Pekin ostrzega Brukselę: nowe przepisy „Made in Europe” mogą wywołać wojnę handlową
Pixabay.com / 8268513
Czy europejska ochrona własnego przemysłu przyniesie nam miejsca pracy, czy tylko nowe sankcje i większe ceny? Spór między UE i Chinami właśnie przybrał konkretną, groźną formę. Chiński ministerstwo handlu ostrzegło: jeśli Bruksela wprowadzi kontrowersyjną „Ustawę o akceleratorze przemysłowym”, Pekin „nie będzie miał innego wyjścia” i odpowie.
Szokująca reakcja na „Made in Europe”
Wszystko zaczęło się od planów Unii, która chce chronić swoje strategiczne branże. Projekt Industrial Accelerator Act (IAA), nazywany też „Made in Europe”, został przedstawiony w marcu. Skupia się na sektorach kluczowych dla przyszłości: pojazdy elektryczne, akumulatory, zielone technologie i produkcja stali.
„Jeśli UE będzie kontynuować wprowadzanie ustawodawstwa, szkodząc tym samym interesom chińskich firm, Chiny nie będą miały innego wyjścia, jak podjąć środki zaradcze w celu zdecydowanej ochrony uzasadnionych praw i interesów swoich przedsiębiorstw” – czytamy w chińskim oświadczeniu cytowanym przez France24.
Tu jest sedno. Nowe przepisy wymagają, aby firmy ubiegające się o publiczne finansowanie spełniały minimalne wymagania dotyczące wykorzystania komponentów wyprodukowanych w UE. Dodatkowo, zagraniczne firmy (szczególnie z sektorów akumulatorów i EV) mogłyby być zobowiązane do tworzenia partnerstw z europejskimi przedsiębiorstwami i transferu wiedzy technologicznej.
Dlaczego Pekin tak się gniewa?
Mimo że w tekście ustawy nie wymieniono Chin bezpośrednio, powszechnie uważa się, że jest ona wymierzone właśnie w chińskich producentów. Ich szybka ekspansja na europejskim rynku elektryków i baterii budziła już wcześniej zaniepokojenie.
Chiny nie tylko wyraziły „poważne zaniepokojenie”, ale też nazwały projekt „systemową dyskryminację”. Chińska Izba Handlowa przy UE (CCCEU) ostrzegła, że nowa strategia grozi podważeniem zaufania i stworzeniem dodatkowych barier dla inwestycji.
But wait, there’s more! Konflikt nie ogranicza się tylko do tej ustawy. Tuż przed tym ostrzeżeniem, 23 kwietnia, UE przyjęła 20. pakiet sankcji wobec Rosji, obejmujący około 27 firm z Chin i Hongkongu. Oskarżono je o dostarczanie technologii podwójnego zastosowania.
Reakcja Pekina była błyskawiczna. W ciągu doby Chiny objęły siedem europejskich firm zbrojeniowych własnymi ograniczeniami eksportowymi, zakazując im dostępu do towarów podwójnego zastosowania. Wśród nich była np. belgijska FN Herstal.
Gospodarcza rzeczywistość jest bezlitosna
Ten spór ma bardzo konkretne podłoże gospodarcze. Deficyt handlowy UE z Chinami wzrósł o 15 proc. w 2025 roku. A chińska nadwyżka handlowa z Europą skoczyła aż o 42 proc. na początku 2026 roku.
Tymczasem Europa wciąż jest uzależniona od Chin w kluczowych obszarach, takich jak minerały ziem rzadkich czy komponenty do baterii. To daje Pekinowi realne narzędzia nacisku.
Nowa ustawa przemysłowa ma tę zależność ograniczyć i chronić europejskie miejsca pracy przed „niezdrową konkurencją”, jak mówią unijni urzędnicy. Ale ryzyko jest ogromne: może zaostrzyć konflikt handlowy na niespotykaną skalę.
Projekt IAA jest obecnie na etapie międzyinstytucjonalnych prac legislacyjnych. Trafił do Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Decyzje Brukseli w najbliższych tygodniach mogą więc zdefiniować przyszłość nie tylko europejskiego przemysłu, ale też relacji z jednym z największych partnerów gospodarczych.
Chińskie ostrzeżenie jest jasne. Europa musi teraz wybrać między ochroną swoich fabryk i ryzykiem szeroko zakrojonej odpowiedzi Pekinu. Gra jest o wysoką stawkę.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.