10 lipca 2026 r. na Pomorzu zapisano nowy rozdział w polskiej energetyce. Do stacji elektroenergetycznej PSE Choczewo w Osiekach Lęborskich po raz pierwszy popłynęła energia z morskiej farmy wiatrowej Baltic Power – pierwszego takiego obiektu w polskiej części Bałtyku. W wydarzeniu udział wzięli m.in. premier Donald Tusk, ministrowie finansów, energii oraz klimatu, a także prezes Orlenu Ireneusz Fąfara i szefowa Northland Power Christine Haley.

„Technologiczne zwycięstwo” – jak premier ocenił moment

Donald Tusk nie krył entuzjazmu, nazywając uruchomienie stacji „historycznym momentem” i „technologicznym zwycięstwem”. Podkreślił, że w dobie geopolitycznych zawirowań uniezależnienie się od zewnętrznych dostawców energii ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa kraju. – To wszystko pokazuje, jak ważne jest, żebyśmy mieli niezależne od kaprysów historii i geopolityki źródło energii – mówił premier. Zwrócił też uwagę, że wiatr, który napędza turbiny, jest darmowy i nie podlega politycznym naciskom.

Stacja Choczewo – gigant z KPO

Budowa stacji o powierzchni 25 ha (odpowiednik 35 boisk piłkarskich) ruszyła w 2019 r., a jej koszt wyniósł ok. 530 mln zł – w całości sfinansowany z Krajowego Planu Odbudowy. W trakcie prac wmurowano niemal 9,5 tony fundamentów, zmontowano ponad 800 ton konstrukcji stalowych, ułożono 300 km kabli i wybudowano 8 km dróg asfaltowych.

Za realizację odpowiadały pomorskie firmy SPIE Energy Poland i Elfeko wraz z lokalnymi podwykonawcami. Urządzenia dostarczyły m.in. Olmex z Olsztyna, Hitachi Energy Poland, Siemens Polska, Telefonika Polska oraz Arteche. Stację połączono linią z rozbudowaną stacją Żarnowiec, a trwa budowa kolejnych trzech linii wyprowadzających moc z offshore.

Wszystkie inwestycje niezbędne do wyprowadzenia mocy z pierwszych polskich farm wiatrowych na Bałtyku zostały zrealizowane na czas – powiedział prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski. – To przykład wykorzystywania pieniędzy z KPO do stworzenia infrastruktury przyszłości – dodał.

Baltic Power – 54 turbiny już na morzu

Projekt Baltic Power, realizowany przez Orlen i kanadyjski Northland Power, wkracza w ostatnią fazę. Na Bałtyku zainstalowano już 54 z 76 turbin o mocy 15 MW każda. Campania instalacyjna jest zaawansowana w ponad 80%, a zakończenie budowy zaplanowano na jesień 2026 r.

Osiągnięty etap first power oznacza uruchomienie produkcji przez pierwsze turbiny i rozpoczęcie stopniowego oddawania farmy do eksploatacji. – W kolejnych tygodniach następne turbiny będą przechodzić rozruch i testy. Wytwarzana przez nie energia będzie już trafiać do krajowej sieci – poinformował Orlen.

Docelowo farma osiągnie moc ok. 1,2 GW i będzie produkować około 4 TWh rocznie, co stanowi ok. 3% obecnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. To ilość wystarczająca dla ponad 1,5 mln gospodarstw domowych.

Ile zapłacimy za prąd z Bałtyku?

W ramach kontraktu różnicowego (CfD) dla pierwszej fazy offshore cena energii z Baltic Power została ustalona na 319,60 zł/MWh, z coroczną waloryzacją o inflację. Obecnie, według szacunków, wynosi ona ok. 400 zł za MWh. Dla porównania ceny giełdowe energii z dostawą na rok przyszły na początku lipca kształtowały się na poziomie 450–455 zł/MWh.

Co dalej?

Stacja Choczewo ma docelowo obsługiwać sześć morskich farm wiatrowych o łącznej mocy blisko 6 GW – to więcej niż Elektrownia Bełchatów. Do sieci w najbliższym czasie przyłączone zostaną farmy Baltica 2 (PGE) – w przyszłym roku, oraz C-Wind (Ocean Winds) – w 2028 r. Operator planuje też podłączenie centrów danych i magazynów energii – pierwsi inwestorzy już się zgłaszają.

Wszystkie prace związane z budową stacji i linii przesyłowych mają zakończyć się w pierwszym półroczu 2027 r.