Petrodolar na krawędzi. Czy wojna z Iranem może osłabić dolara i wzmocnić złoto?
Pixabay.com / Stevebidmead
Przez ponad pół wieku układ wydawał się trwały: amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa dla monarchii Zatoki Perskiej w zamian za wycenę ropy w dolarach i inwestowanie części petrodolarów w amerykańskie aktywa. Trwająca wojna z Iranem może jednak sprawić, że ten mechanizm zacznie pękać. Stawką jest pozycja dolara, rynek amerykańskiego długu i rola złota w międzynarodowych rozliczeniach.
System oparty na zaufaniu
Jak przypomina Comparic.pl, fundamentem petrodolara było partnerstwo strategiczne. USA zapewniały ochronę wojskową m.in. Arabii Saudyjskiej, Kuwejtowi, Zjednoczonym Emiratom Arabskim, Bahrajnowi i Katarowi. Te państwa wyceniały większość eksportowanej ropy w dolarach i reinwestowały znaczną część wpływów w amerykańskie aktywa finansowe, w tym obligacje skarbowe.
Popyt na dolara był więc częściowo niezależny od handlu amerykańskimi towarami i usługami. Eksporterzy otrzymywali dolary, a potem lokowali je w amerykańskich bankach i na rynku długu. W ten sposób system wspierał dolara, zwiększał głębokość amerykańskiego rynku długu i obniżał koszty finansowania USA.
Mechanizm opierał się jednak na założeniu, że Waszyngton jest w stanie skutecznie bronić sojuszników. Richard Nixon zerwał ostatnie powiązanie dolara ze złotem w 1971 roku. To właśnie zaufanie do amerykańskiej potęgi miało przez dekady podtrzymywać globalną pozycję dolara.
Wojna z Iranem podważa to założenie. Jeśli monarchie Zatoki uznają, że USA nie zabezpieczą ich infrastruktury naftowej, szlaków żeglugowych, miast ani władz przed Iranem, mogą zacząć kwestionować sens utrzymywania dotychczasowego układu. W grę wchodzi również to, że obecność amerykańskich wojsk może dodatkowo uczynić je celami ataków.
Ron Paul ostrzegał w 2006 roku
Kongresmen Ron Paul w przemówieniu wygłoszonym 15 lutego 2006 roku w Izbie Reprezentantów, zatytułowanym „Koniec hegemonii dolara”, wskazywał na producentów ropy jako barometr zmian. Mówił wtedy:
Chaos, który pewnego dnia wyniknie z naszego 35-letniego eksperymentu z globalnym pieniądzem fiducjarnym, będzie wymagał powrotu do pieniądza o prawdziwej wartości. Będziemy wiedzieli, że ten dzień się zbliża, gdy kraje produkujące ropę zaczną żądać za swoją ropę złota lub jego ekwiwalentu, zamiast dolarów czy euro. Im szybciej, tym lepiej.
Jego zdaniem odejście producentów ropy od dolara na rzecz złota lub jego ekwiwalentu byłoby sygnałem osłabienia fundamentów globalnego systemu finansowego.
Chiny mają już infrastrukturę
Alternatywny scenariusz nie wymaga od Zatoki Perskiej gromadzenia wielkich rezerw juanów. Chiny to największy importer ropy na świecie i największy partner handlowy państw GCC. Pekin od lat rozwija połączenie handlu w juanach z fizycznym rynkiem złota. W 2018 roku Shanghai International Energy Exchange uruchomiła kontrakt terminowy na ropę rozliczany w juanach.
Eksporter może sprzedać ropę na chińskim rynku, otrzymać juany, a następnie kupić za nie fizyczne złoto. W przeciwieństwie do amerykańskich aktywów finansowych złoto nie ma emitenta, nie wiąże się z ryzykiem kontrahenta, a po przejęciu przez państwo znacznie trudniej je zamrozić. Z punktu widzenia kraju chcącego zmniejszyć zależność od Waszyngtonu zwiększa to atrakcyjność złota.
Co z amerykańskim długiem?
Nick Giambruno z Internationalman zwraca uwagę, że słabszy petrodolar uderzyłby w strukturalny popyt na dolara i obligacje USA. Część kapitału, która wracała do amerykańskiego rynku finansowego, mogłaby trafić gdzie indziej. Problem w tym, że potrzeby pożyczkowe Waszyngtonu pozostają ogromne – przez deficyty budżetowe, wydatki wojskowe, programy socjalne i koszty obsługi długu.
Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji pod koniec lutego 2026 roku wynosiła 3,97%. Obecnie sięga około 5,26%, czyli wzrosła o mniej więcej 129 punktów bazowych. Przy długu przekraczającym 40 bln dolarów każdy punkt bazowy to około 4 mld dolarów rocznych kosztów odsetkowych. Giambruno spodziewa się dalszego wzrostu rentowności, aż presja na rynek zmusi Rezerwę Federalną do reakcji. Interwencja mogłaby ograniczać wzrost rentowności, ale kosztem dalszego osłabienia dolara.
Złoto jako beneficjent?
Według Giambruno największym potencjalnym beneficjentem zmian jest złoto. Chiny i najwięksi producenci ropy na Bliskim Wschodzie od lat zwiększają zasoby kruszcu. Chiny są też największym producentem złota na świecie i należą do jego największych konsumentów.
Punktem odniesienia pozostaje rok 1971, gdy Nixon zerwał powiązanie dolara ze złotem. Uncja kosztowała wtedy 35 dolarów, a do stycznia 1980 roku cena wzrosła do 850 dolarów, czyli o ponad 2300%. Giambruno podkreśla jednak, że nie oznacza to automatycznie powtórki z lat 70.
Indeks dolara DXY w październiku dotarł do 103,00, najwyższego poziomu od kwietnia 2025 roku, po czym kontynuował korektę. Jeśli wojna z Iranem ujawni ograniczenia amerykańskiego potencjału wojskowego, państwa Zatoki Perskiej mogą szukać porozumienia z Iranem i Chinami. To z kolei – jak ocenia Giambruno – przyspieszyłoby odwrót od dolara w handlu ropą i przesuwanie rezerw w stronę złota.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.