Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło pakiet propozycji gospodarczych, które mają odciążyć przedsiębiorców i poprawić ich płynność. Głos w tej sprawie zabrał prof. Mariusz Andrzejewski, współautor planu. W pakiecie znalazły się m.in. pomysły na obniżenie kosztów energii, zmiany w składce zdrowotnej, jednorazowa amortyzacja inwestycji oraz przywrócenie karty podatkowej.

17 mld zł rocznie na pokrycie kosztów CO2

Pierwszy postulat dotyczy polityki energetycznej. Andrzejewski przekonywał, że wysokie ceny energii, w dużej mierze wynikające z systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, uderzają w konkurencyjność polskich firm. Zwrócił uwagę, że w polskiej produkcji energii węgiel wciąż ma około 50-procentowy udział, a świadectwa CO2 odpowiadają za 40 proc. ceny energii, podczas gdy w krajach mniej uzależnionych od węgla to tylko 11 proc.

Jako rozwiązanie wskazał przejęcie części tych kosztów przez państwo, podobnie jak zrobił to rząd premier Włoch Giorgii Meloni. Według jego szacunków znalezienie w budżecie środków na pokrycie kosztów uprawnień do emisji wymagałoby około 17 mld zł rocznie. Postulował też dodatkowe obniżki cen energii dla przemysłu ciężkiego i hut stali, na wzór niemieckich dopłat, oraz rozwój energetyki jądrowej, w tym małych reaktorów modułowych.

Powrót do składki zdrowotnej sprzed 2022 r.

Jedną z głównych propozycji podatkowych jest zmiana zasad naliczania składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Autor planu opowiedział się za powrotem – w przypadku części firm – do reguł obowiązujących przed Polskim Ładem. Dla podatników rozliczających się liniowo składka miałaby wynosić 9 proc. od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, co przełożyłoby się na obniżkę składki mniej więcej o połowę. Zmiany miałyby objąć także ryczałtowców – zniknąłby najniższy próg przychodowy 60 tys. zł, a niższa stawka obowiązywałaby do 120 tys. zł rocznego przychodu.

Koszt tej zmiany Andrzejewski oszacował na około 5,2 mld zł rocznie. Z kolei przedsiębiorca na podatku liniowym płaciłby w tym wariancie nieco ponad 5 tys. zł rocznie zamiast ponad 14 tys. zł.

Jednorazowa amortyzacja inwestycji

Drugim filarem pakietu jest wprowadzenie dobrowolnej, jednorazowej amortyzacji wydatków inwestycyjnych. Firma mogłaby zaliczyć cały koszt zakupu środka trwałego do kosztów uzyskania przychodów już w roku wydatku, zamiast rozliczać go przez kilka lat. Rozwiązanie miałoby objąć podatników PIT i CIT.

W pierwszym roku wdrożenia taki mechanizm mógłby obniżyć dochody budżetu o 40–43 mld zł. Autor podkreślał, że to raczej przesunięcie wpływów w czasie, a nie trwały ubytek. Jego zdaniem po czterech latach sytuacja się wyrówna, a część strat zostanie zrekompensowana szybszym wzrostem gospodarczym, wyższymi wpływami z VAT i wzrostem zatrudnienia.

Karta podatkowa i KSeF

W pakiecie znalazł się także postulat przywrócenia karty podatkowej dla najmniejszych działalności, np. taksówkarzy, szewców czy korepetytorów. Andrzejewski ocenił, że prosta ryczałtowa forma rozliczenia mogłaby skłonić część osób pracujących w szarej strefie do zarejestrowania działalności. Zaproponował również możliwość wyboru formy opodatkowania dopiero po zakończeniu roku.

Dla małych i średnich przedsiębiorstw przewidziano czasowe odstąpienie od obowiązkowego korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Autor planu postuluje dobrowolność przez dwa–trzy lata, argumentując, że system narzucony zbyt szybko zwiększa koszty i zniechęca najmniejsze firmy do działania w oficjalnym obrocie.

Skąd wziąć pieniądze?

Realizacja wszystkich propozycji wymaga znalezienia około 50 mld zł. Andrzejewski wskazuje na trzy główne źródła: ograniczenie szarej strefy (ok. 20 mld zł), szybszy wzrost gospodarczy (ok. 20 mld zł) oraz dywidendy spółek Skarbu Państwa (8 mld zł). Sam przyznaje, że część wyliczeń trudno precyzyjnie oszacować.

W planie pojawił się też postulat zwiększenia inwestycji powyżej 20 proc. PKB – obecnie to ok. 17 proc. – oraz konsolidacja największych polskich banków, które jego zdaniem mogą być zbyt małe, by finansować duże przedsięwzięcia.

Nauczyciele, mieszkania, rolnictwo

Odrębne punkty dotyczą nauczycieli – propozycja dobrowolnego podniesienia pensum z 18 do 22 godzin tygodniowo w zamian za wyższe wynagrodzenie (początkujący – ok. 6,1 tys. zł brutto, mianowany – ok. 6,7 tys. zł, dyplomowany – ok. 8 tys. zł). W mieszkalnictwie zapowiedziano finansowanie budowy 20 tys. mieszkań komunalnych rocznie, z czynszem częściowo zaliczanym na poczet wykupu. Dla rolników przewidziano kontraktację płodów rolnych i rozszerzenie systemu monitorowania przewozu SENT na produkty rolne.

Andrzejewski odciął się od porównań z byłym premierem: „Nie jestem nowym Morawieckim”. Zaznaczył, że odpowiada przede wszystkim za część podatkową, a nad propozycjami pracował z akademikami i praktykami gospodarczymi.