PIP z nowymi zębami: Prezydent podpisał, ale wysłał ustawę do TK. Co to oznacza dla rynku pracy?
Pixabay.com / CUsai
Czy polscy pracownicy wreszcie dostaną potężnego sojusznika w walce z „śmieciówkami”? A może przedsiębiorcy staną przed obliczem nadmiernie ingerującego państwa? Odpowiedzi na te pytania przynosi właśnie podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Ale jest jeden, ogromny haczyk.
Prezydent podpisał, ale ma poważne wątpliwości. W czwartek Karol Nawrocki poinformował o podpisaniu 7 ustaw, ale jednocześnie dwie z nich – w tym nowelizację ustawy o PIP – skierował w ramach kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego?
Cały czas mam poważne wątpliwości co do części przepisów — zwłaszcza tych, które przyznają bardzo szerokie uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy wobec przedsiębiorców. Państwo musi być silne — ale nie może być nadmierne w ingerencji – ocenił prezydent.
Nawrocki przyznał, że ustawa dotyka fundamentu relacji między państwem, pracownikiem a pracodawcą i jest odpowiedzią na niepokojący trend bezrobocia. Jednak od początku miał obawy dotyczące braku właściwego dialogu społecznego na etapie prac rządowych.
Rewolucja w nadzorze nad legalnością zatrudnienia
O co w tym wszystkim chodzi? Reforma PIP to jakościowa zmiana w polskim systemie nadzoru. Jej zasadniczym celem jest zwiększenie skuteczności przeciwdziałania nadużyciom w zakresie stosowania umów cywilnoprawnych i współpracy B2B tam, gdzie powinna być umowa o pracę.
Obecny projekt nie jest wycofaniem się z wcześniejszych kierunków, lecz ich dopracowaniem: mniej automatyzmu w formalnej sekwencji działań, więcej instrumentów proceduralnych, które w praktyce podnoszą efektywność kontroli. Co kluczowe, utrudnia to obronę przed sądem firmie, która nie jest przygotowana dowodowo od pierwszego dnia kontroli.
„Pracownicy w końcu będą mieć państwo po swojej stronie”
Rządowy entuzjazm jest wyraźny. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk nie kryje zadowolenia.
Pracownicy wypchnięci na śmieciówki w końcu będą mieć państwo po swojej stronie. Dość wiecznej tymczasowości, dość darmowej pracy po godzinach, dość zwolnień z dnia na dzień, dość niepewności, co przyniesie jutro – wymieniła.
Zapewniła, że PIP będzie stał na straży praw pracowników, a inspektorzy będą mogli przekształcać wadliwe, fałszywe, pozorne umowy cywilnoprawne w legalne, pełnoprawne umowy o pracę.
Silniejsza inspekcja pracy to silniejszy pracownik – podkreśliła.
Jak będzie działać nowe narzędzie?
Najważniejszym założeniem ustawy jest nadanie okręgowym inspektorom pracy uprawnień do wydawania decyzji przekształcających nieprawidłowo zawartą umowę, np. umowę zlecenia w umowę o pracę. Ale spokojnie, to nie będzie samowola.
Nie będzie to jednoosobowa decyzja inspektora, lecz odpowiednio zaprojektowany, wieloetapowy proces chroniący wszystkie strony. W przypadku wykrycia nieprawidłowości, w pierwszej kolejności PIP wydawać będzie polecenia usunięcia naruszeń. Dopiero jeśli nie zostanie ono wykonane, inspektor PIP będzie mógł złożyć wniosek do Okręgowego Inspektora Pracy o wydanie decyzji przekształcającej.
I tu dobra wiadomość dla obu stron: zarówno pracodawca, jak i pracownik będą mogli odwołać się od tej decyzji do sądu pracy, co wstrzyma jej wykonanie do momentu wydania orzeczenia.
Zabezpieczenie na czas procesu
A co, jeśli sprawa trafi do sądu? Na czas postępowania sądowego przewidziano możliwość udzielenia zabezpieczenia roszczenia. To kluczowa ochrona dla pracownika.
W okresie objętym zabezpieczeniem umowa między stronami może zostać zmieniona, wypowiedziana lub rozwiązana wyłącznie na zasadach prawa pracy. Oznacza to, że do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sporu osoba objęta zabezpieczeniem nie może zostać pozbawiona ochrony tylko dlatego, że formalnie zawarła umowę cywilnoprawną. W razie wypowiedzenia lub rozwiązania umowy przysługują jej środki ochrony sądowej przewidziane w prawie pracy.
Co dalej? Wszystko w rękach Trybunału
Prezydent przypomniał, że ustawa umożliwia uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy, uderza w patologie rynku pracy i w praktyki, które wszyscy znamy: wymuszane umowy śmieciowe, fikcyjne samozatrudnienie, brak stabilności.
Praca to nie tylko pieniądze to również godność. To stabilność. To fundament decyzji o założeniu rodziny. Jeżeli młody człowiek nie ma pewności jutra, nie będzie miał odwagi budować przyszłości – kontynuował prezydent.
Teraz piłka jest po stronie Trybunału Konstytucyjnego. Czy nowe, szerokie uprawnienia PIP okażą się zgodne z konstytucją? Od tej decyzji zależy, czy reforma wejdzie w życie w obecnym kształcie. Jedno jest pewne – debata o równowadze między ochroną pracownika a wolnością gospodarczą właśnie weszła na zupełnie nowy poziom.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.