Rynek funduszy inwestycyjnych w Polsce powoli odrabia straty po marcowym załamaniu. Czerwiec przyniósł imponujące saldo napływów na poziomie 5 mld zł, co jest wyraźnym sygnałem, że klienci wracają do TFI. Jednak struktura tych przepływów pokazuje, że polscy inwestorzy wciąż preferują bezpieczeństwo nad wyższym potencjalnym zyskiem.

Dług na fali, akcje stabilne

Jak wynika z wyliczeń portalu Analizy.pl, połowa czerwcowych wpłat, czyli aż 2,8 mld zł, trafiła do funduszy dłużnych. To wynik niemal pięciokrotnie lepszy niż w maju. Większość tej kwoty – ponad 1,9 mld zł – klienci ulokowali w funduszach papierów krótkoterminowych.

Zainteresowanie funduszami akcji utrzymuje się na stabilnym poziomie już trzeci miesiąc z rzędu. W czerwcu te strategie przyciągnęły 0,68 mld zł, czyli odrobinę więcej niż w maju czy kwietniu. To plasuje czerwiec na drugim miejscu w tym roku pod względem popytu na akcje – wyższy wynik odnotowano tylko w styczniu (0,96 mld zł netto).

Coraz wyraźniej widać przesuwanie się preferencji klientów w kierunku rynków zagranicznych – na nie trafiło pół miliarda złotych. Wśród produktów z największymi napływami znalazły się m.in. fundusz technologii i innowacji zarządzany przez PKO TFI, a także rozwiązania inwestujące na rynku amerykańskim i japońskim. Fundusze akcji polskich pozyskały łącznie niespełna 0,2 mld zł – tu również liderem było PKO TFI. Po stronie odpływów znalazły się z kolei fundusze z parasola inPZU.

Kto zyskał, a kto stracił?

Większość towarzystw zakończyła czerwiec na plusie. Najwięcej nowego kapitału – 1,3 mld zł netto – trafiło do rynkowego lidera, czyli PKO TFI. Za nim uplasowały się PZU TFI oraz Pekao TFI.

Nie wszyscy mieli jednak powody do zadowolenia. Odpływy netto odnotowały AgioFunds TFI (głównie za sprawą funduszy dedykowanych) oraz Ipopema TFI, gdzie umorzenia dotyczyły przede wszystkim funduszy dłużnych.

Słabszy miesiąc zaliczyły również fundusze rynku surowców – największe odpływy, na poziomie 33 mln zł netto, odnotował fundusz surowców PKO TFI.

Dlaczego wciąż boimy się akcji?

Dane o napływach do funduszy dłużnych nie są zaskoczeniem dla branży. Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA), w rozmowie z Parkietem tłumaczy, że przyczyny są złożone.

„Z badań wynika przede wszystkim, że Polacy mają bardzo ograniczony apetyt na ryzyko. Wielu inwestorów woli zaakceptować niższą stopę zwrotu w zamian za większe poczucie bezpieczeństwa” – mówi Rusewicz.

Dodaje, że na sytuację wpływają też regulacje. Instytucje finansowe muszą badać wiedzę i cele inwestycyjne klientów, a jeśli z ankiety wynika, że klient oczekuje niskiego ryzyka, nie mogą mu proponować bardziej agresywnych produktów.

To nie oznacza, że fundusze akcyjne nie mają argumentów. Rusewicz przypomina, że w drugiej połowie 2025 roku średnia stopa zwrotu funduszy polskich obligacji skarbowych wyniosła około 4,4 proc., podczas gdy fundusze akcji polskich osiągały średnio blisko 10 proc.

Mimo to, jak podkreśla, warto się cieszyć, że środki w ogóle napływają do funduszy. Liczy, że z czasem przełoży się to również na zainteresowanie funduszami mieszanymi i akcyjnymi.

Co dalej? OKI, ETF-y i nowe technologie

Branża nie stoi w miejscu. Rusewicz wskazuje na kilka kluczowych kierunków rozwoju. Przede wszystkim na horyzoncie są zmiany przepisów, które umożliwią funduszom inwestycyjnym tworzenie jednostek uczestnictwa opartych na konstrukcji ETF-ów w ramach tzw. share classes. Prowadzone są już w tej sprawie konstruktywne rozmowy.

Kolejnym ważnym krokiem jest projekt OKI (Osobiste Konto Inwestycyjne). Ma on zachęcić Polaków do długoterminowego oszczędzania dzięki zwolnieniu z podatku Belki.

„Z perspektywy instytucji finansowych rzeczywiście jest to rozwiązanie skomplikowane operacyjnie. Trzeba jednak pamiętać, że klient nie będzie widział tej całej infrastruktury” – uspokaja prezes IZFiA.

Podkreśla, że ważne jest, by program po prostu wystartował, a później będzie czas na usprawnienia.

Wartość aktywów pod zarządzaniem funduszy inwestycyjnych systematycznie rośnie – na koniec czerwca wynosiła już 476 mld zł.

Potrzeba konsekwencji

Rusewicz apeluje o stabilne, długofalowe decyzje polityczne, które dadzą uczestnikom rynku poczucie stabilności i pozwolą planować długoterminowo. Jako przykład podaje Szwecję, która konsekwentnie pracuje nad kolejnymi usprawnieniami i nie wycofuje się z raz wprowadzonych reform pod wpływem chwilowych nastrojów.

„Rynek kapitałowy potrzebuje stabilnych, długofalowych decyzji oraz odwagi do wprowadzania zmian” – podsumowuje Rusewicz.