodu

Rosnące dochody Moskwy z eksportu ropy ponownie rodzą pytania o skuteczność dotychczasowej strategii Zachodu wobec Rosji. Jeśli wysokie ceny surowców utrzymają się dłużej, presja ekonomiczna na Kreml może ulec osłabieniu, mimo formalnych ograniczeń handlowych.

Jednocześnie państwa importujące energię, szczególnie w Europie, muszą mierzyć się z wyższymi kosztami paliw, co przekłada się na inflację i spowolnienie gospodarcze. Paradoksalnie, wojna na Bliskim Wschodzie może okazać się finansowym kołem ratunkowym dla rosyjskiej machiny wojennej – i to na dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał.