Dla 72 proc. pracowników widełki płacowe w ogłoszeniu to kluczowa informacja – wynika z najnowszej edycji „Barometru Polskiego Rynku Pracy” przygotowanego przez Personnel Service. Mimo to co trzecia firma w Polsce w ogóle nie ujawnia stawek w ofertach pracy. Przepaść między oczekiwaniami a rzeczywistością jest ogromna, a czasu na dobrowolne zmiany zostało niewiele.

Pracownicy: transparentność to podstawa

Z badania wynika, że 63 proc. zatrudnionych popiera ideę jawności wynagrodzeń w swojej firmie. Przeciwnego zdania jest 17 proc., a 20 proc. nie ma jednoznacznego stanowiska. Kobiety częściej niż mężczyźni uznają widełki za istotne – odpowiednio 76 proc. wobec 68 proc.. Im wyższe wykształcenie, tym większe poparcie: wśród osób z dyplomem uczelni wyższej sięga 67 proc., podczas gdy wśród respondentów z wykształceniem podstawowym – 57 proc. Zaledwie 14 proc. pracowników uznaje informację o widełkach za mało istotną.

Pracodawcy mówią „tak”, ale praktyka kuleje

Po stronie pracodawców widać wyraźny zwrot. Jawność wynagrodzeń popiera obecnie 57 proc. firm – to wzrost o 14 punktów procentowych w porównaniu z rokiem poprzednim (43 proc.). Przeciwnych pozostaje 20 proc. przedsiębiorstw, a 23 proc. nie ma wyrobionego zdania.

Deklaracje rozmijają się jednak z codzienną praktyką rekrutacyjną. Tylko 30 proc. firm publikuje widełki płacowe we wszystkich ogłoszeniach, a 24 proc. robi to tylko przy wybranych naborach. Około jedna trzecia pracodawców w ogóle nie ujawnia stawek w ofertach.

Branżowe zróżnicowanie

Największym zwolennikiem jawności płac jest sektor TSL (transport, spedycja, logistyka), gdzie poparcie sięga 80 proc.. Na drugim miejscu plasuje się sektor publiczny (68 proc.), a na trzecim – IT i nowoczesne technologie (63 proc.). Najsłabiej wypadł sektor usług z zaledwie 46 proc. poparcia. Te różnice pokazują, że transparentność płac wciąż nie jest standardem w wielu gałęziach gospodarki.

Unijny katalizator zmian

Początkowo unijna dyrektywa o przejrzystości wynagrodzeń miała zostać wdrożona do 7 czerwca 2026 roku, ale obecnie mówi się o początku 2027 roku jako realnym terminie wejścia w życie. Tymczasem polskie firmy wciąż nie są gotowe – uporządkowane siatki płac ma zaledwie 26 proc. przedsiębiorstw, 27 proc. deklaruje częściowe przygotowanie, a 14 proc. jest dopiero na wstępnym etapie prac.

Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, komentuje:

„Pracownicy coraz wyraźniej oczekują przejrzystości w kwestii wynagrodzeń. Chcą wiedzieć nie tylko, ile mogą zarobić, zanim zdecydują się aplikować, ale również rozumieć, od czego zależy wysokość ich pensji i możliwości jej wzrostu. To zmiana, która wykracza poza samą rekrutację i wpisuje się w szerszy kierunek porządkowania polityki płacowej w firmach. Większa transparentność ma sprzyjać temu, żeby o wynagrodzeniu decydowały przede wszystkim kompetencje, doświadczenie i odpowiedzialność, a nie płeć czy indywidualna pozycja negocjacyjna. Temu służą również nowe regulacje, które mają zwiększyć przejrzystość zasad wynagradzania i ograniczać nieuzasadnione różnice płacowe między kobietami i mężczyznami, które nadal występują.”

Według Inglota, nowe regulacje mają ograniczać nieuzasadnione różnice płacowe ze względu na płeć, które wciąż są problemem na polskim rynku pracy.

Z raportu Personnel Service wynika wprost, że firmy, które nie zdążą uporządkować polityki płacowej przed wejściem w życie dyrektywy, mogą mieć problem nie tylko z przepisami, ale i z przyciąganiem kandydatów. W sytuacji, gdy 72 proc. pracowników uważa widełki płacowe za kluczowy element oferty, presja na pracodawców będzie tylko narastać.