Czy to początek nowej gorączki na rynku nieruchomości? Marzec przyniósł prawdziwy szok: sprzedaż mieszkań deweloperskich w Polsce wystrzeliła w górę o 40% rok do roku, osiągając poziom 5,1 tysiąca lokali. I to wszystko w czasie, gdy ceny wciąż rosną, a koszty kredytów nie zachęcają do zakupów. Co napędza tę niespodziewaną eksplozję popytu?

Sprzedaż bije rekordy mimo trudnego otoczenia

Według danych Otodom Analytics, w marcu sprzedaż mieszkań w siedmiu największych miastach wzrosła o 19% miesiąc do miesiąca. To potężny skok, który potwierdza, że rynek nieruchomości w Polsce wciąż jest dynamiczny i podatny na zmiany.

Jak podkreśla Katarzyna Kuniewicz z Otodom Analytics, wzrost sprzedaży nastąpił pomimo pogorszenia warunków makroekonomicznych, w tym wzrostu inflacji CPI oraz wskaźnika WIBOR 6M.

I tu jest największa zagadka: kupujący nie zniechęcają się ani rosnącymi cenami, ani wyższymi kosztami finansowania. Wręcz przeciwnie – podejmują decyzje szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

Ceny w górę, a popyt nie słabnie

Warszawa bije rekordy: średnia cena metra kwadratowego osiągnęła już 19,3 tys. zł, co oznacza wzrost o +8,8% r/r oraz +2,3% m/m. Podobne tendencje widoczne są w innych dużych ośrodkach:

  • Wrocław
  • Poznań
  • Trójmiasto

Ale to nie koniec dobrych wiadomości dla deweloperów. W marcu rozpoczęli oni sprzedaż 3,6 tys. mieszkań w ramach 102 nowych inwestycji. Co ciekawe, średnia cena mieszkań wprowadzanych do sprzedaży wynosi około 17 tys. zł/m² i jest wyższa niż w przypadku lokali już dostępnych na rynku (średnio 15,7 tys. zł/m²).

Deweloperzy celują w zamożniejszych klientów

To nie przypadek. Deweloperzy coraz wyraźniej kierują swoją ofertę do bardziej zamożnych klientów, którzy są mniej wrażliwi na zmiany cen. Widoczny jest wyraźny trend podnoszenia standardu oferowanych lokali, co przekłada się na wyższe ceny nowych projektów.

Ale tu pojawia się problem: podaż nie nadąża za popytem. Różnica między sprzedażą a nowymi wprowadzeniami wyniosła około 1,5 tys. mieszkań. Efekt? Łączna liczba dostępnych mieszkań na siedmiu największych rynkach spadła poniżej 59 tys. i wyniosła około 58,9 tys. lokali.

Dlaczego Polacy wciąż kupują?

Odpowiedź jest złożona, ale kluczowe wydają się trzy czynniki:

  1. Strach przed inflacją – Wysoka inflacja w ostatnich latach była ściśle powiązana ze wzrostem cen nieruchomości. Wielu nabywców uznaje, że odkładanie zakupu może oznaczać jeszcze wyższe koszty w przyszłości.
  2. Polska jako bezpieczna przystań – Geopolityczne napięcia, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, skłaniają część inwestorów do rezygnacji z inwestowania kapitału za granicą. Polska zaczyna być postrzegana jako relatywnie stabilny i przewidywalny rynek.
  3. Efekt końca kwartału – To klasyczny mechanizm w branży nieruchomości. Deweloperzy intensyfikują działania sprzedażowe, aby zrealizować założone cele, a kupujący częściej decydują się na finalizację transakcji.

Co dalej z rynkiem?

Obecna dynamika pokazuje, że rynek kieruje się dziś zupełnie inną logiką niż jeszcze kilka kwartałów temu. Mieszkania nie są już tylko inwestycją w zysk, ale również formą zabezpieczenia przyszłości – zarówno własnej, jak i najbliższych członków rodziny.

Presja cenowa pozostaje widoczna szczególnie tam, gdzie rynek jest najbardziej konkurencyjny i gdzie koncentruje się największa liczba kupujących. Jedno jest pewne: marzec 2026 roku zapisze się w historii polskiego rynku nieruchomości jako miesiąc, w którym popyt pokonał wszystkie przeciwności.