Po nocnych negocjacjach: UE dogadała się z Trumpem! Kluczowa umowa celna i twarde bezpieczniki
Pixabay.com / kalhh
Czy groźba amerykańskich ceł na europejskie samochody i stal wreszcie odpuszcza? Po wielu tygodniach nerwowych rozmów Unia Europejska wyciągnęła ostatnią kartę i doszła do wstępnego porozumienia w sprawie implementacji umowy handlowej z USA. A to oznacza, że nadchodzą poważne zmiany w handlu transatlantyckim!
Wstępny kompromis osiągnięty!
W nocy z wtorku na środę unijni negocjatorzy wreszcie wypracowali kompromis. To wprowadzi w życie uzgodnienia zawarte w lipcu 2025 r. w szkockim Turnberry przez Ursulę von der Leyen i prezydenta Donalda Trumpa. Teraz wynegocjowany tekst będą musiały formalnie zatwierdzić Parlament Europejski i państwa członkowskie w Radzie UE.
Jak komentuje sama przewodnicząca KE:
„Umowa to umowa, a Unia Europejska wywiązuje się ze swoich zobowiązań”.
W Turnberry Bruksela zobowiązała się do obniżenia ceł na część amerykańskich produktów rolnych i owoce morza. W zamian otrzymała obietnicę utrzymania przez USA pułapu 15% ceł na europejskie towary przemysłowe.
Twarde mechanizmy odpowiedzi dla UE
Ale tu nie chodzi tylko o otwarcie rynku. To gra, w której UE zabezpieczyła sobie możliwość twardej odpowiedzi. I to jest najciekawsza część tej układanki!
Unijni legislatorzy uzgodnili mechanizmy, które pozwolą Komisji Europejskiej zawiesić preferencje celne dla amerykańskich towarów, jeśli USA podniosą cła powyżej ustalonego pułapu 15%. Może do tego dojść nie tylko w przypadku realnych działań, ale nawet wtedy, gdy pojawią się przesłanki wskazujące na możliwość takich ruchów w przyszłości!
Klauzule ochronne mają też chronić unijny rynek przed nagłym zalewem importu z USA. Na wniosek co najmniej trzech państw członkowskich, przemysłu lub związków zawodowych KE będzie musiała wszcząć dochodzenie, które może doprowadzić do zawieszenia tych preferencji.
Spór o stal i aluminium wciąż wisi
To nie koniec zabezpieczeń. KE będzie mogła zawiesić preferencje dla amerykańskiej stali i aluminium, jeżeli do 31 grudnia 2026 r. USA nadal będą stosować stawkę celną wyższą niż 15% na te produkty z Europy. A tu jest problem.
W Turnberry Trump nie zgodził się objąć stali i aluminium tym 15-procentowym pułapem. Obecnie amerykańskie cła na te produkty wynoszą aż 50%. Zgodnie z ustaleniami strony mają kontynuować negocjacje w tej sprawie, ale kwestia ta pozostaje otwarta.
Co zyska USA?
Przejdźmy do konkretów. Po zatwierdzeniu umowy UE wprowadzi zerową stawkę celną na wybrane produkty z USA. Lista jest dość specyficzna: orzechy, soję, niektóre ryby i owoce morza oraz karmę dla zwierząt domowych. Zgodnie z artykułem w pb.pl, do tej listy mogą dojść też produkty mleczne oraz żywność przetworzona.
A czego nie będzie? Nie ma na niej tzw. produktów wrażliwych, takich jak wołowina, drób czy cukier. To dobra wiadomość dla europejskich rolników, którzy najwięcej się tych konkretnych towarów obawiali.
Kiedy to wszystko się kończy?
To nie jest umowa na wieczność. Zgodnie z porozumieniem preferencje handlowe dla USA wygasną z końcem 2029 roku. Parlament Europejski wynegocjował tę klauzulę wygaśnięcia, wzmacniając pierwotny projekt Komisji. Jak napisał na platformie X niemiecki socjaldemokrata Bernd Lange, przewodzący negocjacjom w imieniu PE: „Znacznie ulepszyliśmy pierwotny projekt Komisji Europejskiej, zapewniając solidne mechanizmy ochrony europejskiej gospodarki”.
Dlaczego było tak nerwowo?
Przeciągające się rozmowy wywoływały frustrację w Waszyngtonie. Administracja Trumpa wielokrotnie sygnalizowała niezadowolenie. Kilka tygodni temu amerykański prezydent zagroził nawet podniesieniem ceł na europejskie samochody do 25%, jeśli Bruksela nie wywiąże się ze zobowiązań. Termin wyznaczył symbolicznie na 4 lipca, czyli Dzień Niepodległości USA.
Środowy kompromis otworzył drogę do finalizacji, co ma pozwolić uniknąć tej eskalacji. Teraz wszystko w rękach PE i państw członkowskich. Decydujące głosowanie zbliża się wielkimi krokami, a jego wynik może na lata ukształtować transatlantyckie relacje handlowe.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.