Inwestorzy szykują się na kolejne posiedzenie Rezerwy Federalnej, a na rynku znów pojawia się pytanie, czy podwyżki stóp procentowych muszą oznaczać przecenę akcji. Choć wyższe stopy zwykle kojarzą się z gorszymi nastrojami, dane historyczne sugerują, że ten związek nie jest wcale tak jednoznaczny.

Co mówią dane?

Strateg inwestycyjny monachijskiego UniCredit, Tobias Keller, zwraca uwagę, że akcje często słabną w ciągu pierwszych trzech miesięcy cyklu zacieśniania polityki pieniężnej, ale później obraz się zmienia. Sześć miesięcy po pierwszej podwyżce indeks S&P 500 był wyżej w pięciu z siedmiu analizowanych okresów. Rok później akcje przynosiły średnio około 8 proc. zysku. Dwa wyjątki – 1994 i 2022 – miały wspólną cechę: polityka monetarna stała się znacznie bardziej restrykcyjna, niż oczekiwał rynek.

Keller podkreśla, że kluczowe znaczenie ma nie sama decyzja o stopach, ale kondycja gospodarki, która do niej prowadzi. Wskazuje na stabilny wzrost, rynek pracy bliski pełnego zatrudnienia oraz wolniejszy wzrost inflacji. To one, jego zdaniem, przesądzają o tym, czy giełda poradzi sobie z wyższymi kosztami pieniądza.

Rentowność obligacji w centrum uwagi

Równolegle na rynku rośnie napięcie związane z rentownością amerykańskich 10-latek. W tym tygodniu wzrosła ona o ponad 15 pkt bazowych, a od początku wojny na Bliskim Wschodzie o około 100 pkt bazowych. W piątek, przy taniejącej ropie, rentowność zmniejszyła się o prawie 3 pkt bazowe do 4,94 proc., ale w nocy z czwartku na piątek dochodziła do 4,982 proc., najwyżej od 2023 roku. Wzrost rentowności napędzały obawy, że drożejąca ropa zwiększy presję inflacyjną i zmusi Fed do agresywniejszego zacieśniania polityki. Do tego czwartkowy raport o inflacji cen hurtowych w USA pokazał większy niż oczekiwano wzrost w sierpniu.

Według badania Markets Pulse, na które powołuje się Bloomberg, prawie jedna trzecia inwestorów uważa, że wzrost rentowności do przedziału 5,0–5,25 proc. mógłby wywołać 10-procentowy spadek rynku akcji od szczytu, czyli techniczną korektę. Kolejna grupa, ponad jedna piąta badanych, wskazuje na wyższy przedział 5,25–5,50 proc.

Tempo ważniejsze niż poziom

Większość uczestników rynku zwraca jednak uwagę na co innego. Ponad dwie trzecie badanych stwierdziło, że największym ryzykiem byłaby niekontrolowana wyprzedaż – liczy się przede wszystkim tempo wzrostu rentowności, a nie sama jej wysokość.

Andrew Graham, partner w Jackson Square Capital, ocenia, że rentowności 10-latek prawdopodobnie przetestują szczyt cyklu z 2023 roku na poziomie 4,99 proc., co odbije się na rynkach akcji. Zastrzega jednak, że z perspektywy ryzyka dla akcji tempo wzrostu rentowności jest znacznie ważniejsze niż sam poziom.

Rynek akcji na razie pozostaje względnie odporny na wzrost rentowności. Bloomberg tłumaczy to znaczącą poprawą wyników spółek. Hitesh Jain, analityk Yes Securities, uważa, że silny wzrost zysków powinien pozwolić rynkowi akcji poradzić sobie ze strukturalnie wyższymi rentownościami amerykańskich obligacji.

Co dalej z Fed?

UniCredit zrewidowało niedawno swoją prognozę i obecnie zakłada, że Fed dokona dwóch podwyżek o 25 pkt bazowych – jednej we wrześniu i jednej w grudniu. Keller tłumaczy, że zmiana odzwierciedla stabilny wzrost gospodarczy, dobrą sytuację na rynku pracy i wolniejszy wzrost inflacji. Inflacyjny wpływ konfliktu w Iranie wzmacnia argumenty za ostrożnym podejściem decydentów.

Z kolei w badaniu Markets Pulse ponad 80 proc. uczestników zakłada, że jeśli Fed zdecyduje się na ruch, będzie to jedna lub maksymalnie dwie podwyżki, a nie długa seria zacieśniania. Rynek spodziewa się decyzji o 25 pkt bazowych już w przyszłym tygodniu.

Liderzy mogą się zmienić

Keller podkreśla, że bardziej jastrzębie nastawienie Fed nie musi być sprzeczne z konstruktywnym podejściem do akcji. Przyznaje, że zacieśnianie polityki może w krótkim terminie obciążać rynki, a podwyżki stóp mogą wywoływać okresy zmienności, zwłaszcza w droższych segmentach rynku. Jego zdaniem szerszy kontekst zysków pozostaje jednak sprzyjający.

W miarę wzrostu stóp grono rynkowych liderów może się poszerzyć i wykroczyć poza wąską grupę akcji długoterminowych, która w ostatnich latach dominowała w zyskach. Strateg widzi w tym przede wszystkim zmianę układu sił, a nie zagrożenie dla całego rynku. Zakłada, że jeśli cykl podwyżek pozostanie zgodny z obecnymi oczekiwaniami, a wzrost gospodarczy i zyski utrzymają odporność, inwestorzy nie powinni mylić krótkoterminowej zmienności z pogorszeniem średnioterminowych perspektyw dla akcji.

W piątek opublikowany zostanie raport o inflacji detalicznej w USA. Oczekiwane jest utrzymanie się jej na poziomie 3,4 proc., a inflacja bazowa ma osłabnąć do 2,4 proc. z 2,5 proc. w lipcu.