Czy to możliwe, żeby szpital dostawał pieniądze za to, że nie leczy pacjentów? W polskiej ochronie zdrowia stało się to rzeczywistością. Nowe przepisy Ministerstwa Zdrowia wprowadzają mechanizm, który ma być kołem ratunkowym dla placówek tonących w długach. A tych jest coraz więcej.

Alarmujące liczby

Z raportu Związku Powiatów Polskich wynika, że nawet 270 szpitali w Polsce może nadawać się do zamknięcia. Dane resortu zdrowia są równie zatrważające. Zobowiązania samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SPZOZ) prowadzonych przez powiaty i miasta na prawach powiatu wyniosły na koniec III kwartału 2025 roku 9,3 mld zł i rosły. Przeterminowane zadłużenie zwiększyło się w tym czasie o ponad 1,6 mld zł.

Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski potwierdził te liczby w odpowiedzi na interpelację poselską. W resorcie trwają konsultacje nad finansowym mechanizmem pożyczkowym, ale szczegółów na razie nie ma.

Szpitalny „bonus” za rezygnację

Zamiast czekać na pożyczki, wiele placówek sięga po nowe, kontrowersyjne narzędzie. Już 25 szpitali złożyło wnioski do NFZ o likwidację całodobowych oddziałów. Zachętą jest prosty mechanizm finansowy: szpital może otrzymać połowę dotychczasowego ryczałtu przez dwa lata, nawet jeśli w tym czasie nie przyjmie ani jednego pacjenta na danym oddziale.

To efekt rozporządzenia Ministra Zdrowia z lutego 2026 r. Przepisy te pozwalają placówkom na zachowanie 50 proc. finansowania w dwóch przypadkach: przy całkowitej likwidacji profilu całodobowego lub przy przekształceniu go w tryb jednodniowy, planowy bądź opiekę długoterminową.

Pierwsze zgody już są!

Z 25 złożonych wniosków siedem zostało już rozpatrzonych pozytywnie. Na liście placówek, które otrzymały zielone światło na zmiany, znalazły się m.in.:

  • SP ZOZ w Radzyniu Podlaskim (woj. lubelskie),
  • SP ZOZ w Lesku oraz Leżajsku (woj. podkarpackie),
  • Szpitale w Pile, Chodzieży oraz MSWiA w Poznaniu (woj. wielkopolskie),
  • SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu (woj. opolskie) — tu oddział okulistyki przechodzi na tryb jednodniowy.

Dwa szpitale — w Golubiu-Dobrzyniu oraz Białymstoku — wycofały swoje wnioski w trakcie procedury.

Kolejki po zmiany

Obecnie na decyzję Narodowego Funduszu Zdrowia czeka jeszcze 16 placówek. Najwięcej wniosków płynie z województwa śląskiego (7), gdzie procesem konsolidacji kieruje Jerzy Szafranowicz, współautor reformy szpitalnej. Chęć zamknięcia oddziałów całodobowych zgłosiły tam m.in. szpitale w Katowicach (Kolejowy), Sosnowcu, Gliwicach, Bytomiu, Wodzisławiu Śląskim oraz Lublińcu.

Na Mazowszu wnioski złożyły placówki w Ciechanowie, Sokołowie Podlaskim, Pionkach i Makowie Mazowieckim. Zmiany planuje także m.in. szpital im. Pirogowa w Łodzi (przejście na tryb planowy w urologii i laryngologii) oraz placówki w Toruniu, Miastku, Turku i Grodzisku Wielkopolskim.

Cele i warunki

Ministerstwo tłumaczy, że 50-procentowy „bonus” ma być poduszką finansową dla szpitali, które obawiają się utraty wpływów przy restrukturyzacji. Ma to pomóc w likwidacji tzw. oddziałów dublujących się — takich, które działają blisko siebie i generują niepotrzebne koszty.

Kluczowym warunkiem zgody NFZ jest zapewnienie, że pacjenci nie zostaną bez opieki. Likwidacja może nastąpić tylko wtedy, gdy w bliskim sąsiedztwie funkcjonuje inna placówka z tym samym profilem całodobowym.

Według informatora „Rzeczpospolitej”, „zmiana trybu z całodobowego na planowy pozwoli na racjonalizację kosztów przy zachowaniu dostępu do świadczeń”. Dla wielu dyrektorów szpitali to może być jedyna droga na ratowanie budżetów w obliczu rosnących kosztów utrzymania personelu i infrastruktury nocnej.

Plany resortu na przyszłość

Wiceminister Maciejewski wyjaśnił, że długoterminowym planem jest głęboka restrukturyzacja i konsolidacja placówek. Szpitale mogą — za zgodą NFZ, opartą o ocenę potrzeb zdrowotnych — wycofywać się z realizacji określonych profili szpitalnych. Ma to prowadzić do koncentracji świadczeń w regionie.

Dzięki zmianom, oferta szpitali zostanie lepiej dostosowana do lokalnych potrzeb, w tym do zmian demograficznych. Planuje się, że ogłoszenie konkursów na wsparcie projektów inwestycyjnych związanych z wdrażaniem procesów konsolidacyjnych przez podmioty lecznicze rozpocznie się w na przełomie trzeciego i czwartego kwartału 2026 r. — podsumowuje wiceminister.

Czy więc płacenie za brak pacjentów to tylko tymczasowa poduszka finansowa przed gruntowną przebudową całego systemu szpitalnego? Czas pokaże. Na razie dla wielu placówek jest to jedyny ratunek przed bankructwem.