Lipiec przyniósł nam pogodowy miks – deszcz i słońce. Podobnie wyglądają najnowsze odczyty GUS dotyczące nastrojów Polaków i kondycji firm. Z jednej strony rośnie obawa o bezrobocie i przyszłość gospodarki, a z drugiej – branża turystyczna bije rekordy, a handel detaliczny pierwszy raz od lat widzi dodatnie wskaźniki. Oto, co mówią dane.

Pogorszenie nastrojów konsumenckich

Comiesięczne badanie GUS pokazuje, że w lipcu Polacy ocenili zarówno swoją sytuację finansową, jak i stan gospodarki gorzej niż w czerwcu. Co prawda nieco więcej osób (16,9%) twierdzi, że ich finanse się poprawiły (wobec 16,05% w czerwcu), ale aż 25,3% deklaruje pogorszenie – to wzrost o prawie punkt procentowy. Jeszcze wyraźniejszy zwrot widać w ocenie perspektyw na kolejne 12 miesięcy: odsetek optymistów spadł z 18,3% do 17%, a tych, którzy liczą na znaczącą poprawę – z 1,8% do zaledwie 0,8%. Pesymistów przybyło z 19,2% do 19,6%.

Krytyka dotyczy przede wszystkim całej gospodarki. Aż 47,5% Polaków uważa, że w ostatnim roku sytuacja gospodarcza się pogorszyła (w czerwcu 46,5%), a 14,4% widzi w tym znaczące pogorszenie. Tylko 13,9% dostrzega poprawę – to spadek o prawie 3 pkt proc. w porównaniu z czerwcem. Patrząc w przyszłość, 40,5% spodziewa się dalszego pogorszenia, a optymistów jest zaledwie 14,5%.

Strach przed bezrobociem, ale nie przed zakupami

Największym zmartwieniem okazuje się rynek pracy. 43,2% respondentów przewiduje, że bezrobocie w ciągu najbliższego roku wzrośnie, w tym prawie 15% – że znacząco. Tylko 6,9% liczy na spadek.

Paradoksalnie te obawy nie paraliżują portfeli. 21,9% Polaków uważa, że to odpowiedni czas na duże zakupy, takie jak meble czy AGD – to o 3,5 pkt proc. więcej niż w czerwcu i o 6 pkt proc. więcej niż rok temu. Co więcej, 16,5% spodziewa się, że w ciągu 12 miesięcy wyda na takie cele więcej niż dotychczas (w czerwcu było to 13,3%). Udział osób planujących mniejsze wydatki spadł z 43% do 37,9%.

Rośnie też deklarowana zdolność do oszczędzania: 65,2% (64,4% w czerwcu). Jednocześnie nieco więcej osób popada w długi – 1,7% wobec 1,1% w poprzednim miesiącu.

GUS, jak co kwartał, zapytał też o konkretne plany. Kupno nowego samochodu w najbliższym roku rozważa 9,4% (wzrost z 9,1% w kwietniu i 8% w lipcu 2025). Mieszkanie lub dom planuje kupić lub budować 4% (3,8% w kwietniu, 3,7% rok wcześniej). Remont mieszkania zamierza przeprowadzić 21% – to więcej niż 20,3% przed rokiem.

Turystyka i finanse na fali, przemysł wciąż pod kreską

Lipcowe badanie koniunktury w firmach maluje odmienny obraz w zależności od sektora. Zakwaterowanie i gastronomia osiągnęły najwyższy od co najmniej 2021 roku wskaźnik ogólnego klimatu – 13,2 pkt. To zasługa wyjątkowo optymistycznych prognoz (wskaźnik prognostyczny aż 33 pkt). Rok do roku poprawa wynosi 9,6 pkt.

Przełom nastąpił w handlu detalicznym. Wyrównany sezonowo wskaźnik po raz pierwszy od co najmniej 2021 r. znalazł się na plusie – +0,8 pkt. To o 5 pkt więcej niż rok temu i o 3,1 pkt więcej niż w czerwcu. Poprawę widać głównie w ocenie bieżącej działalności (+3,7 pkt), prognozy pozostają jeszcze ujemne (-1 pkt).

Trzy filary zatrudnienia – przemysł, budownictwo i transport – wciąż są pod kreską, ale dają sygnały poprawy. Przemysł notuje -6,1 pkt (wzrost o 1,1 pkt mdm i 2,5 rdr). Budownictwo: -3,1 pkt (lekki spadek o 0,1 pkt mdm, ale poprawa o 3 pkt rdr). Transport: -1,5 pkt (wzrost o 0,8 pkt mdm i 1,3 rdr).

Niezmiennie entuzjastyczne pozostaje sektor finansowy. Wskaźnik ogólnego klimatu (niewyrównany sezonowo) wyniósł 27,4 pkt wobec 24,4 pkt w czerwcu i 24,6 pkt przed rokiem. Składowa diagnostyczna, czyli ocena bieżącej sytuacji, osiągnęła aż 48,7 pkt, co oznacza, że tylko 25,6% odpowiedzi było negatywnych. Horyzont jednak nieco się chmurzy – składowa prognostyczna jest słabsza.

Na koniec informacja i komunikacja: wskaźnik ogólny wyrównany sezonowo wyniósł 9,9 pkt, z przewagą optymizmu w ocenie teraźniejszości (17,2 pkt) i minimalną w prognozach (2,5 pkt).

Lipcowe dane GUS pokazują wyraźny podział: konsumenci obawiają się o rynek pracy i stan gospodarki, ale jednocześnie chętniej sięgają po kredyty i planują większe wydatki. Firmy z kolei – w zależności od branży – albo świętują rekordy, albo ostrożnie wychodzą na prostą.